fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Bank Millennium i TU Europa naruszyły prawa klientów? Jest pozew Rzecznika Finansowego

Adobe Stock
Dezinformację co do rzeczywistego charakteru ubezpieczenia, zawieranego przy podpisywaniu umowy pożyczki zarzucają Millennium Bankowi i Towarzystwu Ubezpieczeń na Życie Europa ich klienci i Rzecznik Finansowy. Pozew Rzecznika w tej sprawie trafił do sądu.

Jak informuje Biuro Rzecznika, Ubezpieczenie na Życie oferowane przez Bank Millennium i Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa zawiera niekorzystne dla konsumentów postanowienia. Wątpliwości budzą m.in. postanowienia umowy dotyczące wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, które jedynie pozornie zabezpieczały klienta lub jego rodzinę na wypadek ciężkiej choroby lub śmierci.

– Zdecydowałem o wystąpieniu z pozwem wobec tych podmiotów, gdyż mamy poważne zastrzeżenia co do samej konstrukcji umowy, informowania o jej cechach na etapie sprzedaży oraz realizacji świadczeń. Konsumenci zgłaszający się do nas z wnioskiem o interwencję byli rozczarowani, że ubezpieczenie nie zapewniło im oczekiwanej ochrony. To przykre, bo często chodzi o osoby starsze, które w dobrzej wierze opłacały składki, żeby w razie śmierci nie zostawić rodzinie długów i zapewnić im dodatkowe świadczenie. Niestety, w niektórych przypadkach to ubezpieczenie okazywało się puste, to znaczy, że już w momencie zawierania umowy wiadomo było, że np. w razie śmierci ubezpieczyciel nie wypłaci świadczenia – mówi Rzecznik Finansowy dr hab. Mariusz Golecki.

Nie pytali o zdrowie

Eksperci RF stwierdzili, że w ogólnych warunkach ubezpieczenia były postanowienia wyłączające odpowiedzialność za zdarzenia, które powstały po przystąpieniu do ubezpieczenia, ale z przyczyn istniejących przed przystąpieniem do umowy. Chodzi o przypadki, w których ubezpieczony klient umiera na skutek choroby, na którą zapadł przed zawarciem umowy ubezpieczenia (np. nadciśnienie skutkujące zawałem serca). Problem w tym, że na etapie zawierania umowy nikt nie pytał klientów o stan zdrowia, kwestie te  były badane dopiero po zgłoszeniu roszczenia przez spadkobierców (w przypadku śmierci ubezpieczonego) lub samego ubezpieczonego (w przypadku poważnej choroby).

Zdaniem ekspertów Rzecznika Finansowego, jeśli kwestia ta nie była badana przez ubezpieczyciela przy zawieraniu umowy, to analogicznie powinna być pomijana w momencie wypłaty świadczenia.

– Naszym zdaniem w obrocie z konsumentami nie można aprobować prób konstruowania i oferowania umów ubezpieczenia na życie, pozwalających na odmowę wypłaty świadczenia w sytuacji, w której do niego uprawniony, a najczęściej jego rodzina – dopiero po zajściu zdarzenia losowego i zgłoszeniu roszczenia dowiaduje się, że ubezpieczony w ogóle nie spełniał wymagań do świadczenia i to od chwili przystąpienia do ubezpieczenia, choć przez cały okres ubezpieczenia opłacał składkę – mówi Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Jeśli sąd przychyli się do pozwu Rzecznika Finansowego, to klienci kupujący takie ubezpieczenia w przyszłości, nie będą ponosili kosztów "dziurawej" ochrony. Natomiast osoby, którym w przeszłości odmówiono wypłaty świadczenia w oparciu o zakwestionowaną klauzulę, prawdopodobnie również będą mogły ponownie dochodzić swoich praw, o ile sprawa nie uległa przedawnieniu.

Interes tylko dla jednej strony

Rzecznik Finansowy kwestionuje też samą konstrukcję umowy grupowego ubezpieczenia na życie, która nie chroniła konsumenta w sposób  wynikający z zapewnień przed zawarciem umowy. Konsument płacił składkę, ale jego interes  miał marginalne znaczenie, a  umowa zabezpieczała głównie interesy ubezpieczyciela i banku, który był beneficjentem umowy. Z analizy postanowień umowy wynikało, że  świadczenie mogło być niższe niż wysokość płaconej składki, o ile w ogóle zostało wypłacone.

– W postępowaniu sądowym wykażemy, że umowa była nieuczciwa. Bank zabezpieczał swój interes majątkowy, czyniąc się zarazem beneficjentem umowy. Równocześnie obciążał osoby ubezpieczone kosztem finansowania tego zabezpieczenia przez zapłatę składki ubezpieczeniowej. Umowa była tak skonstruowana, że jeśli w ogóle doszło do wypłaty świadczenia, to tylko poprzez zaspokojenie wierzytelności banku. Ubezpieczeni lub jego spadkobiercy nie mogli liczyć na wyższe świadczenie, chociaż to było celem przystąpienia do umowy naszych klientów. Znamy przypadki, w których zapewnienia oferujących umowę, że świadczenie będzie wyższe niż kwota spłat rat pożyczki, decydowały o przystąpieniu do ubezpieczenia. W rezultacie funkcji ochronnej życia osoby ubezpieczonej nadano charakter czysto iluzoryczny. Suma ubezpieczenia nie uwzględniała czynników osobowych, lecz finansowy i dotyczący osoby trzeciej, tj. banku. Ubezpieczyciel zabezpieczył natomiast swój interes ekonomiczny poprzez maksymalne zawężenie odpowiedzialności. W pozwie wykazujemy i poddajemy pod ocenę sądu, że w rzeczywistości oferowana umowa nie była umową ubezpieczenia na życie, lecz ubezpieczeniem majątkowym. – wyjaśnia Paweł Wawszczak.

Pozew został sformułowany na podstawie wniosków o postępowanie interwencyjne. Rzecznik wnioskuje, aby skorzystać z nowych rozwiązań i przeprowadzić dowód z przesłuchania świadków na piśmie w sprawie dotyczącej obu podmiotów.

– Skorzystaliśmy z takiej możliwości oczywiście za zgodą zainteresowanych. W ten sposób mogą rozwiązać swój spór, ale też przyczynić się do wyrugowania krzywdzących praktyk w odniesieniu do ogółu klientów. Forma pisemna zeznań jest o tyle dogodna, że nie ma potrzeby stawiania się na rozprawie, co jest szczególnie ważne w czasie pandemii – wyjaśnia Mariusz Golecki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA