fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Wyłączenie jawności procesu: Pusta sala rozpraw nie jest dla wygody sędziego

www.sxc.hu
Decyzja o wyłączeniu jawność procesu zbyt często zależy od uznania sądu. W walce z nadużyciami sama zmiana przepisów może nie wystarczyć.

Prawo pozwala sądowi na wiele. Może zarządzić prowadzenie sprawy z wyłączeniem jawności (w postępowaniu cywilnym za zamkniętymi drzwiami) w całości lub w części. W takich sytuacjach uzasadnienie wyroku sąd może także podać z wyłączeniem jawności – i to w całości lub tylko w części.

Sytuacji, gdy sąd może z tego prawa skorzystać, jest wiele, m.in. gdy publiczna rozprawa zagraża porządkowi publicznemu lub dobrym obyczajom bądź mogą być ujawnione informacje niejawne, ale też szczegóły z życia rodzinnego czy tajemnice przedsiębiorstwa. Tak jest w sprawach cywilnych. W karnych jawność jest wyłączana ze względu na ważny interes prywatny, także oskarżonego.

Media nagrają

I tę ostatnią przesłankę odstąpienia od jawności rozprawy wziął na wokandę obecny Sejm. Według noweli autorstwa PiS wyłączenie jawności na wniosek oskarżonego może nastąpić tylko za zgodą prokuratora, co budzi krytykę części prawników. Nowela ma też ograniczyć swobodę sądu w decydowaniu o nagrywaniu rozprawy przez prasę: zasadą ma być, że sąd zezwala na takie nagrania, choć może określić warunki.

Po co zmiany? By zwiększyć transparentność rozpraw sądowych, czemu właśnie jawność służy. Problem w tym, że same zmiany mogą nie wystarczyć, bo problem leży często w sędziach.

W rozpatrywanej niedawno sprawie, będącej pokłosiem zamachu w Tunisie, nie chodziło o samą tragedię, ale odpowiedzialność odszkodowawczą biura turystycznego, któremu kobieta zarzuciła brak poinformowania o niebezpieczeństwie. Mimo to Sąd Okręgowy w Opolu rozprawę utajnił, tak samo jak uzasadnienie wyroku. Tymczasem w sprawie chodziło o ważne kwestie dla firm turystycznych i dla potencjalnych turystów. Efekt jest taki, że nie wiemy, dlaczego w tej precedensowej sprawie sąd oddalił żądanie poszkodowanej (domagała się 800 tys. zł zadośćuczynienia). Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych biuro ma obowiązek powiadomić klientów o zagrożeniach życia i zdrowia. Możemy się tylko domyślać, że albo informację podało, albo – jeśli tego nie uczyniło – sąd nie dopatrzył się związku zaniedbania z tragedią.

Duża pokusa

– To dość zaskakująca decyzja, warto przecież, by inni konsumenci poznali rozumowanie sądu – ocenia adwokat Krzysztof Czyżewski.

– Nie bardzo wiem, jak kwestie zawinienia biura turystycznego mogłyby dotyczyć np. prywatności, by nie mogły być podane w jawnym uzasadnieniu wyroku – wskazuje prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista od prawa mediów. – To przykład nadużywania wyjątków od jawnej rozprawy. Obawiam się, że problem bierze się stąd, że zainteresowani wyłączeniem jawności mają możliwość sami czy przez adwokatów artykułować swoje interesy w sądzie, natomiast jawności, która jest w interesie publicznym, nie ma kto bronić.

OPINIA

Jerzy Naumann - adwokat

Sądy chyba ułatwiają sobie pracę, wyłączając jawność. Korzystają przy tym z błahych pretekstów, gdyż przy pustej sali sądzi się wygodniej i spokojniej. W sprawach o odszkodowanie powinno się procedować przy otwartych drzwiach, a tylko wyjątkowo i tylko w niewielkich fragmentach można drzwi sali sądowej zamknąć dla publiczności. Prawdziwy problem polega jednak na tym, że naruszenie zasady jawności rozprawy nie pociąga za sobą żadnych następstw ani dla biegu danej sprawy, ani dla biegu kariery danego sędziego. Czyli mamy do czynienia z sytuacją, że jest zasada, i to konstytucyjna, a jakby jej wcale nie było.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA