fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Drogi sprzęt medyczny zalega w lecznicy

Komora hiperbaryczna do terapii tlenowej
123RF
Szpitale chcą podpisywać z NFZ kontrakty na leczenie drogim sprzętem, a funduszu nie stać na zapewnienie dostępu chorym do podstawowych operacji.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku kupił za 5 mln zł nowoczesną komorę hiperbaryczną, która leczy pacjentów tlenem. Jest wykorzystywana w terapii osób, które zatruły się czadem, mają trudno gojące się rany czy też przewlekłe zapalenia kości.

Pracownicy białostockiej kliniki liczyli na to, że już w lipcu będą mogli przyjmować pacjentów na leczenie w komorze hiperbarycznej. Tak się jednak nie stanie. W ostatnim momencie okazało się, że podlaski oddział NFZ nie podpisze ze szpitalem umowy na leczenie za pomocą komory. Wszystko przez to, że osoby zasiadające w komisji konkursowej uznały, iż pielęgniarki, które będą obsługiwały komorę hiperbaryczną, nie mają do tego odpowiednich kwalifikacji

– Według NFZ skończyły za krótkie kursy z zakresu obsługi urządzeń do tlenoterapii, bo trwające 160 godzin, a NFZ wymaga 320 – tłumaczy Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik białostockiego szpitala. Podkreśla, że pielęgniarki spełniały wymagania przewidziane w europejskim kodeksie dobrej praktyki w terapii tlenem hiperbarycznym. Ich kwalifikacje pozytywnie zaopiniował krajowy koordynator w dziedzinie terapii hiperbarycznej.

Zdaniem NFZ to jednak za mało.

– Pielęgniarki powinny mieć odpowiednie certyfikaty na dowód, że są specjalistkami w terapii tlenem hiperbarycznym. W trakcie konkursu szpital nie przedłożył nam jednak takich certyfikatów – mówi Adam Dębski, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ. Wskazuje, że NFZ kierował się wymogami z rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

NFZ ma zamiar jeszcze raz ogłosić konkurs na leczenie pacjentów tlenem. Zgłosi się do niego zapewne znów tylko szpital kliniczny, bo nigdzie w regionie nie ma takiego urządzenia. Ale wcześniej będzie musiał wysłać pielęgniarki na kursy uzupełniające. Za pół roku leczenia z wykorzystaniem komory hiperbarycznej fundusz zamierzał zapłacić szpitalowi 40 tys. zł.

Eksperci wskazują jednak, że egzekwowanie kwalifikacji personelu przez NFZ to dobra polityka.

– Leczenie w komorze hiperbarycznej niesie pewne ryzyko, dlatego osoby obsługujące sprzęt powinny być perfekcyjnie przygotowane – wskazuje Krzysztof Łanda, prezes Fundacji Watch Healtch Care.

Zaznacza, że inną kwestią pozostaje skuteczność leczenia pacjentów w komorze hiperbarycznej. – Nie ma dowodów naukowych, że terapia tlenem przynosi efekty. Dlatego uważam, że fundusz nie powinien w ogóle wydawać pieniędzy na tak drogie leczenie. Trzeba raczej zainwestować je w zwiększenie limitów świadczeń, na które pacjenci czekają w ogromnych kolejkach – uważa.

Jego zdaniem NFZ finansuje więc teraz luksus, a nie stać go na zapewnienie dostępu do zupełnie podstawowych świadczeń, które skutecznie leczą, np. endoprotezoplastyki stawu biodrowego.

Co więcej, o skuteczności leczenia drogim sprzętem, którego w polskich szpitalach przybywa w zastraszającym tempie, nie wypowiedziała się nawet Agencja Oceny Technologii Medycznych (agenda Ministerstwa Zdrowia). Ta ocenia tylko skuteczność terapii lekowych.

—Katarzyna Nowosielska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA