fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

"Marsz na Warszawę". Protest w stolicy po orzeczeniu TK w sprawie aborcji

jedna z demonstracji zorganizowanych w Warszawie przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucji w sprawie aborcji
Fotorzepa, Jerzy Dudek
W stolicy kolejny protest po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Mimo apelu premiera o powstrzymanie się od demonstrowania z uwagi na epidemię, na ulice wyszły tysiące osób. Z miejsc zbiórki protestujący ruszyli w kierunku ronda Dmowskiego, które potem szczelnie wypełnili. Następnie demonstranci przeszli w kierunku Żoliborza. W kilku miejscach maszerujących atakowali ubrani na czarno mężczyźni. Policja zatrzymało kilkadziesiąt osób.

Uczestnicy protestu zgromadzili się w trzech miejscach - w al. Ujazdowskich przy Kancelarii Premiera, na Placu Zamkowym oraz na pl. Zawiszy, niedaleko siedziby Prawa i Sprawiedliwości. Zapowiadano, że trzy manifestacje połączą się w jeden marsz. - Dokąd pójdziemy, to się okaże - zapowiadała wcześniej jedna z organizatorek.

Dowiedz się więcej: Pełna mobilizacja służb na warszawski protest

Organizatorzy spodziewali się, że będzie to najliczniejszy jak dotąd protest. Liderki Strajku Kobiet apelowały, by nie demolować Warszawy, "bo wszyscy ją kochają". Z marszu miały być wypraszane osoby bez maseczek, jednak wśród demonstrujących były osoby, które nie zasłoniły ust i nosa.

Czytaj także:
Premier apeluje o powstrzymanie się od demonstrowania
Strajk Kobiet: Pamiętajcie, ich jest zawsze mniej niż nas

Uczestnicy mieli nie przyjmować mandatów - ani drogowych, ani związanych z udziałem w proteście.

Premier Mateusz Morawiecki apelował w czwartek o powstrzymanie się od demonstrowania z uwagi na ryzyko związane z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

W piątek prezydent Andrzej Duda poinformował, że zdecydował się na złożenie do Sejmu projektu zmiany ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Uczestnicy piątkowych protestów w stolicy wznosili okrzyki, w tym niecenzuralne. Nieśli tęczowe flagi, tablice z logo Strajku Kobiet i transparenty z hasłami, m.in. "Dość", "Chcemy żyć w pełni praw", "j... PiS", "wyp...".

Przed wymarszem demonstrantów na pl. Zamkowym pojawiła się także grupa ubranych na czarno osób. Policjanci odgrodzili obie grupy. Policja poinformowała, że chodziło o osoby "ze środowisk pseudokibicowskich" i że dążono do konfrontacji, czemu zapobiegli policjanci prewencji.

Przed godz. 17:30 manifestanci z pl. Zawiszy i pl. Zamkowego wyruszyli w stronę centrum miasta. Zebrani w al. Ujazdowskich pozostawali wówczas na miejscu. Gmach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zabezpieczał kordon policjantów i żandarmerii wojskowej. Wcześniej żołnierze ŻW ustawili się także przed Sejmem.

Przedstawiciele służb mundurowych byli także w innych miejscach Warszawy, m.in. na pl. Trzech Krzyży, gdzie na jednym z wcześniejszych protestów demonstranci rzucali kamieniami i butelkami w ochraniające kościół św. Aleksandra osoby ze środowisk narodowych. Mundurowi byli również przed Bazyliką Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, gdzie przed tygodniem doszło do przepychanek między protestującymi a kontrmanifestantami.

W związku z przemarszem protestujących, policjanci czasowo wstrzymali ruch na Trakcie Królewskim (od Senatorskiej do Gagarina) oraz na ul. Marszałkowskiej (pl. Konstytucji do Królewskiej).

"Policjanci podjęli zdecydowane działania wobec grup pseudokibiców, którzy zagrażali bezpieczeństwu innych osób, a także używali pirotechniki. Działania są prowadzone w rejonie Wisłostrady i ul. Karowej. Są pierwsze zatrzymania" - podała stołeczna policja.

Maszerujący zebrali się na rondzie Dmowskiego. Rzeczniczka warszawskiego Ratusza Karolina Gałecka informowała, że w piątek na ulice miasta wyszło ok. 100 tys. osób.

Policja interweniowała w rejonie ronda de Gaulle'a i Nowego Światu. "Doszło do agresji pomiędzy dwiema grupami młodych ludzi. Rzucano różnymi przedmiotami, atakowano się fizycznie, używano pirotechniki. Policjanci podjęli działania zapewniające bezpieczeństwo innych ludzi" - oświadczyła KSP. W sumie policja zatrzymała ponad 30 osób.

Z ronda Dmowskiego protestujący udali się w stronę Żoliborza. Część demonstrantów przeszła w okolice domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, gdzie policja ustawiła blokadę.

Przed godz. 23:00 organizatorzy wezwali zgromadzony na pl. Wilsona tłum do rozejścia się.

Orzeczenie Trybunału i fala protestów

Przed tygodniem Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Chodzi o art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania.

Wyrok TK nie został jak dotąd opublikowany. Pytany o termin publikacji szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski powiedział, że według jego informacji publikacja nastąpi w tym tygodniu.

Po decyzji TK w całej Polsce doszło do protestów, organizowanych m.in. przez "Strajk Kobiet". Na ulicach i w mediach społecznościowych powtarzane było jedno z głównych haseł protestu, "wyp...". Demonstracje odbyły się m.in. przed domem wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed warszawską siedzibą PiS.

W niedzielę protesty organizowano przed kościołami. Uczestnicy części z nich wchodzili z transparentami do świątyń w czasie mszy. Na murach i drzwiach kościołów malowane były hasła, m.in. "aborcja bez granic".

W poniedziałek w wielu miastach protestujący blokowali ulice. "Hańba", "Myślę – czuję – decyduję", "Aborcja jest OK", "Moje ciało, mój wybór", "Piekło kobiet" - to niektóre z haseł na transparentach niesionych przez przeciwników decyzji TK. Na placu Trzech Krzyży demonstranci zaatakowali osoby związane ze środowiskiem narodowym, broniące dostępu do kościoła pw. św. Aleksandra.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki wezwał do uspokojenia nastrojów. Głos w sprawie zabrał także prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ocenił, że wyrok TK jest zgodny z ustawą zasadniczą i że w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło.

Wicepremier wezwał wszystkich członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości do obrony Kościoła oraz "tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo". Ocenił, że trwa atak, który ma zniszczyć Polskę. "Brońmy Polski, brońmy patriotyzmu i wykażmy tutaj zdecydowanie i odwagę. Tylko wtedy można tę wprost wypowiedzianą przez naszych przeciwników wojnę wygrać" - oświadczył Kaczyński.

Opozycja zarzuciła liderowi PiS napuszczanie jednych obywateli na drugich i eskalowanie konfliktu.

"W środę nie idziemy do roboty!" - zaapelował Ogólnopolski Strajk Kobiet, ruch społeczny, który narodził się po tzw. czarnym proteście zorganizowanym 3 października 2016 r. po decyzji Sejmu o skierowaniu do dalszych prac ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne w Polsce.

Dzień wcześniej organizacja zaprezentowała swe postulaty, wśród których jest m.in. dymisja rządu.

Pytany o protesty prezydent Andrzej Duda powiedział, że jest zasmucony sytuacją. - Rozumiem kobiety, które protestują - dodał.

Premier apelował o powstrzymanie się od uczestniczenia w piątkowych demonstracjach ze względu na epidemię koronawirusa.

- Zdecydowałem się na złożenie do Sejmu RP projektu zmiany ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - napisał w wydanym w piątek oświadczeniu prezydent.

Do protestów w sprawie aborcji dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA