fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Arcydzieło, które miało być wymienione na blachę

materiały prasowe
Fabularyzowany dokument „Polski El Greco” opowiada historię „Ekstazy św. Franciszka”, jedynego obrazu słynnego malarza, jaki znajduje się w Polsce.

Wiele związanych z nim tajemnic nie zostało dotąd wyjaśnionych. Największa jest zagadka, w jaki sposób znalazł się na terenie Polski.

Historia odnalezienia dzieła, a właściwie potwierdzenia, że nie jest kopią ani obiektem przeciętnym, zaczęła się w 1964 roku, kiedy na plebanii w Kosowie Lackim ujrzały go dwie młode historyczki sztuki Instytutu Sztuki PAN: Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska – Kwoczyńska. Autorka scenariusza i reżyserka Katarzyna J. Kowalska przypomina, że wizyty w parafiach podczas wielodniowych służbowych objazdów było wtedy ich rutynową zawodową praktyką, związaną z inwentaryzowaniem ocalałych, a nieuwzględnionych w spisach, zabytków. Właśnie tak dotarły do neogotyckiego kościoła w Kosowie Lackim, którego gospodarzem był wówczas ks. Władysław Stępień. Dał zezwolenie na wykonanie spisu i klucze od kościoła, w którym „było troszkę obiektów zabytkowych”. Na plebanii, gdy badaczki żegnały się z księdzem, zauważyły w sąsiednim pomieszczeniu obraz „stary, zabrudzony, z wielką dziurą w rogu”.

- Stanęłyśmy przed nim i nagle zaczęło się coś dziać między tym obrazem a nami – opowiadała Izabella Galicka w jednym z archiwalnych materiałów.

W dzienniku zapisała: „obraz św. Franciszka, hiszpański, musimy tu wrócić”.

„Zdumienie, zdziwienie, cudowny błysk w oku namalowanej postaci. Wiedziałyśmy, że stoimy przed czymś bardzo ważnym” – wspominała w wywiadzie radiowym w 2009 roku Hanna Sygietyńska – Kwoczyńska. 

Po powrocie do Warszawy pokazały fotografie obrazu prof. Michałowi Walickiemu, znacznie bardziej od nich doświadczonemu historykowi sztuki.
- Od razu powiedział: „El Greco? Zajmijcie się tym, dziewczyny!” – wspomina Galicka. 
Po pół roku, w małym czarno-białym katalogu, podpisując obraz jego odkrywczynie napisały: „warsztat El Greca”. I chociaż prof. Jan Białostocki przypuszczał, że obraz jest XVII-wieczną kopią, „daleką wodą po Kisielu” - prof. Michał Walicki i Jerzy Sienkiewicz pojechali osobiście zobaczyć dzieło. Wstępne oględziny potwierdziły domysły, że to El Greco, ale rozwój wypadków wcale nie był oczywisty.
Odkrywczynie obrazu opublikowały w biuletynie Historii Sztuki artykuł: „Nieznany obraz w Kosowie z serii franciszkańskiej El Greca”.

- Odpowiedziała nam cisza. Obchodzono nas łukiem – wspomina w filmie Galicka. - Uważano nas za mitomanki, zaczęły się dla nas trudne lata. Śmiechom z nas nie było końca.

Trudno dociec, jak potoczyłyby się dalsze losy obrazu, gdyby ich artykułem nie zainteresował się pewien łódzki dziennikarz i nie nagłośnił sensacyjnego odkrycia w mediach. 

Jednocześnie, widząc rosnące zainteresowanie obrazem, ksiądz z Kosowa Lackiego zaoferował jego sprzedaż… w zamian za możliwość zakupu blachy na pokrycie kościoła.

Niewiele osób wiedziało, włącznie z odkrywczyniami obrazu, że prywatnym w mieszkaniu w Warszawie, w 1973 roku rozpoczęła się tajnie skomplikowana konserwacja, którą dowodził prof. Bohdan Marconi. Wtedy właśnie ostatecznie potwierdziły się przypuszczenia Galickiej i Sygietyńskiej – Kwoczyńskiej: stwierdzono, że jeden z pigmentów użytych do namalowania obrazu jest zgodny z materiałami stosowanymi w czasach El Greco. Potwierdzenie jego autorstwa przypieczętowało odnalezienie sygnatury „Domenico Theotokopulos”. Wprawiło to wszystkich pracujących przy konserwacji w zdumienie i euforię. Odkrywczynie obrazu dowiedziały się o tym, w wielkim sekrecie, nieco później. 
- Ten obraz ma dla mnie wartość, której nie potrafię niczym zmierzyć – wzrusza się w filmie  Galicka. – Na pewno zmienił moje życie.

Po wielu dalszych perypetiach, o których opowiada dokument, widzowie mogą oglądać „Ekstazę św. Franciszka” El Greca w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach.

Film ma wiele atutów. Jedną z jego głównych narratorek jest Izabella Galicka (zmarła tuż po nakręceniu zdjęć, współodkrywczyni Hanna Sygietynska-Kwoczyńska – w 2017 r.), którą wspierają archiwalne materiały i wypowiedzi koleżanek oraz kolegów po fachu. Odbywa także z ekipą filmową w 2019 roku sentymentalną podróż śladem swojego życiowego odkrycia. Fabularyzowane scenki rodzajowe z lat 60. pomagają lepiej zrozumieć realia tamtej rzeczywistości, a liczne materiały archiwalne – zrekonstruować z wielu stron wydarzenia sprzed lat.

To bardzo ciekawa historia i równie interesująco opowiedziana – nie tylko dla miłośników sztuki.

Premiera dokumentu „Polski El Greco” w wielkanocny poniedziałek Wielkanocny o 18.20 w TVP 2.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA