fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

W sądach dominuje dyscyplinowanie, a nie zaufanie

Adobe Stock
Kilka dni temu opinię publiczną poruszyła sprawa adwokata ukaranego przez sąd za odmowę składania zeznań.

Adwokat występujący w tym procesie w charakterze świadka powołał się na tajemnicę adwokacką. Sędzia najpierw nałożyła na niego grzywnę 1000 zł, następnie drugą 3000 zł, by w końcu zastosować areszt. Po rozprawie przyszła jednak chwila refleksji, sędzia uchyliła drugą grzywnę i areszt. Gdy sprawą zainteresowały się media, w sprawie błyskawiczne zareagowała prezes sądu, próbując załagodzić spór i ratować wizerunek sądów.

Brak dialogu – poważny problem w sądach

Sprawa ta po raz kolejny ukazuje, jak brak dobrych praktyk w relacji sędzia–pełnomocnik utrudnia prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W sprawie tej zabrakło zwykłego partnerskiego dialogu między sędzią i adwokatem. Zabrakło również zrozumienia sądu dla roli adwokata. Warto może przypomnieć, że adwokat wykonuje szczególny zawód zaufania publicznego. Sędziowie, kierując postępowaniem, powinni uwzględniać tę okoliczność, że proces cywilny należy przede wszystkim budować na zasadzie partnerskich relacji z pełnomocnikami zawodowymi oraz zasadzie procesowej lojalności.

Na pewno też nie można przymuszać adwokata do składania zeznań co do okoliczności objętych tajemnicą zawodową. Pytanie, czy w tej sprawie adwokat zrozumiał intencje sądu, a sędzia zrozumiał stanowisko adwokata? Jestem przekonana, że nie chodziło wyłącznie o demonstrację władzy ze strony sądu, lecz zwykłe nieporozumienie, jak należy wykładać art. 261 kodeksu postępowania cywilnego. Faktycznie bowiem, czytając literalnie art. 261 § 2 k.p.c., świadek może odmówić odpowiedzi na zadane mu pytanie, jeżeli zeznanie mogłoby narazić jego lub jego bliskich, wymienionych w paragrafie poprzedzającym, na odpowiedzialność karną, hańbę lub dotkliwą i bezpośrednią szkodę majątkową albo gdyby zeznanie miało być połączone z pogwałceniem istotnej tajemnicy zawodowej. Duchowny może odmówić zeznań co do faktów powierzonych mu na spowiedzi.

Spór dotyczy więc tego, w którym momencie świadek może się zasłonić tajemnicą. Czy dopiero po zadaniu pytania przez sąd – odpowiadając na pytania, czy też może uchylić się od całości zeznań, co w praktyce oznaczałoby, że w ogóle nie może on występować w roli świadka (jak np. art. 259 k.p.c.).

I tu zdaje się zabrakło umiejętnego sędziowskiego kierownictwa postępowaniem cywilnym ze strony sądu. Czy rzeczywiście konieczne było szczegółowe odpytywanie świadka po to tylko, aby usłyszeć, że świadek odmawia odpowiedzi na pytanie? Moim zdaniem wystarczyło dokładnie sprecyzować i oznajmić świadkowi, jakie okoliczności mają być przedmiotem jego zeznań, i wysłuchać jego stanowiska w tej materii. Ograniczałbym się do tego właśnie, uznając, że adwokat wykonuje zawód zaufania publicznego, jest to więc profesjonalista. Kto lepiej jeśli nie on rozumie tak doniosły dla postępowania cywilnego obowiązek KAŻDEGO złożenia zeznań. Obowiązek, który jest tak ważny dla postępowania cywilnego, że doznaje tylko nielicznych wyjątków. Obowiązek, który obwarowany jest surową sankcją grzywny i aresztu. Dopóki więc nie zaszłyby jakiekolwiek inne okoliczności, które mogłyby wskazywać na złe intencje adwokata, jego złą wiarę – tak właśnie bym zrobiła, kierując się zasadą lojalności procesowej. Nie można z góry zakładać jednak złych intencji, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z profesjonalistą.

Trudno jednak dziś budować relacje sędzia–adwokat na zasadzie zaufania i lojalności, skoro przez całe lata procedura była oparta na rygorach, terminach i braku zaufania do profesjonalnego pełnomocnika. W sądach dominuje dyscyplinowanie, a nie zaufanie. I przykłady można by w tej materii mnożyć.

Nieproporcjonalna sankcja

Uderza w tej sprawie również rygoryzm ze strony sądu. Za nieuzasadnioną odmowę złożenia zeznań grozi grzywna. Sędzia sięgnęła po cały arsenał: nałożyła aż dwie grzywny i nawet areszt. Niezależnie od grzywny sąd może bowiem nakazać aresztowanie świadka na czas nieprzekraczający tygodnia. Ta druga sankcja, niezwykle dolegliwa, gdyż wiążąca się z pozbawieniem świadka wolności, ma w istocie charakter fakultatywny (art. 276 § 2 k.p.c.). Refleksja przyszła w czas, gdyż sędzia zmieniła swoją decyzję, uchylając niezwykle dotkliwy środek, jakim jest areszt i druga grzywna.

Powstaje jednak pytanie, czy rzeczywiście sytuacji tej nie można było rozwiązać koncyliacyjnie. Sędzia, sięgając już po mechanizm sankcji, powinien szczególnie uważnie rozważyć motywację świadka, który odmawia składania zeznań. Sędzia powinien umieć wyważyć wszystkie racje i motywację z jednej strony ochrony istotnej tajemnicy adwokackiej, a z drugiej dobra wymiaru sprawiedliwości. Wydaje się, że koncyliacji zabrakło po obu stronach tego konfliktu, tak jakby sędzia i zawodowy pełnomocnik zapomnieli, że w ich wspólnym interesie leży troska o dobro wymiaru sprawiedliwości.

Rzetelności sądowej nie zadekretuje się jednak najbardziej kazuistyczną regulacją, trzeba wspólnych wysiłków sędziów i pełnomocników na rzecz dialogu i budowy dobrych praktyk w sądach. Wiele też zależy od kultury rozpraw. Pojęcie to zdaje się dziś zanikać i jest wypierane na wzór amerykańskich procesów przez zarządzanie postępowaniem. Zamiast kultury na sali rozpraw mamy więc młotek sędziowski.

Tymczasem to przewodniczący rozprawy nadaje ton i decyduje o przebiegu rozprawy. Od jego postawy i umiejętności, opanowania własnych lub cudzych emocji oraz od jego kultury osobistej zależy w dużym stopniu prawidłowość przebiegu posiedzenia oraz poprawność postawy uczestników postępowania. Rozprawa nie powinna być demonstracją siły i władzy sędziego, lecz urzeczywistnieniem fundamentalnych gwarancji rzetelnego procesu. Czasem nawet gdy racja leży po naszej stronie, warto ustąpić w imię budowy zaufania do zawodów prawniczych.

Niezależnie od tego, po której stronie stołu sędziowskiego siedzimy, troska o wizerunek sądów jest wspólną misją sędziów i profesjonalnych pełnomocników. Na przykładzie tej sprawy widać, że nie warto w taki sposób postępować w sali rozpraw. Tu nie ma wygranych, obie strony tego sporu bardzo wiele straciły w oczach społeczeństwa. Okazało się, że znów więcej dzieli sędziów i adwokatów, aniżeli łączy. 

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA