fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Polisa OC nie obejmuje szkód w warsztacie samochodowym

123RF
Odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu polisy OC pojazdu samochodowego nie obejmuje szkody spowodowanej przez pojazd pozostawiony w warsztacie w celu jego naprawy.

Tak orzekł 21 czerwca 2017 r. Sąd Okręgowy w Częstochowie (sygn. akt VI Ca 373/17), który rozpatrywał powództwo właścicielki budynku o odszkodowanie za skutki pożaru. Mógł on być wynikiem samozapłonu w samochodzie pozostawionym w warsztacie samochodowym.

Warsztat w budynku należącym do matki prowadził w ramach działalności gospodarczej syn. Źródłem ognia miał być naprawiany samochód marki V. Oprócz niego w warsztacie znajdował się jeszcze samochód dostawczy, w którym były zmagazynowane opony, felgi oraz sprzęt warsztatowy. Były tam również dwie butle gazowe. Po bezskutecznych próbach ugaszenia pożaru gaśnicami syn Krystyny B. zadzwonił po straż pożarną. Zniszczenia były jednak spore.

Samochód V. posiadał polisę OC jednak ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, twierdząc, że do szkody doszło w innych okolicznościach niż podane przez Krystynę B. Kobieta postanowiła walczyć o odszkodowanie w sądzie.

Niejednoznaczna opinia o przyczynach pożaru

Sąd Rejonowy w Zawierciu uznał za wiarygodne zeznania prowadzącego warsztat M.B. Nie dopatrzył się w nich konfabulacji, choć jest on synem powódki, a dodatkowo to w jego warsztacie doszło do pożaru, co mogło stwarzać podstawy do uznania, że miał on interes w określonym rozstrzygnięciu sprawy. Jego zeznania były jednak spójne i logiczne, po części potwierdzały je inne dowody zgromadzone w sprawie, a nie było materiału dowodowego, który mógłby zakwestionować złożone przez niego zeznania.

Za wiarygodne uznał także sąd opinie biegłego z zakresu ustalania przyczyn powstawania pożarów. Przedstawił dwie prawdopodobne przyczyny powstania pożaru: albo doszło do samozapłonu w samochodzie V. albo ogień związany był z pracami naprawczymi podjętymi w warsztacie (wtedy przyczyna pożaru miałaby charakter zewnętrzny). Zdaniem biegłego materiał dowodowy nie pozwalał na kategoryczne wykluczenie którejś z wersji i wydanie jednoznacznie brzmiącej opinii. Sąd rejonowy uznał zaś, że brak było podstaw do powoływania kolejnego biegłego, bo opinia była spójna i logiczna.

Sąd rejonowy uznał, że za szkodę Krystyny B. odpowiedzialność powinien ponieść ubezpieczyciel samochodu V., w którym – według biegłego – mogło być źródło ognia. Odszkodowanie z polisy OC przysługuje wprawdzie za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdu mechanicznego, lecz wykładnia systemowa przepisu art. 34 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych daje podstawy do przyjęcia, że każdy postój pojazdu, bez względu na czas jego trwania, jak i to czy miał miejsce na trasie jazdy, czy też po osiągnięciu przez pojazd miejsca przeznaczenia jest traktowany przez ustawodawcę, na potrzeby odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów, jako ruch pojazdu. W konsekwencji za „postój" pojazdu należy uznać także jego wstawienie do warsztatu samochodowego celem mniejszej lub większej naprawy, czy też obsługi. Sąd I instancji zasądził od pozwanego ubezpieczyciela na rzecz powódki K. B. ponad 40,6 tys. zł wraz z odsetkami.

Z tą wykładnią przepisów nie zgodził się ubezpieczyciel i złożył apelację. Sąd odwoławczy przyznał mu rację.

Taka odpowiedzialność musi mieć granice

Sąd Okręgowy w Częstochowie przyznał, że kodeksowa odpowiedzialność za szkodę spowodowaną ruchem pojazdu mechanicznego uległa z biegiem czasu poszerzeniu na skutek wykładni pojęcia „ruchu" przyjętej w orzecznictwie.

– Opowiedzenie się za szerokim pojęciem „ruchu" oraz jednoznaczny zapis w przepisach ubezpieczeniowych, że za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdu uważa się również szkody powstałe przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu, bezpośrednio przy załadowaniu i rozładowaniu pojazdu, podczas zatrzymania, postoju oraz podczas garażowania pojazdu, mogą skłaniać do nadmiernie szerokiego ujmowania zakresu tego pojęcia, sugerując, że nie ma tu praktycznie żadnych granic, z jednoczesnym upraszczającym zrównywaniem pojęć i poszerzaniem ich znaczenia – stwierdził sąd.

Podkreślił, że odpowiedzialność za szkody związane z ruchem pojazdu jest odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka, a więc niezwykle surową, z bardzo ograniczonymi możliwościami zwolnienia się z niej. Dlatego przesłanki takiej odpowiedzialności muszą być precyzyjnie określone, a ich wykładnia musi być wyważona i uwzględniać m.in. zasadę ryzyka.

Naprawa to nie postój

Zdaniem sądu okręgowego, aby ocenić, czy postój pojazdu wynikający z jego naprawy lub obsługi w profesjonalnym warsztacie mieści się w zakresie pojęć „zatrzymanie", „postój" lub „garażowanie", należy ustalić, co łączy te trzy sytuacje i porównać ją z czwartą, tzn. naprawą w warsztacie.

– Trzy pierwsze sytuacje dotyczą zwykłego używania pojazdu mechanicznego, który jedzie, zatrzymuje się na postój, manewruje, do którego się wsiada i z którego się wysiada, do którego dokonuje się załadunku i rozładunku, który wreszcie po zakończeniu podróży jest garażowany. Naprawa pojazdu poza trasą ruchu, nie podczas postoju lub nawet w garażu, tzn. związana z wstawieniem go do warsztatu naprawczego oznacza wyłączenie takiego pojazdu z ruchu, nawet w szerokim znaczeniu tego pojęcia – stwierdził sąd.

Chodzi bowiem o przeniesienie pojazdu z obszaru zwykłego użytkowania, w ramach którego mieszczą się nawet naprawy, do obszaru, który jest zaprzeczeniem ruchu pojazdu w jakimkolwiek znaczeniu.

– Taki pojazd nie jest garażowany i nie jest na postoju, on jest naprawiany, co oznacza że co do zasady nie nadaje się do ruchu – wskazał sąd.

Inna wykładnia oznaczałaby nie tylko całkowite rozminięcie się z intuicyjnym i potocznym znaczeniem terminu „ruch pojazdu", ale też odpowiedzialność na podstawie art. 435 i 436 kodeksu cywilnego i art. 34 ustawy ubezpieczeniowej miałaby charakter zbyt szeroki.

– Krzyżowałaby się z odpowiedzialnością podmiotu prowadzącego warsztat, zwykle w ramach działalności gospodarczej, stanowiącej obszar odrębny od ruchu pojazdów mechanicznych, regulowany odrębnymi przepisami i obejmujący swoiste ryzyka ubezpieczane odrębnie – wyjaśnił sąd.

Dodał, że odpowiedzialność na podstawie art. 34 ustawy ubezpieczeniowej nie jest wykluczona także wtedy, gdy pojazd znajduje się w warsztacie naprawczym, np. gdy wjeżdża, wyjeżdża, manewruje lub zostaje poddany innym działaniom stanowiącym ruch pojazdu. W orzecznictwie Sądu Najwyższego analizowany był przypadek takiego ruchu pojazdu poddawanego naprawie w warsztacie, który wynikał z uruchomienia pojazdu z włączonym biegiem. – W tym przypadku chodzi wprawdzie o nietypową sytuację, mającą jednak związek z ruchem pojazdu w sensie ścisłym – zaznaczył sąd.

W jego ocenie wiele przemawia przeciwko poszerzaniu zakresu odpowiedzialności na podstawie art. 34 ustawy ubezpieczeniowej w drodze rozszerzającej wykładni przesłanek określonych w tym przepisie W przeciwnym razie trudno byłoby wskazać w praktyce sytuacje, w których pojazd nie znajduje się w ruchu, a nie sposób założyć, by zamiarem ustawodawcy było przyjęcie, że pojazd znajduje się w ruchu aż do jego ze złomowania.

Z tych przyczyn sąd okręgowy zmienił zaskarżony wyrok sądu rejonowego i oddalił powództwo Krystyny B. Wyrok jest prawomocny. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA