fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Debata prezydencka w USA: Hillary Clinton kontra Donald Trump

AFP
To była jedna z najbardziej oczekiwanych debat w tegorocznych wyborach prezydenckich. CNN szacuje, że obejrzało ją ponad 100 milionów widzów w Stanach Zjednoczonych, czyli więcej niż zasiada przed telewizorami w czasie Super Bowl.

Korespondencja z USA

 

W poniedziałkowej debacie, która była pierwszą debatą rywalizujących ze sobą kandydatów Partii Republikańskiej i Demokratycznej przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi, kandydaci wypowiedzieli się m.in. na temat podatków, ataków cybernetycznych, terroryzmu, podziałów rasowych, policji, miejsc pracy oraz międzynarodowych porozumień handlowych.

Emocje sięgały zenitu, nie tylko dlatego, że w sondażach kandydaci uzyskiwali od dłuższego czasu bardzo podobne notowania i debata mogła przeważyć szalę na którąś ze stron. Po tygodniach rzucania ostrych słów pod adresem rywala, Hillary Clinton i Donald Trump mieli okazję spojrzeć sobie prosto w oczy i zmierzyć się w dyskusji na ważne dla Ameryki tematy. Tym samym walczyli o głosy dziesiątków milionów niezdecydowanych wyborców.

Hillary Clinton od co najmniej kilku dni intensywnie przygotowywała się na starcie z nieprzewidywalnym rywalem, opracowując różne strategie oraz ćwicząc wystąpienia ze swoim doradcą Phillippem Reinesem, który wcielał się w rolę Donalda Trumpa.

To przygotowanie widać było na każdym kroku. Była opanowana, konkretna i nie dała się wyprowadzić z równowagi, mimo że Donald Trump kilkakrotnie próbował jej wchodzić w słowo, nie dając dokończyć zdania. W pewnym momencie, w pierwszej połowie debaty, nawet moderator miał problem z zaprowadzeniem porządku i utrzymaniem Donalda Trumpa w ryzach. Trump przerywał Clinton, rzucał oskarżenia, ale robił to dosyć nieskoordynowanie, używając ogólników. - Mam wrażenie, że będę dzisiaj obwiniana za wszystko co się kiedykolwiek wydarzyło – zażartowała Clinton w pewnym momencie.

O ile na początku debaty Donaldowi Trumpowi udało się skutecznie wytknąć Hillary Clinton, że popierała międzynarodowe porozumienia handlowe i w czasie swojej kariery politycznej nie poprawiła bytu Amerykanów, to potem musiał kilkakrotnie bronić swojego zdania. - Tobie też nie udało się poprawić bytu ludzi. Donald, żyjesz w swojej własnej rzeczywistości – stwierdziła Clinton, i próbowała przedstawić Trumpa jako nieprzyjaznego dla klasy pracującej, wypominając mu m.in. że kiedyś nie chciał zapłacić pracownikom za wykonaną pracę.

Clinton skrytykowała niezbyt konkretny plan ekonomiczny Trumpa dotyczący podatków, zarzuciła mu, że skoro nie ujawnił swojego zeznania podatkowego to na pewno coś ukrywa. - Jak zostanie prezydentem to dowiemy się komu zalega pieniądze – stwierdziła. Chwilę potem przyznała, że popełniła błąd używając prywatnego serwera, gdy pełniła obowiązki sekretarz stanu.

Na pytanie o rozłamie rasowym w kraju, Hillary Clinton stwierdziła, że podziały rasowe nadal są wielkim wyzwaniem dla Ameryki, a system sądowniczy traktuje mniejszości w inny sposób niż białych mieszkańców. - Niestety zbyt wiele ludzi pochopnie osądza innych - stwierdziła kandydatka Demokratów zapytana czy policja jest uprzedzona. Trump z kolei stwierdził, że jedynym rozwiązaniem problemu jest "prawo i porządek", w tym zastosowanie kontrowersyjnej taktyki wyrywkowych zatrzymań na ulicach.

Odpowiadając na pytanie dotyczące ataków cybernetycznych, Clinton skrytykowała Trumpa mówiąc, że "publicznie zaprosił Putina do włamania się do amerykańskich systemów komputerowych". Trump z kolei stwierdził, że nie można mieć pewności, czy za atakami hakerskimi stoi Rosja. - Może to były Chiny, albo jakiś haker, który waży 400 funtów i siedzi w domu – powiedział republikański kandydat.

Niezbyt skutecznie Trump bronił się przed zarzutami zarówno Cliton jak i moderatora debaty, przypominającymi mu, że popierał wojnę w Iraku.

Pod koniec debaty Donald Trump stwierdził, że "Hillary ma doświadczenie, ale jest zła, zła, zła" oraz, że nie będzie miała siły, żeby stawić czoła obowiązkom prezydenckim. Hillary Clinton wypomniała Trumpowi, że wcześniej nazwał kobiety: "świniami", "niechlujami" i "psami" oraz że stwierdził, iż nie zasługują na takie same pensje jak mężczyźni. Natomiast Donald Trump poskarżył się, że Clinton atakuje go swoimi negatywnymi reklamami. - To nieładnie. Nie zasługuje na takie traktowanie – powiedział.

Zorganizowana w Hofstra Univeristy na Long Island w Nowym Jorku, poniedziałkowa debata była pierwszą z trzech debat jakie odbędą się z udziałem Donalda Trumpa i Hillary Clinton przed listopadowymi wyborami. Dla każdego z kandydatów debata była cenną szansą przekonania dziesiątki milionów niezdecydowanych wyborców, żeby na nich głosowali. Z historycznego punktu widzenia tego rodzaju debaty prezydenckie zazwyczaj nie wpływają na wynik wyborów, jednak było kilka debat, które zdaniem ekspertów przyczyniły się do zwycięstwa jednego z kandydatów. Wśród nich była pierwsza transmitowana przez telewizję debata z 1960 r., pomiędzy Richardem Nixonem i Johnem F. Kennedym, po której wyborcy wybrali pewnego siebie Kennedy'ego, mimo że przed debatą miał gorsze notowania niż jego rywal. W 1980 r. natomiast w pierwszej prezydenckiej debacie Ronaldowi Reaganowi udało się przekonać wyborców, że lepiej poradzi sobie z prezydenturą niż Jimmy Carter.

Jeżeli listopadowe wybory wygra Hillary Clinton, to będzie pierwszą kobietą, która zasiądzie w fotelu prezydenckim. Jeżeli zwycięzcą zostanie Donald Trump, będzie pierwszym prezydentem bez doświadczenia politycznego albo wojskowego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA