fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Chcemy stworzyć jak najwięcej regionalnych czempionów

materiały prasowe
Byliśmy za bardzo zależni od polskiego rynku kapitałowego i mieliśmy finansowanie nadmiernie skoncentrowane w jednej instytucji w Polsce. Teraz to zmieniamy – mówi Tomasz Czechowicz, prezes MCI Capital.

W lipcu domknęliście transakcję sprzedaży ABC Data. Oddech ulgi dla MCI?

Całe pierwsze półrocze było dla nas bardzo ciekawym okresem. ABC Data to była jedna z naszych najdłuższych inwestycji, trwała blisko 11 lat. Bardzo trudna zarówno przy kupnie, w wymiarze zarządzania firmą, jak i przy sprzedaży. Na szczęście wezwanie na GPW doszło do skutku, na początku lipca domknęliśmy transakcję. Mimo tych wszystkich trudności zarobiliśmy mniej więcej dwukrotnie, czyli to dobry wynik. Wcześniej, w styczniu, zrealizowaliśmy sprzedaż Dotpay/eCard, z którego stworzyliśmy jednego z liderów rynku płatności w Polsce. Wartość spółki wyniosła 315 mln zł, z czego do nas, czyli do funduszu EuroVentures, trafiło 255 mln zł. To jedna z naszych bardziej rentownych transakcji.

Jakim wynikiem zakończy się 2019 r.?

Oczekujemy, że wyniki będą dobre. W tej chwili przygotowujemy się do sprzedaży kolejnych spółek portfelowych. Liczymy tutaj na co najmniej jedną transakcję. I wchodzimy w zaawansowaną fazę sprzedaży ATM.

Jaką spółkę chcecie sprzedać oprócz ATM?

Tego nie mogę jeszcze ujawnić. W zeszłym roku to był iZettle, wcześniej Invia/Travelplanet. Z innych ważnych rzeczy do końca roku: liczymy na poprawę wyników Private Equity Managers, firmy, która zarządza aktywami. Wierzę, że się to uda.

Na ile zarzuty mniejszościowych akcjonariuszy związane z funkcjonowaniem funduszu MCI.TechVentures odbiją się na wynikach samego funduszu i MCI Capital?

Będziemy to wiedzieli dopiero po jakimś czasie. To nie jest chyba jeszcze moment, kiedy możemy faktycznie dokonać pełnej oceny. Natomiast niewątpliwie musimy podjąć decyzję, jak dalej ma funkcjonować TechVentures, w która stronę ma iść. Czy kontynuować obecny model, który – w dużym uproszczeniu mówiąc – zakłada, że fundusz wypłaca rocznie inwestorom do 10 proc. środków, czy może przekształcić TechVentures w tradycyjny fundusz venture capital, który ma określony czas trwania. I tak naprawdę dokonuje optymalizacji wartości swojego portfela w określonym czasie. Ten fundusz dotychczas tego nie robił, był nastawiony na długoterminowe funkcjonowanie – działa na zasadach evergreen. Ze strony grupy MCI Capital, jako największego inwestora w TechVentures, jest zielone światło na oba rozwiązania, możemy zaakceptować model funduszu zamkniętego i oczekiwać optymalnej dla wszystkich inwestorów likwidacji funduszu. Tylko do tego potrzebne jest mocne poparcie ze strony inwestorów mniejszościowych, którzy z reguły wchodzili do funduszu poprzez dystrybucję bankową. Banki są w kontakcie z tymi inwestorami, rozmawiamy na temat rozwiązań. Liczę, że po wakacjach będziemy mieli kierunkową decyzję, w którą stronę idziemy. Przy utrzymaniu dotychczasowego modelu działania Funduszu, chcielibyśmy móc przyjąć założenie, że MCI nie będzie zmuszone do wykorzystania praw pierwszeństwa do wykupu 10 proc. certyfikatów bez sytuacji wyjątkowych. To się udawało w latach 2012–2018, kiedy spółka MCI wycofała z funduszu tytułem wykupu certyfikatów inwestycyjnych tylko 100 mln zł, podczas gdy inwestorzy indywidulani pozyskani przez dystrybutorów wykupili certyfikaty o wartości ok. 230 mln zł. Nawet uwzględniając wykup przez MCI certyfikatów na kwotę 80 mln zł, wypłaty na rzecz inwestorów indywidulanych w okresie 2012–2019 są wciąż o ok. 50 mln zł wyższe niż wypłaty dokonane na rzecz MCI mimo, że MCI jest w funduszu od 2008 r. Warto, by wszyscy pamiętali o tych proporcjach.

Ale do sytuacji wyjątkowej już doszło. I to tak poruszyło inwestorów.

Nie udało nam się zrolować wszystkich obligacji ani pozyskać nowego finansowania. Mieliśmy obawy, czy dojdzie do opóźniającej się sprzedaży ABC Data, istniała możliwość wystąpienia ryzyk dotyczących np. płynności spółki, które my, jako główny właściciel, musielibyśmy zniwelować. Na to nakładał się spadek finansowań bankowych na rynku polskim. Źle to wyglądało. Ale to już przeszłość, mamy solidną pozycję płynnościową. Prawdę mówiąc, to ostatnie dwanaście miesięcy to był dla całego rynku kapitałowego w Polsce okres dużych napięć i stresu. Z punktu widzenia funduszy private equity produkt oparty na private debt wydaje się być tym najbardziej pasujący do grupy inwestorów z sieci dystrybucji bankowej premium (HNWI). Rozwiązania venture capital czy private equity, to produkty dla jeszcze bardziej wyselekcjonowanej grupy – dużych inwestorów. Skala problemów, jakie w zeszłym roku pojawiły się na polskim rynku kapitałowym, w bardziej ogólnym wymiarze przypominała mi problemy, jakie nastąpiły po upadku Enronu.

Co było polskim Enronem?

Oczywiście GetBack. Ta sprawa zapoczątkowała wiele problemów. Utknęło finansowanie polskich TFI, pojawiły się duże problemy na rynku obligacji, spadło zaufanie do instytucji finansowych. Nam też zdarza się popełniać błędy w zakresie strategii pozyskiwania źródeł finansowania. Byliśmy za bardzo zależni od polskiego rynku kapitałowego i mieliśmy nadmierną koncentrację finansowania w jednej instytucji w Polsce. Teraz to zmieniamy. Zasilanie kapitałowe staramy się przenieść na inwestorów głównie międzynarodowych. Jeżeli chodzi o finansowanie dłużne, to staramy się dywersyfikować instytucje, z którymi pracujemy. Chcemy dojść do poziomu mniej więcej 50 na 50 proc. – Polska i rynki międzynarodowe.

Dlaczego z takim dystansem podchodzi pan do kwestii finansowania ze źródeł w kraju?

To efekt doświadczenia. Ostatnie 12 miesięcy w Polsce to jest trudny czas dla lokalnego rynku kapitałowego. I to niestety też przełożyło się na naszą sytuację. Wszystkie nowe finansowania, które pozyskaliśmy na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy, pochodziły spoza Polski. Myślę, że jest to pochodna po prostu trudności, które w ogóle są w tej chwili obserwowane w Polsce od mniej więcej drugiego kwartału zeszłego roku, czyli wspomnianego GetBacku. Myśmy to zrekompensowali aktywnością na rynkach międzynarodowych. No i sprzedażą spółek portfelowych. Ważne jest to, żebyśmy dysponowali buforem płynności. Doświadczenie nauczyło mnie, że kiedy płynność spada do zbyt niskiego poziomu, wówczas następuje jeszcze większe przyspieszenie ucieczki płynności.

A w tej chwili jest pan w takiej sytuacji?

Nie. Mamy w tej chwili zapewnioną płynność na mniej więcej dwa lata. Po sprzedaży ATM sytuacja powinna się jeszcze poprawić.

Czego pan szuka na rynku? W jakie spółki chce się pan zaangażować?

W tej chwili działamy w obszarze buyoutu, czyli wykupu firm. To dla nas najbardziej rentowne. Zwykle przeprowadzamy jedną, dwie transakcje rocznie. Szukamy spółek w segmencie cyfrowym, technologicznym. Czyli są to spółki z sektora TMT, e-commerce, usług finansowych i ochrony zdrowia. Naszą specjalizacją jest tzw. regionalny czempion, na wstępnym etapie interesują nas liderzy rynku polskiego czy czeskiego. To są dwa kraje, które najczęściej generują takich przyszłych czempionów, gdyż mają największą wewnętrzną gospodarkę cyfrową. I następnie przeprowadzamy szerszą regionalizację tego modelu, od Bałtyku do Grecji. Uważam, że ta ostatnia gospodarka należy do naszego regionu, gdyż ma bardzo podobne parametry. To tworzy wielki klaster, który liczy 120 mln ludzi na wschodnich granicach Unii Europejskiej. Z małym ryzykiem – dlatego że jesteśmy właśnie częścią Wspólnoty. Ten klaster pozwala na rozwinięcie spółek do rozmiarów istotnych graczy.

CV

Tomasz Czechowicz – założyciel (1999 r.) i prezes MCI Capital, jednego z największych w naszym regionie Europy funduszy inwestycyjnych. MCI ma ulokowane obecnie niemal 2,5 mld zł w spółkach z takich branż, jak m.in. fintech, e-commerce czy infrastruktura IT (np. Gett, Frisco.pl, ATM, Azimo, Answear.com, Netrisk czy IAI). Wcześniej był założycielem i prezesem JTT, największego polskiego producenta komputerów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA