fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Borusewicz marszałkiem Senatu? "Ten pomysł został zarzucony"

Wydawało się, że naturalnym kandydatem opozycji na marszałka Senatu będzie Bogdan Borusewicz, ale nawet w samej PO są głosy, że powinien to być ktoś bardziej dynamiczny
PAP
Dyskusja o izbie wyższej pokazuje nowy układ sił w Platformie Obywatelskiej i różnicę zdań innych formacji.

Świat się zmienia. Nigdzie nie widać tego tak dobrze jak w Senacie. Miejsce, które do tej pory – poza samymi senatorami – odwiedzali jedynie nieliczni politycy, stało się centrum nowej polityki. Zaczęło się od błędnych decyzji i kalkulacji PiS oraz postawieniu przez opozycję na tzw. pakt senacki. To doprowadziło do sytuacji, w której opozycja zyskała szansę przejęcia kontroli nad izbą wyższą. Ale nie ma pomysłu na to, kto będzie marszałkiem, i do końca nie wie, czy uda się rzeczywiście, a nie tylko w teorii, przejąć kontrolę nad Senatem.

Ostatnie kilkadziesiąt godzin pokazuje jednak, jak bardzo zmieniła się polityczna geografia. W Platformie Obywatelskiej trwają przymiarki do zmiany władzy, a PO musi na nowo szukać swojego miejsca pomiędzy Lewicą a niespodziewanie wzmocnionym PSL.

Dość przyzwyczajeń

Senatorowie z Koalicji Obywatelskiej obecnej kadencji podkreślali w czwartek, że zwoływanie posiedzenia Sejmu i Senatu po wyborach jest „niebezpiecznym precedensem". W czwartek rozpoczęło się bowiem zapowiadane posiedzenie, teoretycznie ostatnie w kadencji.

W piątek o godz. 12 odbędzie się spotkanie wszystkich senatorów Koalicji Obywatelskiej – zarówno nowych, jak i starych. Przeprowadzona zostanie na nim m.in. dyskusja o tym, kto powinien być wskazany jako kandydat lub kandydatka na marszałka.

Wspólna dyskusja o kandydacie to zasadnicza zmiana paradygmatu, jakim do tej pory operowała PO. Wcześniej decyzje komunikował Grzegorz Schetyna. I tak miało być teraz, a kandydatem na nowego marszałka miał być Bogdan Borusewicz. – Ten pomysł został zarzucony – twierdzi nasz rozmówca.

W PO wszyscy z szacunkiem wypowiadają się o Borusewiczu, ale jednocześnie można spotkać opinie, że nie jest on w żaden sposób symbolem zmian, których potrzebują Senat i partia.

Wystawienie Borusewicza w ten sposób byłoby i tak skazane na niepowodzenie ze względu na jasne stanowisko PSL oraz Lewicy. W środę lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz jednoznacznie stwierdził, że jeśli ktoś będzie decydował za ludowców, to się mocno rozczaruje.

– Ktoś się przyzwyczaił przed wyborami do tego, że jest liderem opozycji. Po wyborach na pewno już nie ma lidera opozycji, są trzy równoprawne bloki – tak na antenie RMF Kosiniak-Kamysz opisywał nową sytuację polityczną.

W podobnym tonie wypowiadali się liderzy Lewicy.

– Problemem jest to, że nie ma żadnego dialogu, żadnej rozmowy, że nie ma żadnej dyskusji. Próba narzucenia marszałka Senatu i prezydium siłą po prostu się nie uda, drogi Grzegorzu – mówił w Sejmie Robert Biedroń.

Wspólny klub?

Pewnym wyjściem z sytuacji, na dłuższą metę budującym skuteczność opozycji w Senacie, jest propozycja, by wszystkie ugrupowania działały w ramach nieformalnego klubu senackiego. Zaproponował to we wtorek w rozmowie z dziennikarzami senator elekt Michał Kamiński, który zastrzegł jednocześnie, że taki klub byłby wyłącznie nieformalny, bo wszyscy senatorowie i tak należeliby do swoich klubów. Kamiński w okręgu podwarszawskim pokonał byłego ministra zdrowia i senatora Konstantego Radziwiłła.

Na stole negocjacyjnym są poza nazwiskiem nowego marszałka nazwiska wicemarszałków. Jakikolwiek układ musi brać pod uwagę głosy trzech senatorów niezależnych, w tym byłego szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Jednak wśród polityków opozycji można się spotkać z przekonaniem, że przy tak niestabilnej większości wszystkie rozwiązania są możliwe. Łącznie z tym, że to jednak PiS uda się wybrać swojego marszałka. Kandydatem będzie najpewniej dotychczasowy marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Być może dla opozycji wyjściem z tej sytuacji będzie nominacja kogoś takiego jak Marek Borowski lub Jan Filip Libicki, kto byłby w stanie budować konsens z senatorami niezależnymi.

Przed nowym marszałkiem Senatu i jego prezydium też niełatwe zadanie opanowania procesu legislacyjnego w komisjach, gdzie wielokrotnie będą decydować pojedyncze głosy. To zupełnie nowa sytuacja i nikt tak na dobrą sprawę nie ma politycznego planu na jej rozegranie.

Politycy partii opozycyjnych oraz senatorowie niezależni, poza skutecznym działaniem na płaszczyźnie budowania większości, próbują też ocenić, w którym kierunku ma pójść działalność Senatu w nowych warunkach. Spowalnianie działań legislacyjnych PiS nie jest uznawane za wystarczające.

– Senat nie może tylko próbować robić obstrukcję. Trzeba działać ofensywnie. Zasypać pisowską większość w Sejmie ustawami, które będą dla niej niewygodne. Bo niektórzy zapominają, że Senat też ma inicjatywę ustawodawczą – mówi nam Krzysztof Kwiatkowski, niezależny senator elekt.

Plan opozycji będzie się wykuwał równolegle z rozwiązaniami personalnymi i operacyjnymi.

Nasi rozmówcy zdają sobie sprawę, że Senat może być skutecznym narzędziem opozycji w „męczeniu" większości rządowej w Sejmie. Pod warunkiem, że w tej skomplikowanej sytuacji będzie działał sprawnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA