fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Koronawirus: urzędnicy na odległość z interesantem

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Administracja centralna pracuje normalnie, choć wdrażane są ostrzejsze zasady higieny. Samorządy odsyłają zagrożonych wirusem urzędników do domów.

Rządowe urzędy, w tym ministerstwa, nie wprowadzają na razie żadnych dodatkowych obostrzeń zarówno dla pracowników, jak i gości. Urzędników obowiązują rygory sanitarne – przede wszystkim częste mycie rąk.

Bez zmian pracuje Najwyższa Izba Kontroli (nie odwołano żadnej z planowanych kontroli, bo urzędnicy bazują głównie na dokumentach). W siedzibie NIK w holu głównym zamontowano dodatkowe urządzenia do dezynfekcji rąk dla wszystkich wchodzących do budynku (pracowników oraz interesantów). Zakupiono również urządzenia do dezynfekcji budynku. W Izbie sytuację związaną z obecnością koronawirusa w Polsce od kilku tygodni monitoruje zespół, którego pracami kieruje dyrektor generalny NIK.

„Obecna sytuacja nie spowodowała zmian w organizacji pracy NIK, nie było jeszcze konieczności wdrożenia pracy zdalnej. Jednak przygotowujemy się na taką ewentualność" – podkreśla NIK w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej".

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wdraża wszystkie zalecenia Głównego Inspektoratu Sanitarnego i Ministerstwa Zdrowia. Chodzi np. o unikanie zgromadzeń, przestrzeganie higieny. – Natomiast rozwiązań systemowych, dotyczących chociażby telepracy, póki co w BBN nie ma – mówi Marcin Skowron, rzecznik szefa Biura. Jak zaznacza, w BBN pracuje 60 osób. – Mamy bardzo ścisłą kontrolę nad personelem, dokładnie wiemy, kto gdzie był, w jakich spotkaniach brał udział – zaznacza rzecznik, dodając, że dalsze kroki będą zależały od rozwoju sytuacji.

Czytaj także:

Sądy: rękawiczki dla strażników

Sądy i prokuratury dostały już wytyczne z Ministerstwa Sprawiedliwości, które zaleca im śledzenie stron internetowych Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego czy Państwowej Inspekcji Pracy i kierowanie się publikowanymi tam zaleceniami.

Zakres działań zależy od szefów poszczególnych jednostek. Przykładowo w warszawskim Sądzie Okręgowym wszyscy pracownicy mający bezpośredni kontakt z interesantami, czyli pracownicy biura podawczego i sekretariatów oraz strażnicy sądowi, zostali wyposażeni w maski ochronne, środki antybakteryjne i rękawiczki. W sądzie wydzielono też izolatkę oraz salę do przesłuchań przez łącza wideo dla osób, które wróciły z kraju uznanego przez Główny Inspektorat Sanitarny za szczególnie niebezpieczny. Z kolei Zakład Ubezpieczeń Społecznych zapewnił pracownikom w salach obsługi klienta dostęp do płynów dezynfekujących. Z zaleceń specjalnego zespołu, który opracował wytyczne dla przeszło 40 tys. zatrudnionych w ZUS, wynika, że pracownicy obsługujący klientów i mający kontakt z dokumentacją mają pamiętać o częstym myciu rąk. Osobom pracującym z interesantami zalecono zachowanie bezpiecznej odległości ok. 1,5 m.

Państwowa Inspekcja Pracy zrezygnowała do odwołania z udzielania porad w inspektoratach – wszelkie informacje można teraz uzyskać wyłącznie telefonicznie. Główny Inspektorat Pracy zdecydował też o zamknięciu do odwołania ośrodka szkoleniowego we Wrocławiu. Toczące się aplikacje inspektorskie będą więc prowadzone w trybie indywidualnym.

Samorządy: mniej petentów

Większe restrykcje wprowadzają samorządy. 39 urzędników zarówno z warszawskiego ratusza, jak i z urzędów dzielnic otrzymało polecenie pracy z domu. Każdy, kto wyjeżdżał na ferie w regiony zagrożone, musiał po przyjeździe złożyć informację, że z takich rejonów wrócił. Wszystkie te osoby dostały polecenia pracy z domu.

– To pracownicy np. z objawami przeziębienia, którzy dla bezpieczeństwa muszą odbyć kwarantannę, albo ci, którzy opiekują się dziećmi – mówi nam Magdalena Łań z ratusza w Warszawie. Wszędzie zainstalowano dezynfekatory.

Rutynowe środki ostrożności obowiązują w innych urzędach warszawskich dzielnic. Petentów jest tu wyraźnie mniej, niewiele osób załatwia sprawy np. w wydziale komunikacji. – Najliczniej do urzędu przychodzą osoby po odbiór paszportu czy dowodu, które trzeba odebrać osobiście – mówi nam Andrzej Opala, rzecznik Urzędu Dzielnicy Warszawa-Praga-Południe.

Krok dalej poszedł prezydent Rybnika Piotr Kuczera: odwołał planowane imprezy kulturalne i sportowe w mieście, zanim we wtorek premier wydał dekret o zakazie imprez masowych. Powodem był fakt, że pięciu chorych na koronawirusa to mieszkańcy Rybnika – czterech z nich to znajomi, którzy razem byli na nartach we Włoszech. – Trzy rybnickie szkoły (związane z chorymi) zostały zamknięte i poddane dezynfekcji – podkreśla Agnieszka Skupień, rzeczniczka miasta Rybnik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA