fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Weterynarze chcą podwyżek

Adobe Stock
Szef rządu pominął milczeniem ponad 2 tys. wniosków złożonych w jego kancelarii przez tę grupę zawodową. Inspekcja weterynaryjna rozpoczyna protest.

Rośnie determinacja pracowników Inspekcji Weterynaryjnej walczących o podwyżki. Właśnie rozpoczynają ogólnopolski protest – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Miesiąc czekali na odpowiedź premiera, po tym, jak złożyli w jego kancelarii kopie ponad dwóch tys. wniosków o podniesienie wynagrodzeń. Właśnie minął urzędowy termin odpowiedzi, szef rządu im nie odpowiedział.

Czytaj także: Polska importowała mięso ze stref ASF

Koniec kurtuazji

19 grudnia, do ministra rolnictwa trafi informacja o rozpoczęciu protestu przez Inspekcję Weterynaryjną. – Wzywamy wszystkie inspektoraty do oznakowania i czynnego udziału w proteście – mówi Sara Meskel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. W ciągu tygodnia chcą wywiesić flagi we wszystkich 350 jednostkach IW. Inspektorzy będą nosić w pracy kamizelki informujące o proteście.

Możliwy jest też tzw. strajk włoski. – Wezwiemy inspektorów do bardzo skrupulatnej pracy – mówi Meskel. Ile osób podejmie protest, to się jeszcze okaże, ale sam pomysł poparło ponad 90 proc. osób, które odpowiedziały na ankietę. – Oczekujemy rozmów z ministrem rolnictwa – dodaje Meskel.

Przed miesiącem weterynarze próbowali zainteresować swoim apelem premiera Mateusza Morawieckiego. Weterynarze, którzy z podstawowej pensji zarabiają ok. 3 tys. zł brutto, złożyli 2 tys. kopii wniosków o podwyżki. Zależało im, by premier się z nimi spotkał, a także wskazał, jakie konkretne działania podejmie, by zrealizować ich postulaty. Odpowiedź nie nadeszła. Jak dowiedzieliśmy się w centrum informacyjnym rządu, mimo że list był zaadresowany do premiera, Marek Suski, sekretarz stanu w KPRM, przekazał go 5 grudnia do ministra finansów i ministra rolnictwa i rozwoju wsi, z prośbą o udzielenie odpowiedzi.

Specjaliści odchodzą

Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, wskazuje, że inspekcja pełni ważną, choć niemedialną rolę w gospodarce – odpowiada za bezpieczeństwo zdrowotne żywności pochodzenia zwierzęcego, i że to także dzięki jej pracy możliwy był rozwój eksportu krajowej żywności. Bez certyfikatu IW nie wyjedzie za granicę żadna partia mięsa czy mleka, bo świadectwo zdrowia wystawione przez lekarza weterynarii jest podstawowym wymogiem każdego importera. IW odpowiada też za walkę z afrykańskim pomorem świń.

– Wirus ASF zagraża wartemu 23 mld zł rynkowi wieprzowiny w Polsce. Tymczasem zarabiającym 2,5–3 tys. zł miesięcznie brutto lekarzom weterynarii rząd oferuje w ustawie budżetowej na 2019 r. podwyżki rzędu 2,3 proc. Kilkudziesięciozłotowy wzrost płac nie rozwiąże problemu odchodzenia specjalistów z Inspekcji Weterynaryjnej, której grozi zapaść – mówi Łukaszewicz.

Weterynarze skarżą się, że mimo obietnic kolejnych ministrów nadal nie zanotowali faktycznego wzrostu pensji. Ich frustracja rośnie, bo Ministerstwo Rolnictwa, które ustami ministra Giżyńskiego informowało weterynarzy, że nie ma środków na podwyżki, planuje przekazać kilkadziesiąt milionów zł na tworzenie kół gospodyń wiejskich. Chodzi o ustawę z 9 listopada 2018 r., która przewiduje dotacje na zakładanie kół nawet do 5 tys. zł.

– Mieliśmy jedno spotkanie z ministrem Giżyńskim, na którym stwierdził, że nie są władni uzyskać środków na podwyżki. Tymczasem koła gospodyń wiejskich uzyskały dofinansowanie na 90 mln zł. Nasze potrzeby wyceniamy na ok. 150 mln zł, jest to kwota, która może sprostać naszym postulatom, czyli wynagrodzenia na poziomie 1,5 średniej krajowej oraz średnia krajowa dla nowo zatrudnionych – mówi Sara Meskel.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA