fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Prawo karne: bez opinii sąd nie wyśle do szpitala psychiatrycznego

123RF
Za nieuzasadnione stosowanie środków zabezpieczających płaci budżet państwa. Za pobyt w szpitalu psychiatrycznym żądają nawet 14 mln zł.

W zakładach psychiatrycznych na podstawie decyzji sądu przebywają dziś 2363 osoby. Kolejnych 300 czeka na zastosowanie tego środka zabezpieczającego. Tak wynika ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości. Cel? Bezpieczeństwo. A w grę wchodzą naprawdę najpoważniejsze sprawy. Chodzi o zabójstwo, ciężki uszczerbek na zdrowiu, gwałt, pedofilię, choć nie zawsze. Zdarzało się, że do szpitala byli wysyłani podejrzani i oskarżeni o groźby karalne czy kradzież. Teraz idą do sądu, by walczyć o odszkodowania i zadośćuczynienia za pobyt w zakładzie.

Krystian Broll w zakładzie psychiatrycznym przebywał ponad osiem lat i teraz domaga się 14,5 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania za bezprawne pozbawianie wolności. Mężczyzna miał odpowiadać właśnie za kradzież siedmiu paczek kawy.

Z kolei Feliks Meszka z Katowic domaga się od skarbu państwa ponad 12 mln zł za 11 lat przymusowego pobytu w zakładzie psychiatrycznym w Rybniku.

Rodzi się pytanie, czy sądy nie nadużywają tego środka, izolując podejrzanych.

Nadzwyczajny środek

– Środek zabezpieczający w postaci pobytu w szpitalu psychiatrycznym można orzec jedynie po to, aby zapobiec ponownemu popełnieniu przez sprawcę czynu zabronionego o znacznej szkodliwości społecznej – mówi sędzia Łukasz Warzecha. I zapewnia, że ze względu na jego charakter sędziowie bardzo ostrożnie go stosują.

– Oczywiście pomyłki mogą się zdarzyć, ale nie powinny – uważa.

O tym, że jest to środek szczególny, świadczyć ma art. 93 d kodeksu karnego. Wynika z niego, że „...czasu stosowania środka zabezpieczającego nie określa się z góry".

– Taki przepis nie pojawił się w kodeksie przypadkowo – uważa dr Mirosław Waligóra, biegły psychiatra. I tłumaczy, że chodzi o to, by nie nadużywać tego środka. Kiedy sąd uzna, że zagrożenie minęło, w każdej chwili może go uchylić – wyjaśnia.

– Legalność i prawidłowość umieszczenia osób w szpitalu podlega kontroli sądowej. Sędzia ma wstęp do szpitala psychiatrycznego o każdej porze dnia i nocy. Może sprawdzać nie tylko zasadność stosowania środka, ale i przestrzeganie praw osób w nim umieszczonych oraz skontrolować warunków, w jakich one tam przebywają – zwraca uwagę sędzia Warzecha.

Sprawca, ale chory

Sąd może orzec środek zabezpieczający wobec sprawcy chorego psychicznie, z zaburzeniami preferencji seksualnych, upośledzeniem umysłowym lub uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego. Chodzi więc o lecznicze środki zabezpieczające odnoszące się do sprawców niepoczytalnych, pedofilów oraz alkoholików i narkomanów.

Przed umieszczeniem w zakładzie zamkniętym sąd wysłuchuje lekarzy psychiatrów oraz psychologa, a w sprawach osób z zaburzeniami preferencji seksualnych – także lekarza seksuologa.

– To bardzo trudne dla nas sprawy – przyznaje dr Mirosław Waligóra. Twierdzi też, że w razie najmniejszych wątpliwości warto wystąpić o opinię o stanie poczytalności do innego eksperta. – Lepiej coś dwa razy sprawdzić niż raz się pomylić – mówi. I przyznaje, że w 25-letniej praktyce zawodowej obserwował nie raz, że nawet trzykrotnie występowano o opinię o poczytalności.

– Bez opinii psychiatrów sąd nie podejmie decyzji o zastosowaniu takiego środka – zastrzega.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, a.lukaszewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA