fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Strajk Kobiet: Pamiętajcie, ich jest zawsze mniej niż nas

Pociąg Kolei Mazowieckich z symbolem Strajku Kobiet
AFP
Liderki ogólnopolskiego Strajku Kobiet podały szczegóły jutrzejszego strajku, nazwanego "Na Warszawę". Odrzuciły też oskarżenia rządzących o podgrzewanie atmosfery, obarczając odpowiedzialnością za obecne niepokoje Jarosława Kaczyńskiego i Zjednoczoną Prawicę.

Uczestnicy jutrzejszej akcji "Na Warszawę" spotkają się 0 17.00 w trzech miejscach - przy KPRM, na Placu Zamkowym oraz na pl. Zawiszy, niedaleko siedziby PiS.

- Dokąd pójdziemy, to się okaże - mówiła podczas konferencji Agnieszka Czerederecka. Najprawdopodobniej protestujące grupy w jakimś momencie się połączą.

Organizatorzy spodziewają się, że będzie to najliczniejszy jak dotąd protest. Dlatego liderki Strajku Kobiet zaapelowały, by nie demolować Warszawy, "bo wszyscy ją kochają", i o to, by marsze przebiegły pokojowo, a ich uczestnicy dbali o siebie. Z marszu będą wypraszane osoby bez maseczek, a uczestnicy mają się nie dopuszczać dewastacji miasta.

Uczestnicy mają nie przyjmować mandatów - ani drogowych, ani związanych z udziałem w proteście.

Liderki ostrzegły też, że spodziewają się wielu prowokacji, między innymi przez podszywanie się pod organizatorów czy wnoszenie na marsz alkoholu. Dlatego proszą o powstrzymanie emocji, i ostrzegają, że osoby agresywne, nawet jeśli popierają postulaty protestów, będą usuwane.

Po piątkowym marszu na poniedziałek zapowiedziane są kolejne blokady miast, a na środę - łańcuch solidarności.

Marta Lempart oświadczyła, że trwają prace nad sformułowaniem postulatów, które są zbierane podczas protestów. -  Postulaty obejmują wiele sfer życia, prawa człowieka, to, co się dzieje w naszym kraju, to, co nasz rząd robi, a czego raczej nie robi, podczas pandemii. Ostatnią z nich jest dymisja tego rządu - mówiła działaczka.

Ostateczna forma postulatów ma być gotowa za trzy dni.

Liderki Strajku Kobiet skomentowały także oświadczenie, które wygłosił przed kilkoma dniami prezes PiS Jarosław Kaczyński, nawołując zwolenników PiS do obrony kościołów.

Lempart oświadczyła, że Kaczyński przeżył największe upokorzenie, bo musiał "cały ubrany usadzić i wygłosić oświadczenie jak Jaruzelski, że nie będzie Teleranka". - I tyle na temat braku Teleranka - stwierdziła. 

Klementyna Suchanow poruszyła sprawę polecenia, jakie prokuratorom wydał Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski.

"Polecam, aby prokuratorzy prowadzący lub nadzorujący postępowanie przygotowawcze, których podmiotem są czyny zabronione - mające związek z odbywającymi się nielegalnymi zgromadzeniami (...) bezzwłocznie przeprowadzili czynności i wydawali decyzje procesowe, jakie mają być wykonywane, na bieżąco zapoznając się ze zgromadzonym materiałem dowodowym oceniając go, tak aby postępowania były prowadzone bez zbędnej zwłoki, a cele postępowania przygotowawczego zostały zrealizowane" - napisał Święczkowski.

Według tych przepisów organizatorom protestów może grozić nawet do 12 lat więzienia.

Suchanow zapowiedziała: - Jeżeli ten opresyjny system, w którego posiadaniu jest minister Ziobro,  dotknie którąś  z nas, a jest nas wiele, to władza będzie miała do czynienia z nami wszystkimi. A jest nas wiele. I to jest kolejna sytuacja, w której rządzący zaogniają sytuację. Niech się zmiarkują. Niech popatrzą, ile ludzi wychodzi na ulicę, jak żarliwy jest ten protest, który właściwie należałoby już nazywać rewolucją, i niech się zastanowią, co robią i dokąd zmierzają. - Pamiętajcie, władzy jest zawsze mniej niż nas, walczących o wolność - mówiły liderki.

Wcześniej na profilu Strajku Kobiet na Fb pojawiła się odpowiedź na działania Święczkowskiego. "Stan zagrożenia epidemiologicznego trwa od marca tego roku. Nie został spowodowany naszymi protestami. A zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób proszę postawić tym, który faktycznie są winni: Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który faktycznie Wami wszystkimi zarządza" oraz sędziom TK.

"To one i oni zmusili nas do wyjścia na ulicę w czasie pandemii. My korzystamy z konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń. Mamy prawo do demonstrowania, które wynika wprost z Konstytucji RP i które nie może być ograniczone rozporządzeniem. Pańskie próby rozbijania legalnych demonstracji za pomocą zarzutów karnych są nadużyciem władzy" - napisały liderki Strajku Kobiet.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA