Zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa o tym, że "Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe pięć tysięcy żołnierzy" to dla nas dobra wiadomość, bo obecność amerykańskich sił w Polsce zwiększa nasze bezpieczeństwo. Problem w tym, że diabeł tkwi w szczegółach. 

Czytaj więcej

Donald Trump znów zaskoczył Polaków i sojuszników. Pentagon: Bez komentarza

Donald Trump pozwolił spić śmietankę Karolowi Nawrockiemu

Patrząc od strony politycznej decyzja Trumpa jest sukcesem Karola Nawrockiego, który kontaktował się z amerykańskim przywódcą w sprawie ewentualnego wycofania  jego wojsk z naszego kraju. Amerykański lider publicznie postawił kropkę nad i, pisząc że jego decyzja jest związana "z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego", którego poparł, i z "naszymi relacjami z nim". Prezydent Nawrocki spija polityczną śmietankę po zapowiedzi Trumpa, ale splendor spada także na PiS, które utożsamiane jest z Nawrockiem i bezkrytycznie broni amerykańskiego prezydenta przed jakąkolwiek krytyką.

Po zapowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych i gorącym tygodniu w relacjach polsko-amerykańskich rodzi się wiele pytań natury politycznej, dyplomatycznej oraz stawiających pod znakiem zapytania bezpieczeństwo Polski uzależnione również od naszego najpotężniejszego sojusznika, członka NATO.

Ważne pytania po decyzji Donalda Trumpa

Trudny tydzień w relacjach Polski z USA rozpoczął się od pojawiających się od kilku dni plotek dotyczących wycofania rotacji amerykańskich żołnierzy w Polsce. Nie było stanowiska Białego Domu, Departamentu Stanu, Pentagonu, ale nie było też dementi. Kolejne dni przynosiły więcej niepokojących (ale nieoficjalnych) informacji dla Polski, podawanych przez zagraniczne media. Oficjalnego stanowiska ze strony amerykańskiej dyplomacji wciąż nie było. Żyliśmy domysłami i hipotezami, które uwiarygadniała amerykańska strategia bezpieczeństwa USA z 4 grudnia 2025 r., mówiąca m.in. o tym, że Stany Zjednoczone chcą zrezygnować z globalnej dominacji i powrotu do „strategicznej równowagi” z Rosją. Jednoznacznego potwierdzenia lub zaprzeczenia nie były w stanie wygenerować Pałac Prezydencki, Kancelaria Premiera, MON i MSZ. Tak nie wyglądają dojrzałe partnerskie relacje. Strona amerykańska grała na generowanie napięcia. Pytanie, z kim? Z prezydentem? Trudno uwierzyć, żeby na tak wysokim szczeblu i w sprawie bezpieczeństwa mogło dojść do ustawki. Ale czy można ją wykluczyć?

Chronologia zdarzeń i nieoficjalnych komunikatów ze strony amerykańskiej rodziła zrozumiałą frustrację. W interesie Polski jest, żeby żaden amerykański żołnierz nie wyjechał z naszego kraju, zwłaszcza w momencie, gdy za wschodnią granicą toczy się pełnoskalowa wojna. 

Czytaj więcej

Wizja Trumpa czyli Putina

Czy bezpieczeństwo Polski zależy od kaprysu prezydenta USA?

Czy zapowiedź Donalda Trumpa  o zwiększeniu liczby żołnierzy jest stanowiskiem, które nie ulegnie zmianie za kilka dni? Kiedy ci żołnierze mają przyjechać do Polski? Czy to dodatkowe 5 tys. czy do wcześniejszych 4 tys. należy doliczyć kolejny tysiąc? Takie decyzje nie powinny być komunikowane w mediach społecznościowych. Labilność decyzyjności amerykańskiego prezydenta nie daje poczucia bezpieczeństwa Polski. Oczywiście lepiej, gdy kciuk amerykańskiego przywódcy jest w naszej sprawie skierowany w górę, ale wygląda to tak, jakby bezpieczeństwo Polski współzależało od kaprysu jednego polityka.

A przecież nie tak buduje się swoją siłę. Nie tak powinny wyglądać partnerskie relacje. Nie tak wygląda dyplomacja. Bo może Trumpowi nie chodzi wcale o partnerstwo i dyplomację?

Czytaj więcej

Generał Łukowski: Prowadzone były rozmowy o zwiększeniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce

Czy otoczenie Donalda Trumpa będzie angażować się w polskie wybory parlamentarne?

Przed nami wybory parlamentarne. Nieoficjalna kampania przed rozdaniem w 2027 r. już trwa. Trump jest zawiedziony, że jego kandydat na Węgrzech oddał władzę i zależy mu, żeby jednak mieć przyczółek w Europie. Polska nadaje się do tej roli idealnie z prezydentem Karolem Nawrockim, który jest świadectwem europejskiego sukcesu Trumpa. Bezkrytyczność PiS i Nawrockiego wobec administracji Trumpa wynika z tego, że partia Jarosława Kaczyńskiego i prezydent liczą na to, że USA pomoże im w zmianie władzy w Polsce. Takie ruchy żołnierzami amerykańskimi w Polsce pokazują, że uwaga opinii publicznej skutecznie ogniskuje się na wydarzeniach, które Amerykanie potrafią narzucić Polsce i na których można wzmocnić przeciwników koalicji 15 października.

Obce siły będą starać się ingerować w wybory w Polsce. Na jaką skalę? Dla PiS, Nawrockiego i Trumpa gra jest warta świeczki. Można rozhuśtać nastroje społeczne, narzucić narracje i wyjść z rozwiązaniem, które dla jednych będzie zwycięskie, a dla innych przegrane.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Donald Trump pisze o 5 tys. żołnierzy dla Polski. Więcej pytań, niż odpowiedzi

W jaki sposób PiS i Karol Nawrocki będą musieli odwdzięczyć się Donaldowi Trumpowi?

Pytanie, czy Polska powinna pozwolić na to, żeby inne kraje i ośrodki ingerowały w polskie wybory, powinno być pytaniem, na które jest tylko jedna odpowiedź: nie. Ale to, czy nasz kraj jest w stanie bronić się przed obcymi wpływami, jest pytaniem o nasze bezpieczeństwo. Jaką cenę będą musieli zapłacić PiS i Nawrocki w przyszłości za poparcie Trumpa? Przemilczeć zbliżenie USA z Rosją? Przymknąć oczy na krzywdę Ukrainy? Być pionkiem w amerykańskiej grze?

Dzisiaj Polska może triumfować, ale też obawiać się, na jakie kaprysy Trumpa będziemy skazani w przyszłości. Prezydent Stanów Zjednoczonych zmienił zdanie w sprawie obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce i może zmienić zdanie także w innych kwestiach. Sojusz Polski z USA jest ważny i powinniśmy o niego zabiegać, ale nie powinien być on bezwarunkowy. Tydzień chaosu informacyjnego w sprawie rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk w Polsce potwierdził po raz wtóry, że administracja Trumpa to partner nieprzewidywalny, a w polityce nieprzewidywalność równa się niebezpieczeństwo.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Polska nie jest gotowa na obietnicę Donalda Trumpa