fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Spacer po lesie obniży ciśnienie krwi i zwiększy odporność

Adobe Stock
Setki naukowych publikacji jednoznacznie udowadniają, że bliski kontakt z naturą daje nie tylko psychiczny relaks, ale też wymierne korzyści dla zdrowia. Widać to wyraźnie m.in. w lepszych wynikach badań osób, które poddały się leśnej terapii.

To, że spacer po lesie lesie oddziałuje na nas na poziomie fizjologii, potwierdziły w 2005 roku badania japońskich naukowców z Grupy Badawczej do spraw Terapii Leśnej, którymi kierował Dr Qing Li, profesor nadzwyczajny Nippon Medical School w Tokio.

Testom poddano wówczas grupę tokijskich biznesmenów w średnim wieku. Wykazano, że już dwugodzinna sesja ma zbawienny wpływ na ich zdrowie. U badanych zmniejszył się poziom kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu, spadło ciśnienie krwi, podniósł się próg bólu i wzrosła odporność organizmu.

Dr Qing Li wykazał, że pod wpływem przebywania w lesie u badanych zwiększyła się o ponad 50 procent aktywność komórek odpornościowych NK (z ang. natural killers). To typ białych krwinek, które atakują i unieszkodliwiają niepożądane komórki, pojawiające się w organizmie, np. komórki nowotworowe lub komórki zaatakowane przez wirusy. Co więcej, wzmożona aktywność NK utrzymywała się przez 30 dni, co oznacza, że już jedna dłuższa wyprawa do lasu w miesiącu wystarcza, by podtrzymać większą aktywność naszego układu immunologicznego.

W leśnym powietrzu jest nie tylko większa dawka tlenu, ale też duża ilość olejków eterycznych, które zawierają fitoncydy. To naturalne związki chemiczne wydzielane przez drzewa w celu chronienia się przed bakteriami, szkodnikami, grzybami. Głównym rodzajem fitoncydów są silnie pachnące terpeny. Tworzą one wspaniały aromat lasów: to m.in. alfa-pinen o świeżym sosnowym zapachu, żywiczny kamfen, beta-pinen o ziołowej woni, i delikatnie cytrusowy d-limonen. Dr Qing Li sprawdził za pomocą testów laboratoryjnych, że to pod wpływem terpenów komórki odpornościowe wykazują większą aktywność.

Czytaj też: Aromaterapia - wystarczy wąchać

Inne badania dowiodły, że olejki eteryczne silnie wpływają również na nastrój, działając przeciwdepresyjnie. Samopoczucie poprawia również zawarta w glebie nieszkodliwa bakteria tlenowa Mycobacterium vaccae, którą wdychamy podczas leśnych spacerów. Naukowcy sądzą, że może mieć ona działanie antydepresyjne, ponieważ pobudza w mózgu proces wytwarzania serotoniny i noradrenaliny – neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nastrój i tzw. napęd biologiczny.

Pierwszy ośrodek terapii leśnej (shinrin-yoku) powstał w Japonii w 1982 roku, w lesie Akasawa. Dzisiaj istnieją już 62 takie ośrodki o potwierdzonym pozytywnym działaniu na stan zdrowia. Obok tras spacerowych znajdują się w nich centra terapeutyczne i konsultacyjne, gdzie wyszkoleni specjaliści badają zmęczonych miejskim życiem kuracjuszy i specjalnie dla nich rozpisują indywidualne plany terapeutyczne polegające na regularnych kontaktach z przyrodą. Każdego roku leśne szlaki w Japonii przemierza do 5 milionów osób, a shinrin-yoku stała się uznaną metodą zarządzania stresem i dbania o zdrowie.

Kontakt z przyrodą jako część programów zdrowia publicznego promowany jest również w innych krajach. W Finlandii, która zmaga się z wysokimi wskaźnikami depresji, alkoholizmu i samobójstw, specjaliści Natural Resources Institute zalecają minimum pięć godzin kontaktu z naturą w miesiącu dla zapobiegania przygnębieniu. Przy wsparciu państwa powstają szlaki przyrodnicze, zachęcające do spacerów i refleksji.

Lekarze z jednej ze szkockich Wysp Szetlandzkich program w ramach programu Nature Prescriptions przepisują swoim pacjentom różne formy "kontaktu z naturą". Jako główne korzyści płynące z takiej formy leczenia  wymienia się obniżenie ciśnienia krwi u pacjentów, prewencję zaburzeń pracy serca i zawałów, a także redukcję ryzyka wystąpienia zaburzeń psychicznych.

W Stanach Zjednoczonych prężnie rozwija się projekt Park Prescriptions, w skrócie Park Rx. Zwolennicy ruchu namawiają lekarzy, aby pacjentom, których problemy biorą się z braku ruchu lub ze złej diety, zapisywali jako remedium wycieczki w plener. Wśród aktywistów Park Prescriptions są głównie lekarze, leśnicy i pracownicy obszarów chronionych, którzy wytyczają szlaki przyrodnicze i umieszczają je w bazie danych. Ich działania wspierają władze samorządowe. W niektórych miastach, np. w Indianapolis czy w Waszyngtonie, lekarze rutynowo przepisują pacjentom z odpowiednimi wskazaniami leśną terapię, którą nazywają rehabilitacją przyrodniczą. Podkreślają przy tym wyraźnie, że nie chodzi wyłącznie o sam ruch, ale o kontakt z naturą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA