fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Modne diety celebrytów nie pomagają schudnąć, a mogą zaszkodzić

Modne diety bywają nie tylko zbędne, lecz czasem wręcz szkodliwe
Adobe Stock
Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyków opublikowało ranking pięciu najgorszych diet, promowanych aktualnie przez celebrytów. Niektóre pomysły na odchudzanie rzeczywiście odbierają apetyt…

Dieta zgodna z grupą krwi, picie wody alkalicznej, a nawet picie własnego moczu – to, jak informuje zdrowie.pap.pl, przykłady modnych ostatnio dietetycznych dziwactw, promowanych przez niektórych celebrytów.

Regularnym monitorowaniem i recenzowaniem modnych diet zajmuje się m.in. Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyków (The British Dietetic Association – BDA). Ta  działająca od 1936 r. organizacja zrzesza profesjonalnych dietetyków, którzy co roku publikują ku przestrodze ranking pięciu najgorszych diet, promowanych aktualnie przez celebrytów (Top 5 Celeb Diets to Avoid). Oto, co znalazło się w dietetycznym anty-rankingu na 2019 rok.

Czytaj też: Odchudzanie – 5 błędów, przez które tyjemy zamiast tracić na wadze

1. Dieta zgodna z grupą krwi

Do jej stosowania przyznają się m.in.  Cheryl Cole czy Cliff Richard. Zgodnie z zaleceniami diety powinniśmy spożywać tylko określone grupy pokarmów, które są optymalne dla naszej grupy krwi. I tak na przykład osoby z grupą krwi B, jeśli chcą stracić na wadze, powinny definitywnie unikać pszenicy, roślin strączkowych, gryki, kukurydzy, a osoby z grypą krwi A – mięsa i nabiału. Według zwolenników diety jedzenie źle dobranych produktów zmniejsza tempo metabolizmu, utrudnia trawienie i w efekcie przyczynia się do nadwagi. Jednocześnie polecane jest stosowanie odpowiednich suplementów diety. Choć brzmi to intrygująco, to jednak eksperci BDA nie zostawiają na tej diecie suchej nitki, nazywając ją pseudonaukową wydmuszką. 

- Wykluczanie całych grup produktów spożywczych, np. nabiału, nigdy nie jest dobrym pomysłem - o ile nie zalecił tego lekarz lub profesjonalny dietetyk, gdyż bardzo trudno jest wtedy prawidłowo zbilansować dietę, bez wprowadzenia adekwatnych zamienników. Ponadto, każda dieta, która promuje przyjmowanie specjalnych suplementów powinna uruchomić w nas dzwonek alarmowy – komentuje Sian Porter, dietetyk reprezentujący BDA.

2. Picie własnego moczu

Koncepcja ta wydaje się absurdalna, ale ma swoich fanów także wśród osób publicznych, np. boksera Juana Manuela Marqueza czy nauczycielki jogi Kayleigh Oakley. Zwolennicy tej praktyki wierzą w to, że mocz pozwala m.in. oczyścić organizm, stymuluje układ odpornościowy i dodaje energii. Co na to dietetycy?

- Ciało człowieka m.in. przy pomocy nerek pozbywa się toksyn, zatem wydalany przez nie mocz jest  produktem odpadowym. Jego picie nie tylko nie jest korzystne dla zdrowia, lecz może zaszkodzić, np. stwarzając ryzyko infekcji – ostrzega Aisling Pigott, specjalistka ds. dietetyki z BDA.

3. Odchudzające herbatki i kawy

Wiele gwiazd show businessu, jak np. Kim Kardashian czy Cardi B., twierdzi, że swoją ponętną figurę zawdzięczają m.in. piciu różnego rodzaju oczyszczających, odchudzających naparów. To czysty marketing – przekonują dietetycy.

– Nie ma żadnego magicznego napoju, który pomaga w uzyskaniu lub utrzymaniu prawidłowej masy ciała – czytamy w eksperckim komentarzu BDA. Specjaliści podkreślają, że większość takich naparów zawiera zioła, których zastosowanie i skuteczność w odchudzaniu nie są poparte wystarczającymi dowodami naukowymi. W najlepszym razie picie herbatek odchudzających oznacza stratę pieniędzy, chociaż dietetycy ostrzegają też, że ich nadużywanie (zwłaszcza tych zawierających senes) może prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń w funkcjonowaniu układu trawiennego, np. biegunek, skurczy żołądka i przewlekłych problemów jelitowych.

4. Odchudzające saszetki

Chodzi o różnego rodzaju mieszanki suplementów diety w formie rozpuszczalnego proszku do sporządzania koktajli odchudzających.

Według niektórych doniesień medialnych stosowali je m.in. członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej - książę Harry i księżniczka Eugenia. Produkty tego  typu zawierają m.in. specjalny rodzaj błonnika (glukomannan - pozyskiwany z korzenia egzotycznej rośliny o nazwie dziwidło), dzięki czemu, spożywane przed posiłkami, mają zmniejszać głód.

– W rzeczywistości, tego rodzaju drink zawiera mniej błonnika, niż kromka zwykłego razowca. Poza tym glukomannan ma działanie przeczyszczające, co oznacza, że spożywając go, trzeba się liczyć z możliwymi, niepożądanymi efektami ubocznymi, takimi jak biegunka czy wzdęcia – ostrzegają dietetycy z BDA, zwracając uwagę, że takie saszetki szerokim łukiem powinny omijać zwłaszcza osoby chore na cukrzycę, którym mogą one szczególnie zaszkodzić.

Picie wody alkalicznej (zasadowej)

Według niektórych doniesień medialnych, fanami jej spożywania są m.in. Donald Trump, Barack Obama, Madonna czy Beyonce. Woda alkaliczna dzięki zawartości rozpuszczonych w niej alkalizujących związków wapnia, potasu czy magnezu ma odczyn pH powyżej 7,5.

Zwolennicy picia wody alkalicznej (zwykle o pH 8-9) wierzą, że zapewnia ona lepszy metabolizm składników odżywczych i skuteczniejsze „oczyszczanie organizmu z toksyn” w porównaniu do wody o neutralnym pH. Inna popularna teoria głosi, że picie wody alkalicznej, jak i szerzej stosowanie alkalizującej diety, pomaga zwalczać „zakwaszenie” organizmu (głównie krwi), co ma chronić ludzi przed wieloma chorobami. Co na to dietetycy z BDA?

–  Nasze ciała zazwyczaj świetnie sobie radzą z regulowaniem pH, więc nie ma potrzeby się do tego procesu wtrącać. Ponadto, trzeba wiedzieć, że pH różnych części ciała jest różne, np. żołądek jest bardzo kwasowy, co pomaga mu trawić pokarm – czytamy w rankingu BDA.

Kaitlin Colucci, dietetyczka reprezentująca BDA, podkreśla, że o ile zachęcanie ludzi do spożywania większej ilości wody jest pożądane i korzystne ze zdrowotnego punktu widzenia, to jednak nie ma już solidnych podstaw naukowych, przemawiających za promowaniem picia wody alkalicznej – bo fakty są takie, że pH wody nie ma wpływu na pH krwi. Ekspertka przypomina, że dzięki różnym mechanizmom fizjologicznym, organizm człowieka stale utrzymuje pH krwi na optymalnym poziomie 7,35-7,45, a większość z nas skutecznie oczyszcza się z toksyn dzięki pracy wątroby i nerek.

Modne diety kontra nauka

Nie ma cudownej recepty, która zapewni wymarzoną sylwetkę bez zmiany dotychczasowych nawyków. Zdaniem specjalistów z BDA powinniśmy być czujni, aby nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki osób i firm oferujących nam sposoby na łatwe i szybkie rozwiązanie naszych problemów z utrzymaniem prawidłowej wagi i dobrej formy.

Czytaj też: Darmowa dieta z listą zakupów od NFZ

Przypominają, że odchudzanie to proces, który wymaga świadomości, zaangażowania i wysiłku, a różne „cudowne suplementy”, oferujące szybkie efekty, nie mogą być traktowane poważnie jako podstawa zdrowego i skutecznego odchudzania. Są one zatem nie tylko zbędne, lecz czasem wręcz szkodliwe.

Źródło: zdrowie.pap.pl; The British Dietetic Association; rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA