fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Tenis w Monte Carlo: Fognini zniszczył marzenia Nadala

AFP
W Monte Carlo nie będzie już większej sensacji: jedenastokrotny mistrz Rafael Nadal przegrał w półfinale 4:6, 2:6 z Fabio Fogninim. Włoch zagra w finale z Dusanem Lajoviciem

Fognini to znana postać ATP Tour, ale na to, że wygra z Nadalem na kortach Monte-Carlo Country Club liczyło niewielu. Wygrał, i to w niezwykłym stylu. Tylko początek miał względnie niepewny, przegrywał 1:3, ale potem zaczął dominować dokładnie tak, jak zwykł to robić jego wielki rywal.

Włoch wygrywał gem za gemem, prezentując niezachwianą pewność siebie. Nie miał żadnych problemów z długimi wymianami i wietrzną pogodą, w dodatku co chwila zaskakiwał Hiszpana znakomitymi zagraniami, które coraz wyraźniej podkreślały rosnącą przewagę. To było za wiele nawet dla Nadala, któremu w drugim secie groziła nawet przegrana do zera. Przy stanie 0:5 obronił trzy piłki meczowe. Chwilę później jednak wiedział, że marzenia o dwunastym tytule w Monte Carlo trzeba odłożyć o rok.

Fabio Fognini grał z Nadalem 15. raz. Wygrał czwarte spotkanie, ale w tych okolicznościach chyba ceni je najwyżej. To tenisista stworzony do takich niespodzianek. Jest 18. w rankingu światowym, ma w dorobku jeden sukces wielkoszlemowy w deblu (Australian Open 2015, z Simone Bolellim) i osiem singlowych zwycięstw w turniejach ATP. W tym sezonie jednak grał dotychczas słabo.

Jeszcze w pierwszej rundzie w Monte Carlo ledwie uratował skórę (awansował, choć przegrywał z Andriejem Rubliowem 4:6, 1:4), ale zwycięstwa nad Saschą Zverevem i Borną Coriciem pokazały, że forma wróciła. Jest znany z trudnego charakteru, ostrego języka wobec sędziów, dziennikarzy i kibiców, za co nie raz go karano. Od trzech lat mąż świetnej tenisistki Flavii Pennetty.

Teraz trzeba zapamiętać, że dołączył do grupy tych, którzy potrafili wygrać z Nadalem w Monte Carlo. To wyjątkowy wyczyn, więc lista jest krótka, od soboty liczy cztery nazwiska, Włoch został zapisany obok Novaka Djokovicia (2013 i 2015 r.), Davida Ferrera (2014) i Guillermo Corii (2003).

Drugi mecz półfinałowy też był ciekawy, wynik również zaskakujący. Serb Dusan Lajović (48. ATP) przegrywał już 1:5 w pierwszym secie z Daniłem Miedwiediewem, który grał w glorii ćwierćfinałowego pogromcy Novaka Djokovicia.

Jak się okazało, Lajović niewiele sobie robił z przewag rywala, tylko zaczął twardo i skutecznie odrabiać straty. Robił to tak zawzięcie, że wygrał 10 gemów z rzędu, dopiero przy stanie 7:5, 4:0 dla Serba młody Rosjanin poprawił wynik, ale tylko tak, że nie przegrał drugiego seta do zera.

– Na starcie zupełnie nie mogłem znaleźć rytmu gry, stąd ten fatalny początek. Nie umiałem grać w tenisa, ale w końcu zacząłem przebijać piłki i nagle mecz kompletnie się odwrócił. Jeszcze nie bardzo wiem co oznacza ten awans, ale cieszę się chwilą. W finale i tak nie będę faworytem – mówił zwycięzca, od poniedziałku nr 25. na świecie, albo lepiej.

Serb ma 28 lat, jest najniżej sklasyfikowanym tenisistą grającym w finale w Monte Carlo od czasów Hichama Araziego w 2001 roku. Na drodze mu stali Malek Jaziri, David Goffin, Dominic Thiem, Lorenzo Sonego i Miedwiediew, ale nie stracił z żadnym z nich seta. Z Fogninim nigdy nie grał.

Wcześniej nie odnosił wielkich sukcesów, normą były raczej pojedyncze wygrane mecze w turniejach ATP, raz grał w czwartej rundzie Roland Garros. Półtora roku temu miał problemy z przepukliną, przeszedł operację i stracił sporo meczów, ale w tym sezonie wreszcie awansował do pierwszej setki rankingu ATP. Pomogło mu zatrudnienie jako trenera José Perlasa, który prowadził m. in. kariery Carlosa Moyi, Alberta Costy, Guillermo Corii, Juana Carlosa Ferrero, Janko Tipsarevicia oraz, uwaga, Fabio Fogniniego.

Finał w niedzielę o 14.30, transmisja w Polsacie Sport.

> Monte Carlo. Turniej ATP Masters 1000. 1/2 finału: D. Lajović (Serbia) – D. Miedwiediew (Rosja, 10) 7:5, 6:1; F. Fognini (Włochy, 13) – R. Nadal (Hiszpania, 2) 6:4, 6:2.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA