fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Dowód rejestracyjny w skradzionym samochodzie - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Na pięć minut kobieta zostawiła w zamkniętym samochodzie dokumenty. Straciła auto i chyba odszkodowanie.

Zabezpieczenie dowodu rejestracyjnego lub kluczyków do samochodu nie jest trudnym obowiązkiem. Jeśli więc w polisie wpisano taki obowiązek, jego naruszenie może oznaczać utratę odszkodowania – wynika z wyroku Sądu Najwyższego.

Wystarczy pięć minut nieuwagi

W listopadowy wieczór Kamila S. zaparkowała swego land rovera discovery naprzeciw bramy wjazdowej do szkoły, by odebrać córkę. Ponieważ druga córka, będąca już z nią, była chora, wzięła ją na ręce, zostawiając w samochodzie torbę wraz z dowodem rejestracyjnym. Nie była bowiem w stanie zabrać wszystkich rzeczy.

I choć zabrała kluczyki i zamknęła samochód, który miał autoalarm, gdy po pięciu minutach się odwróciła, samochodu nie było.

Towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło jednak wypłaty odszkodowania z autocasco właśnie z powodu zostawienia dokumentów. W ogólnych warunkach ubezpieczenia wskazano bowiem, że towarzystwo nie odpowiada za szkodę wynikłą z kradzieży w przypadku pozostawienia bez nadzoru w pojeździe lub w miejscu, do którego mają dostęp osoby nieupoważnione, dowodu rejestracyjnego, kluczyków lub innego urządzenia do otwarcia i/lub uruchomienia pojazdu.

Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził 99,6 tys. zł odszkodowania, gdyż w jego ocenie działanie kobiety przed kradzieżą nie nosiło znamion rażącego niedbalstwa, a niezabranie torebki było usprawiedliwione okolicznościami, zaś samochód miał alarm oraz immobilizer. O abuzywności tego warunku umownego świadczy również jego kategoryczny charakter i stopień dolegliwości.

Z kolei warszawski Sąd Apelacyjny powództwo oddalił, wskazując, że treść OWU nie zostawia wątpliwości, iż od należytego zabezpieczenia dowodu rejestracyjnego uzależniona jest wypłata odszkodowania. Kradzież pojazdu z dowodem rejestracyjnym ułatwia jego sprzedaż i utrudnia odnalezienie. Pozwala wreszcie posłużyć się nim zaraz po kradzieży, np. przy kontroli drogowej.

I tak sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Ten zauważył, że w orzecznictwie są dwa poglądy na znaczenie naruszenia tzw. powinności prewencyjnych wynikających z umowy ubezpieczenia, takich jak zabezpieczenie dowodu rejestracyjnego. Naruszenie tych powinności przez ubezpieczającego nie wywołuje wprost szkody, co najwyżej sprzyja jej powstaniu.

Czytaj także:

Liczy się umowa

Według pierwszego poglądu skutki naruszenia tego obowiązku powinny być oceniane poprzez bezpośrednie stosowanie art. 827 § 1 kodeksu cywilnego. Wymaga to zbadania, czy zostawieniu w aucie – jak w tym wypadku – dowodu rejestracyjnego można przypisać winę umyślną albo rażące niedbalstwo. W innych orzeczeniach uznano, że ubezpieczony może się uwolnić od odpowiedzialności także wtedy, gdy naruszenie powinności prewencyjnej nastąpi z jego winy w lżejszej postaci, czyli niedopełnienia ogólnie wymaganej staranności (art. 355 k.c.).

– Opowiedzenie się za jednym z tych stanowisk musi uwzględniać konkretne postanowienia umowy ubezpieczenia, a ponieważ sąd apelacyjny tego szczegółowo nie zbadał, SN nakazał ponowne rozpoznanie sprawy – powiedział w uzasadnieniu sędzia SN Dariusz Dończyk.

Sędzia wskazał ponadto, że obowiązki prewencyjne, w tym zapewnienia nadzoru nad dowodem rejestracyjnym, nie są szczególnie uciążliwe, a służą obu stronom umowy (minimalizowaniu ryzyka). Dlatego nie można uznać, że takie postanowienie umowne kształtuje prawa i obowiązki stron polisy sprzecznie z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając interesy konsumenta.

Sygnatura akt: I CSK 389/18

prof. Marcin Orlicki Katedra Prawa Cywilnego, Handlowego i Ubezpieczeniowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Ubezpieczyciel przejmuje ryzyko określone w umowie ubezpieczenia, a ryzyko to nie powinno być nadmierne, by przezorni i ostrożni klienci nie musieli być obciążani bardzo wysoką składką. Dobrą i pożądaną praktyką ubezpieczycieli jest precyzyjne wskazywanie, jakie sposoby postępowania klientów będą uznawane za ostrożne i właściwe, jakie zaś za brawurowe, nieostrożne i lekkomyślne. Jeśli ubezpieczyciel nie przesadza z podnoszeniem poziomu zabezpieczeń, lecz utrzymuje wymogi prewencyjne na rozsądnym poziomie, należy akceptować postanowienia umowne. Bywa to bolesne dla klientów, lecz konieczne dla całego systemu finansowego i prawnego ubezpieczeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA