Na targach canneskich dużo uwagi dystrybutorów przyciągał, jak zwykle, konkurs główny. Filmy walczące o Złotą Palmę były „gorącymi” propozycjami handlowymi. Jednym z najbardziej pożądanych tytułów stała się „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego.
Czytaj więcej
Paweł Pawlikowski pokazuje w Cannes „Ojczyznę”, film o przyjeździe Tomasza Manna do Niemiec w 1949 r. Nie przypadkiem sięgnął po tę historię dzisia...
„Ojczyzna” Pawlikowskiego wkrótce w Polsce
Sprzedażą nowego filmu Pawlikowskiego zajmuje się The Match Factory, firma, która promowała go już podczas targów berlińskich w lutym. Jeszcze przed festiwalem prawa do „Ojczyzny” zabezpieczyła sobie firma MUBI, specjalizująca się zresztą w niełatwym kinie art-house'owym i w klasyce. Ma ona prawa do „Ojczyzny” na Amerykę Północną i Środkową, Wielką Brytanię, Irlandię, Niemcy, Włochy, Austrię, Włochy, Hiszpanię, kraje Beneluksu, Australię i Nową Zelandię, Turcję, a wreszcie Indie.
W Polsce dystrybutorem filmu jest Kino Świat. Premiera 19 czerwca. Jak można przeczytać w targowych sprawozdaniach, po Cannes „Ojczyzna” zyska dystrybutorów w kolejnych krajach.
Dużym zainteresowaniem cieszyły na targach również inne tytuły konkursowe, m.in. chwalony przez krytyków, choć niełatwy w dystrybucji, bo blisko 3,5-godzinny „All of a Sudden” Ryusuke Hamaguchiego i „Paper Tiger” Jamesa Graya, łączący elementy filmu autorskiego i popularnego. Przyciągała nabywców „Beloved” Rodrigo Sorogoyana – może trochę na fali ogromnego ubiegłorocznego sukcesu „Historii sentymentalnej”.
Tu również mamy bowiem opowieść o powrocie po latach z USA słynnego reżysera, który w nowym filmie, kręconym w Hiszpanii, daje rolę córce, niewidzianej przez niego przez całe lata.
Cannes'26: „Kid Club”, czyli trochę rozrywki
Ale głośno jest również o tytułach pojawiających się w innych sekcjach lub wyłącznie na targach. W tym roku wiele szumu narobił na Croisette obraz z sekcji Certain Regard „Club Kid”. O zakup praw do niego ubiegali się najpoważniejsi dystrybutorzy.
To historia, jakich było już sporo. Peter – młody mężczyzna, nieodpowiedzialny stały bywalec nocnych klubów żyjący bez większych obowiązków, nagle dowiaduje się, że ma 10-letniego syna, o którego istnieniu nie wiedział. Co więcej, matka dziecka umarła i teraz Peter musi się chłopcem zaopiekować. Było takich historii wiele ze słynną „Sprawą Kramerów” na czele, a jednak „Club Kid” szedł podobno na targach jak świeże bułeczki. Co więcej, krytycy zaczęli się nawzajem namawiać na obejrzenie filmu. W trudnych czasach pewnie potrzebujemy chwili wytchnienia. Zwłaszcza, gdy proponowana nam rozrywka jest niegłupia.
Jednym z najgłośniejszych filmów okazał się obraz z drugiego bieguna – „Her Private Hell” Nicolasa Windinga Refna. Tak złych recenzji nie miał jeszcze żaden obraz tego reżysera. W tekstach krytycznych powtarzają określenia w rodzaju hochsztaplerka, kompletny misz-masz, odcinane ręce, wydłubywane oczy plus galeria modelek i - najlżej co można zacytować - „nieudana podróbka Lyncha i Gaspara Noe”. A jednak podobno film dobrze się sprzedaje.
Zainteresowanie na Croisette, jak zwykle, budzą produkcje z gwiazdami. W tym roku zbyt wiele ich nie było, a prym wśród nich wiódł debiut reżyserski Johna Travolty „Propeller One-Way Night Coach”. Aktor nakręcił ten film na podstawie swojej książeczki dla dzieci, napisanej w 1997 r. i podobno opowiadającej o jego własnej dziecięcej fascynacji samolotami. „Propeller…” powstał w Apple Original Film i ma trafić do apple'owskiego streamingu już pod koniec maja. A w Cannes aktor i świeżo upieczony reżyser dostał od dyrektora Thierry'ego Frémaux honorową Złotą Palmę. To było całkowite zaskoczenie, które Travoltę doprowadziło niemal do płaczu z wzruszenia na scenie.
Czytaj więcej
Na festiwalu pokazali nowe filmy dwaj, pochodzący z różnych światów, mistrzowie europejskiego kina. Wspaniały Hiszpan Pedro Almodovar i wybitny Ros...
Cannes'26: nowe projekty Triet i von Horna
A najbardziej oczekiwane projekty, które już pojawiają się na rynku? Głośno jest o nowym filmie Justine Triet – psychologicznym thrillerze „Fonda”. A także o nowym projekcie Magnusa von Horna. Po znakomitej „Dziewczynie z igłą” jego następnym projektem jest anglojęzyczny „Pasażer”, gdzie Jeremy Strong gra żydowskiego biznesmena uciekającego z Berlina po nazistowskich pogromach 1938 r.
Jakie generalnie wnioski wypływają z Marche du Film 2026? Zarejestrowała się na tej handlowej imprezie rekordowa liczba 16 tysięcy uczestników. Znacznie zmniejszyła się w Cannes aktywność wielkich wytwórni hollywoodzkich, które produkują mniej filmów, nastawiają się na ogromne blockbustery i… czasem obawiają się europejskich reakcji. W tej sytuacji bardziej widoczne stają się mniejsze firmy i skromniejsze tytuły, o budżetach 10-15 mln dolarów. Czy ten trend się w Cannes utrzyma – pokażą następne lata.