fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Donoszą o braku OC nie zawsze w trosce o bezpieczeństwo na drodze

AdobeStock
Zgłoszenie sąsiada pieniacza może narazić właściciela nieubezpieczonego auta na 4,5 tys. zł kary.

W szybkim tempie przybywa osób, które informują policję o agresywnych i niebezpiecznych zdarzeniach na drogach. W 2018 r. było ich aż 16 tys. Rośnie też liczba zgłoszeń kierowanych do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego w sprawie właścicieli pojazdów, którzy nie wykupili polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) kierującego. W 2018 r. było ich o 1/5 więcej niż w 2017 r.

– Coraz więcej osób nie traktuje takich zgłoszeń jak denuncjacji, ale jak postawę obywatelską mającą na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach – twierdzi Hubert Stoklas, wiceprezes UFG.

Kierowcy są zgoła innego zdania.

– To zachęta do donosicielstwa i denuncjacji oraz propagowanie pieniactwa, które nie ma nic wspólnego ze społeczeństwem obywatelskim –uważają.

Anonim w skrzynce

Możliwość systemowego zgłaszania informacji o braku OC na określony pojazd UFG uruchomił przed trzema laty. Wystarczy wypełnić, nawet anonimowo, formularz na stronie funduszu i wpisać numer rejestracyjny pojazdu, którego dotyczy zgłoszenie. W pierwszym roku od uruchomienia tej możliwości osoby prywatne przesłały do funduszu blisko 2 tys. zawiadomień o braku polisy OC. W 2017 r. liczba zgłoszeń wzrosła dwukrotnie, by w 2018 r. osiągnąć 4560 zgłoszeń.

– Coraz mniejsza jest akceptacja Polaków dla jazdy nieubezpieczonym autem – twierdzi UFG. Powołuje się na badania opinii publicznej, z których wynika, że niechętna takim praktykom jest blisko 1/4 Polaków. I więcej: z listy dziesięciu negatywnych zachowań drogowych najbardziej nieakceptowalne jest kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu, przekraczanie dozwolonej prędkości oraz jazda na czerwonym świetle. Poruszanie się po drogach pojazdem bez ważnej polisy OC sytuuje się na szóstym miejscu listy.

Co dzieje się ze zgłoszeniem, które trafia na stronę UFG?

– Tak jak wszystkie zawiadomienia o braku polisy OC, również te przekazane przez osoby prywatne dokładnie weryfikujemy – zapewnia Aleksandra Biały, rzecznik prasowy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

I wyjaśnia, że najpierw sprawdza się w ogólnopolskiej bazie polis komunikacyjnych UFG, do której ubezpieczyciele przesyłają informacje o sprzedanych ubezpieczeniach OC i AC, czy widnieje w niej OC dla danego pojazdu. Jeżeli tak, sprawę się zamyka.

– A gdy takich polis nie ma, ustalamy w CEPiK aktualnego właściciela auta i występujemy do niego o okazanie tego obowiązkowego ubezpieczenia. Jeżeli faktycznie go nie posiada – nakładamy karę za brak OC, która dla auta osobowego w tym roku wynosi nawet 4,5 tys. zł – dodaje Aleksandra Biały.

Donoszą na konkurenta

– Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś zgłasza na policję agresywne czy niebezpieczne zachowania na drodze – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców. Za nieeleganckie uważa jednak donoszenie na innych bez ważnej przyczyny.

– Weźmy np. brak OC. Przecież informacji, czy je mam, nie zamieszczam na tablicach rejestracyjnych ani szybach w aucie. Ktoś może złośliwie wpisać mój numer rejestracyjny na stronę UFG, bo np. mnie nie lubi, nie podobam mu się ja lub mój pies. W dodatku nikt nie wie, kim jest osoba, która zarzuca mi łamanie prawa.

Niektórzy twierdzą, że kłopotliwe zgłoszenia mogą niekiedy kierować agenci ubezpieczeniowi, którym np. właściciele aut podziękowali za współpracę, chcąc skorzystać z atrakcyjniejszych ofert konkurencji.

Zwolennicy sygnalistów przywołują z kolei przykłady z Europy Zachodniej, a także niektórych stanów USA. Dostępne są tam specjalne numery telefonów lub adresy skrzynek mailowych, pod które osoby prywatne mogą przekazać informacje o ubezpieczeniowym oszustwie i braku ubezpieczenia OC.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA