Na targach canneskich dużo uwagi dystrybutorów przyciągał, jak zwykle, konkurs główny. Filmy walczące o Złotą Palmę były „gorącymi” propozycjami handlowymi. Jednym z najbardziej pożądanych tytułów stała się „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Cannes 2026: „Ojczyzna”. Paweł Pawlikowski zamyka swoją trylogię

„Ojczyzna” Pawlikowskiego wkrótce w Polsce

Sprzedażą nowego filmu Pawlikowskiego zajmuje się The Match Factory, firma, która promowała go już podczas targów berlińskich w lutym. Jeszcze przed festiwalem prawa do „Ojczyzny” zabezpieczyła sobie firma MUBI, specjalizująca się zresztą w niełatwym kinie art-house'owym i w klasyce. Ma ona prawa do „Ojczyzny” na Amerykę Północną i Środkową, Wielką Brytanię, Irlandię, Niemcy, Włochy, Austrię, Włochy, Hiszpanię, kraje Beneluksu, Australię i Nową Zelandię, Turcję, a wreszcie Indie.

W Polsce dystrybutorem filmu jest Kino Świat. Premiera 19 czerwca. Jak można przeczytać w targowych sprawozdaniach, po Cannes „Ojczyzna” zyska dystrybutorów w kolejnych krajach.

Dużym zainteresowaniem cieszyły na targach również inne tytuły konkursowe, m.in. chwalony przez krytyków, choć niełatwy w dystrybucji, bo blisko 3,5-godzinny „All of a Sudden” Ryusuke Hamaguchiego i „Paper Tiger” Jamesa Graya, łączący elementy filmu autorskiego i popularnego. Przyciągała nabywców „Beloved” Rodrigo Sorogoyana – może trochę na fali ogromnego ubiegłorocznego sukcesu „Historii sentymentalnej”.

Tu również mamy bowiem opowieść o powrocie po latach z USA słynnego reżysera, który w nowym filmie, kręconym w Hiszpanii, daje rolę córce, niewidzianej przez niego przez całe lata. 

 Cannes'26: „Kid Club”, czyli trochę rozrywki

Ale głośno jest również o tytułach pojawiających się w innych sekcjach lub wyłącznie na targach. W tym roku wiele szumu narobił na Croisette obraz z sekcji Certain Regard „Club Kid”. O zakup praw do niego ubiegali się najpoważniejsi dystrybutorzy.

To historia, jakich było już sporo. Peter – młody mężczyzna, nieodpowiedzialny stały bywalec nocnych klubów żyjący bez większych obowiązków, nagle dowiaduje się, że ma 10-letniego syna, o którego istnieniu nie wiedział. Co więcej, matka dziecka umarła i teraz Peter musi się chłopcem zaopiekować. Było takich historii wiele ze słynną „Sprawą Kramerów” na czele, a jednak „Club Kid” szedł podobno na targach jak świeże bułeczki. Co więcej, krytycy zaczęli się nawzajem namawiać na obejrzenie filmu. W trudnych czasach pewnie potrzebujemy chwili wytchnienia. Zwłaszcza, gdy proponowana nam rozrywka jest niegłupia. 

Jednym z najgłośniejszych filmów okazał się obraz z drugiego bieguna – „Her Private Hell” Nicolasa Windinga Refna. Tak złych recenzji nie miał jeszcze żaden obraz tego reżysera. W tekstach krytycznych powtarzają określenia w rodzaju hochsztaplerka, kompletny misz-masz, odcinane ręce, wydłubywane oczy plus galeria modelek i - najlżej co można zacytować - „nieudana podróbka Lyncha i Gaspara Noe”. A jednak podobno film dobrze się sprzedaje. 

Zainteresowanie na Croisette, jak zwykle, budzą produkcje z gwiazdami. W tym roku zbyt wiele ich nie było, a prym wśród nich wiódł debiut reżyserski Johna Travolty „Propeller One-Way Night Coach”. Aktor nakręcił ten film na podstawie swojej książeczki dla dzieci, napisanej w 1997 r. i podobno opowiadającej o jego własnej dziecięcej fascynacji samolotami. „Propeller…” powstał w Apple Original Film i ma trafić do apple'owskiego streamingu już pod koniec maja. A w Cannes aktor i świeżo upieczony reżyser dostał od dyrektora Thierry'ego Frémaux honorową Złotą Palmę. To było całkowite zaskoczenie, które Travoltę doprowadziło niemal do płaczu z wzruszenia na scenie. 

Czytaj więcej

Cannes'26. Nowy film Almodovara nie jest wielki. Zwiagincew pokazuje horror Rosji

 Cannes'26: nowe projekty Triet i von Horna

 A najbardziej oczekiwane projekty, które już pojawiają się na rynku? Głośno jest o nowym filmie Justine Triet – psychologicznym thrillerze „Fonda”. A także o nowym projekcie Magnusa von Horna. Po znakomitej „Dziewczynie z igłą” jego następnym projektem jest anglojęzyczny „Pasażer”, gdzie Jeremy Strong gra żydowskiego biznesmena uciekającego z Berlina po nazistowskich pogromach 1938 r. 

Jakie generalnie wnioski wypływają z Marche du Film 2026? Zarejestrowała się na tej handlowej imprezie rekordowa liczba 16 tysięcy uczestników. Znacznie zmniejszyła się w Cannes aktywność wielkich wytwórni hollywoodzkich, które produkują mniej filmów, nastawiają się na ogromne blockbustery i… czasem obawiają się europejskich reakcji. W tej sytuacji bardziej widoczne stają się mniejsze firmy i skromniejsze tytuły, o budżetach 10-15 mln dolarów. Czy ten trend się w Cannes utrzyma – pokażą następne lata.