fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Szymon Hołownia pozwał państwo ws. wyborów prezydenckich - jest wyrok sądu

Szymon Hołownia
Fotorzepa, Jakub Czermiński
Sąd nie zgodził się na żądanie Szymona Hołowni, by z powodu epidemii odwołać planowane na 10 maja głosowanie. Ale racji mu też nie odmówił.

Tegoroczne wybory prezydenckie i tak już zapisały się w historii jako pełne niespotykanych zwrotów akcji. Stosunkowo niewiele było w nich epizodów sądowych, choć wygląda na to, że na końcu tej drogi Sąd Najwyższy może mieć zadanie tak ważne, jak nigdy dotąd. Ale sprawy związane z wyborami wpływają do sądów, a te – mimo pandemii – rozpoznają je.

Pozwał rząd i Sejm

Kandydujący na prezydenta Szymon Hołownia 17 kwietnia pozwał do Sądu Okręgowego w Warszawie Skarb Państwa reprezentowany przez marszałka Sejmu i Radę Ministrów o nakazanie odwołania wyborów zaplanowanych na 10 maja i zobowiązanie do tego, by dopóki obowiązuje w Polsce stan epidemii i towarzyszące mu zakazy, nie wyznaczać innego terminu głosowania. Alternatywnie wniósł o to, by – jeśli wybory jednak się odbędą – nakazać rządowi i premierowi publikację na ich stronach internetowych przeprosin za naruszenie biernego prawa wyborczego Hołowni, który z powodu tych ograniczeń nie mógł prowadzić kampanii wyborczej. Tekst oświadczenia miałby wisieć na tych stronach przez tydzień. O takim scenariuszu pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" 30 marca. Eksperci oceniali wtedy, że proces może być bardzo ciekawy, choć szanse na jego wygraną – niekoniecznie duże.

Czytaj także:

Pierwsze żądanie pozwu stało się też wnioskiem o zabezpieczenie dobra powoda, czyli jego biernego prawa wyborczego. Pełnomocnik kandydata, adwokat Maciej Ślusarek wywodził, że nieuwzględnienie tego wniosku wywoła nieodwracalne skutki w postaci przeprowadzenia wyborów (jak napisał, „z wypowiedzi pozwanego wynika takie niebezpieczeństwo") oraz to, że jeśli sąd zabezpieczenia nie udzieli, wydanie wyroku przynajmniej w części okaże się bezprzedmiotowe. Uzasadniając go dalej, wskazywał, że mimo stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii władze nie zdecydowały się ogłosić stanu nadzwyczajnego, gdy wyborów nie wolno przeprowadzać, a kadencja prezydenta zostaje wydłużona. Ograniczenia wynikłe z epidemii uniemożliwiły jednak kolportaż ulotek czy spotkania z wyborcami. Tymczasem prezydent Andrzej Duda takie możliwości miał, a telewizja obszernie to relacjonowała.

Wniosek o zabezpieczenie przepadł, ale powód nie może się czuć przegrany. Rozpatrujący go sędzia Paweł Duda przedstawił bowiem szeroki wywód, że wybory nie powinny się odbywać w okresie epidemii. Ze względu na ogłoszony na terenie RP stan epidemii wirusa SARS-Cov-2 istnieją uzasadnione wątpliwości co do możliwości przeprowadzenia w maju 2020 r. wyborów na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w warunkach odpowiadających standardom ustrojowym z art. 2 i 127 Konstytucji RP – głosi postanowienie sędziego Dudy.

Nie tędy droga

Najważniejsze jednak dla sądu okazało się, że określone w art. 127 Konstytucji RP prawo do bycia wybranym na prezydenta nie może w realiach tej sprawy być uznane za dobro osobiste w rozumieniu art. 23 kodeksu cywilnego.

Nie jest prawem immanentnym, związanym z jednostką ludzką, towarzyszącym jej przez całe życie, mającym bezwzględny charakter – uznał warszawski sąd.

Postanowienie jest nieprawomocne i – według zapowiedzi mec. Ślusarka – będzie jeszcze zaskarżone.

Sygnatura akt: XXV C 1207/20

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA