fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Janusz Wojciechowski z teką komisarza

Po pierwszym przesłuchaniu Janusza Wojciechowskiego unijni urzędnicy przekonywali, że Polska musi poszukać innego kandydata
fot. Parlament Europejski
Po niezłym występie Polak został zaakceptowany jako komisarz ds. rolnictwa.

Korespondencja z Brukseli

Taką decyzję podjęli koordynatorzy grup politycznych w Komisji Rolnictwa PE. Już pierwsze reakcje eurodeputowanych pokazywały, że w czasie wtorkowego, drugiego już przesłuchania w Parlamencie Europejskim Polak wypadł dobrze. – Dziękujemy za odpowiedź, konkretną, dużo lepszą niż w poprzednim przesłuchaniu – mówił Martin Hausling (Zieloni, Niemcy). Podobnie wypowiadał się Juozas Olekas, socjalista z Litwy. – Dzisiaj usłyszeliśmy więcej konkretnych odpowiedzi, dziękujemy za to – powiedział.

Widać było wyraźnie, że Wojciechowski zrozumiał, jakie błędy popełnił w czasie przesłuchania tydzień temu. – Dostałem od państwa jasny komunikat, że oczekujecie nie tylko słów i otwarcia na dialog, ale też stanowczych decyzji. Jestem do tego gotowy – powiedział na koniec Polak. I dostał oklaski, podobnie jak inni kandydaci na komisarzy.

Przeczytaj komentarz Michała Szułdrzyńskiego: A gdyby tak od razu się przygotował? 

Dodatkowe przesłuchanie polskiego kandydata zostało zarządzone po tym, jak europosłowie bardzo krytycznie ocenili jego pierwszy występ tydzień temu. Wojciechowski odpowiedział też na pytania pisemne, ale to również nie wystarczyło. Dopiero po drugim spotkaniu z eurodeputowanymi Polak dostał jednomyślne poparcie grup politycznych.

Łagodził i zapewniał

Na początek przesłuchania Wojciechowski wygłosił kilka zdań po angielsku, ale potem przeszedł na polski. – Mówienie w ojczystym języku pozwala mówić od serca i daje więcej pewności siebie – mówił potem Wojciechowski. Zostało to przez eurodeputowanych odebrane z ulgą. – Jeśli wypadnie lepiej niż na pierwszym przesłuchaniu, to ma duże szanse – zapewniało dobrze poinformowane źródło w PE tuż przed przesłuchaniem.

W trakcie przesłuchania widać było, że Polak jest dużo lepiej przygotowany, mówił konkretniej, a eurodeputowani reagowali na jego wypowiedzi pozytywnie. Na to samo pytanie odpowiadał inaczej. Tydzień temu nie wiedział, o co chodzi, gdy Hiszpan zapytał go o kluczową dla rolników sprawę ceł karnych nakładanych przez USA. – Znam tę sytuację, oczywiście, to jest dramatyczne. Nie pierwszy raz na rolników spadają skutki sporów prowadzonych przez rządy czy wielkie biznesy. Liczę na polityczne rozwiązanie, a jeśli nie, to natychmiast trzeba będzie oszacować pełne skutki i uruchomić system pomocy – mówił dzisiaj.

Zrozumiał, że jego bezwarunkowe poparcie dla małych gospodarstw przestraszyło eurodeputowanych centroprawicy, zatem teraz opowiadał się za równowagą. – Różnorodność typów i wielkości gospodarstw jest wartością i powinniśmy ją w UE zachować – powiedział. Znany jest wśród ekologów ze swojego poparcia dla ochrony dobrostanu zwierząt. – Cieszy się pan dobrą renomą wśród działaczy ekologicznych – mówił Irlandczyk Luke Ming Flanagan z europejskiej skrajnej lewicy. Ale to niekoniecznie dobrze z punktu widzenia innych grup politycznych. Wojciechowski szybko więc zdystansował się od bardziej radykalnych haseł. – Ochrona zwierząt leży mi bardzo na sercu, ale nie przewiduję żadnych inicjatyw nowych zasad ochrony zwierząt. Raczej dobrowolnie. Bo UE już ma wystarczającą legislację w tej dziedzinie – deklarował polski kandydat.

Nie ma już czasu

W pierwszym przesłuchaniu Wojciechowski unikał konkretów, nie wykorzystywał nawet przedzielonego mu na odpowiedzi czasu. Najczęściej mówił, że jest „otwarty na dyskusję”, co w pewnym momencie zaczęło irytować europosłów. Na wszystkie pytania odpowiadał słabym angielskim, co dodatkowo ograniczało możliwość udzielenia konkretnych odpowiedzi. Atmosfera w ubiegłym tygodniu była bardzo napięta, a jego szanse oceniano na minimalne. Jednak od tej pory zmienił się kontekst, bo problemy zaczęli mieć inni kandydaci. I w konsultacjach między grupami politycznymi pojawiła się obawa, że poprzez żądanie wymiany kolejnych kandydatów opóźni się inauguracja nowej Komisji, planowana na 1 listopada. To znacznie poprawiło atmosferę w czasie przesłuchania.

Prawdopodobnie dodatkowe przesłuchanie będzie miała jeszcze francuska kandydatka Sylvie Goulard. To właśnie jej problemy, spowodowane nie brakiem kompetencji, ale niejasnościami finansowymi i powiązaniami z lobbystami, pomogły Wojciechowskiemu. Polak nieoczekiwanie stał się elementem większej politycznej układanki i stało się jasne, że gdyby został odrzucony, to automatycznie musiałoby to oznaczać koniec liberałki Goulard, dla zachowania równowagi politycznej i geograficznej. A tego wielu eurodeputowanych chciało uniknąć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA