fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Prezes BDO: Nowa ustawa obniży jakość usług audytorskich

materiały prasowe
Nowelizacja zawiera kilka rozwiązań, które de facto spowodują obniżenie jakości usług świadczonych przez firmy audytorskie. Istnieje obawa, że nastąpi dyskryminacja konkretnego zawodu. Zawodu biegłego rewidenta – przestrzega prezes BDO Andre Helin.

Rz: Minęło półtora roku obowiązywania nowej ustawy o biegłych rewidentach, a już jest gotowy projekt jej zmian. Sporo z nich dotyczy kontroli nad firmami audytorskimi. Jak pan ocenia planowaną nowelizację?

Propozycję nowelizacji prowadzącą do tego, że całość kontroli jakości pracy biegłych rewidentów zostanie przekazana do dzisiejszej Komisji Nadzoru Audytowego, oceniam jako pozytywną. Co więcej, podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach europejskich. Jednak w ślad za tą propozycją nowelizacja zawiera także kilka rozwiązań, które de facto spowodują obniżenie jakości usług świadczonych przez firmy audytorskie.

Czytaj także: Rosnące znaczenie audytu 

O jakich propozycjach pan myśli?

Widzę tu trzy ważne obszary. Pierwszy dotyczy tego, że krajowy ustawodawca chce poszerzyć zakres kontroli biegłych rewidentów, wychodząc daleko poza czynności rewizji finansowej, zapominając, że to właśnie kontrola czynności rewizji finansowej była głównym celem do uregulowania w dyrektywie UE oraz nowej ustawie. Natomiast w proponowanej nowelizacji obszar ten jest tak szeroko zdefiniowany, że firma audytorska będzie podlegała kontroli z zakresu czynności, które nie są badane w przypadku innych firm, takich jak chociażby: biura rachunkowe, firmy konsultingowe czy inne instytucje doradcze.

Kluczowe jest, aby zakres podmiotowy nowelizowanych przepisów został dostosowany do czynności, które są zastrzeżone ustawowo dla działalności biegłych rewidentów. Inaczej nastąpi dyskryminacja konkretnego zawodu. Zawodu biegłego rewidenta.

A co z kosztami dla firm audytorskich. Czy te się zmienią?

Niestety tak. Ustawa nakłada olbrzymie koszty na firmy audytorskie.

Możemy podać jakieś konkrety?

Owszem. Firma audytorska ma płacić ok. 4 proc. rocznych przychodów z tytułu czynności objętych kontrolą. Ta z kolei ma być przewidziana raz na trzy lata. To oznacza, że ta kontrola będzie kosztowała firmę audytorską 12 proc. rocznych przychodów. W konsekwencji taka firma jak moja pracuje cały rok na osiem takich przewidywanych inspekcji. Wygląda na to, że kontrola będzie dwa, a nawet trzy razy droższa niż samo badanie sprawozdania finansowego. Mam wrażenie, że ustawodawca zgubił racjonalność w swoich propozycjach.

Czytaj także: Badanie i przegląd sprawozdań, czyli co audytor miał na myśli 

Wyższe opłaty dla firm audytorskich znajdą odbicie w wyższych opłatach za usługi?

Tak. Ten koszt poniosą podmioty gospodarcze. Odnoszę wrażenie, że ustawodawca, oceniając tylko procentowy udział w przychodach, pomija fakt, że w firmach audytorskich, podobnie jak w innych przedsiębiorstwach, niewielki udział procentowy rocznych przychodów stanowi często roczny zysk netto takich podmiotów. Przykładem może być zdecydowana większość spółek giełdowych. Większe koszty dla firm audytorskich będą oznaczały wyższe koszty dla badanych podmiotów gospodarczych. Wydaje się, że ustawodawca powinien być na tyle fair, że powinien poinformować, kto te koszty poniesie.

Nie zapominajmy również o tym, że konieczność ponoszenia tak wysokich opłat odbędzie się kosztem wydatków, które można by przeznaczyć na przykład na szkolenie czy poprawienie systemów IT. Trzeba też pamiętać, że ustawodawca notorycznie nakłada na biegłych rewidentów kolejne obowiązki, które wiążą się z ponoszeniem dodatkowych nakładów, a nie wynikają bezpośrednio z badania sprawozdań finansowych. Przykładem takich obowiązków mogą być te wynikające z przepisów zapobiegających praniu brudnych pieniędzy czy przepisów antykorupcyjnych.

Wydaje się, że proponowana nowelizacja będzie miała wpływ na funkcjonowanie samorządu biegłych rewidentów...

Tak. Mam wrażenie, że zaproponowane w projekcie noweli rozwiązania doprowadzą do uwłaszczenia Polskiej Izby Biegłych Rewidentów. Zakres kompetencji, jaki zostaje przydzielony nowej agencji, praktycznie przekształca PIBR w swoistą wydmuszkę. Zostaną jej do wykonania marginalne czynności. Z różnymi problemami – już dziś – w dużej mierze firmy audytorskie radzą sobie we własnym zakresie. Na przykład znaczna część działalności szkoleniowej już dziś odbywa się poza PIBR. W tej całej sytuacji nasuwa się kilka pytań.

Jakich?

Czy z jednej strony takie uwłaszczenie nie jest sprzeczne z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej, a może i z ustawą zasadniczą w zakresie działalności samorządu zawodowego, a z drugiej strony czy nie nadszedł czas rozwiązania PIBR i stworzenia nowej organizacji, w której firmy członkowskie są zdolne do spełnienia wszystkich wymogów stawianych przez ustawodawcę, ewentualnie do podziału PIBR na duże podmioty i mniejsze podmioty, pełniące dziś głównie funkcje małych biur rachunkowych lub w których biegli rewidenci badają sprawozdania raz lub dwa razy do roku – jako dodatkowa czynność uzupełniająca inne dochody.

Wydaje się, że nie jest dłużej możliwe godzenie interesów wszystkich członków PIBR na dotychczasowych zasadach. Pomysł wprowadzania zróżnicowanych opłat z tytułu nadzoru jest de facto początkiem zmian w naszym samorządzie. Oby poszły we właściwym kierunku. Takim, który będzie początkiem rozwoju zawodu biegłego rewidenta i wprowadzenia go do epoki nowoczesnej sprawozdawczości finansowej.

Andre Helin jest prezesem firmy audytorskiej BDO. Wykładowca, autor podręczników i publikacji stanowiących standardy w polskiej rachunkowości. Doktor nauk ekonomicznych w zakresie zarządzania. Jeden z nielicznych w Polsce ekspertów posiadających uprawnienia biegłego rewidenta w dwóch krajach.

Kolejna nowelizacja na horyzoncie

Nowa ustawa o biegłych rewidentach weszła w życie 21 czerwca 2017 r. Poprzedziła ją niemal dwuletnia batalia. Mimo oporu środowiska audytorskiego wprowadzono najkrótszą w Unii Europejskiej rotację oraz zakaz świadczenia działalności doradczej w audytowanych podmiotach. Jednym z celów wprowadzenia nowych regulacji było zwiększenie konkurencji poprzez aktywizację mniejszych audytorów. Wydaje się jednak, że efekty nowych przepisów są wręcz odwrotne. Konieczność stosowania się do zaostrzonych przepisów i zwiększona odpowiedzialność spowodowały, że tylko większe spółki audytorskie są w stanie realizować usługi audytu przy zachowaniu odpowiednich standardów. To powoduje odpływ mniejszych audytorów, szczególnie z rynku badań jednostek zainteresowania publicznego, czyli m.in. spółek giełdowych.

– Jak pokazuje praktyka, również przepis dotyczący przymusowej rotacji nie wpłynie znacząco na wzrost w segmencie rynku mniejszych firm audytorskich. Można bowiem zaobserwować, że jednostki zainteresowania publicznego w przypadku przymusowej rotacji szukają firm audytorskich o zbliżonej renomie. Przetasowania mają zatem miejsce w segmentach spółek audytorskich o podobnej skali biznesu – podkreśla Dominik Biel, partner w firmie UHY ECA. Dodaje, że wszystkie wprowadzone zmiany miały wprawdzie na celu podniesienie jakości audytu, ale wiążą się ze zdecydowanie większym ryzykiem po stronie zarówno organów badanych podmiotów, jak i samych firm audytorskich, a także z czasochłonnością samego audytu. To przekłada się na znaczny wzrost cen za badanie sprawozdań finansowych.

Według planowanej teraz nowelizacji zawód biegłego rewidenta ma być silniej kontrolowany przez państwo i stworzony w tym celu nowy urząd. To pokłosie afer finansowych, takich jak GetBack.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA