fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Komentarze po słowach Kaczyńskiego: ogłasza stan wojenny

wicepremier Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Po wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który wezwał do obrony Kościoła i Polski, w komentarzach opozycji wybrzmiewają porównania do ogłaszania stanu wojennego oraz zarzuty o eskalowanie konfliktu i napuszczanie jednych obywateli na drugich.

- Ten wyrok jest całkowicie zgodny z konstytucją. Co więcej, w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu dotyczącym orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji i wywołanych nią protestów organizowanych w całej Polsce.

Dowiedz się więcej:
Kaczyński o protestach: Ten atak ma zniszczyć Polskę

Wicepremier wezwał wszystkich członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości do obrony Kościoła oraz "tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo". Ocenił, że trwa atak, który ma zniszczyć Polskę. "Brońmy Polski, brońmy patriotyzmu i wykażmy tutaj zdecydowanie i odwagę. Tylko wtedy można tę wprost wypowiedzianą przez naszych przeciwników wojnę wygrać" - oświadczył Kaczyński.

Słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości wywołały falę komentarzy.

Posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz zapytała, jak rozumieć wystąpienie Kaczyńskiego, który od niedawna jest wicepremierem w rządzie Mateusza Morawieckiego. "Czy to ogłoszenie pisowskiego stanu wojennego? Czemu ma służyć wzywanie członków PiS do wyjścia na ulice?" - spytała posłanka zastanawiając się, czy Jarosław Kaczyński chce doprowadzić do starcia i rozlewu krwi.

Zdaniem Macieja Koniecznego (Lewica), prezes PiS "zawezwał właśnie do formowania oddziałów ORMO".

Współprzewodnicząca Zielonych, posłanka KO Małgorzata Tracz oceniła, że w wystąpieniu Jarosław Kaczyński był "niczym Wojciech Jaruzelski ogłaszający stan wojenny". "Jak widać, PiS nie odpuści, a wręcz zaogni wszystko, idąc na zwarcie. Nic nie zrozumieli, nic a nic" - dodała polityk.

"Kaczyński przerażony" - oceniła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO). Według niej, prezes PiS przestraszył się skali protestów, a teraz za wszelką cenę chce utrzymać władzę "grając bezpieczeństwem obywateli". "Ci, którzy napuszczają ludzi przeciwko sobie okrywają się hańbą. I nie powinni rządzić ani jednego dnia dłużej!" - napisała była kandydatka KO na prezydenta.

Z kolei byłej liderki Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, Jarosław Kaczyński "cynicznie podpalił Polskę", a teraz "dolewa benzyny, żeby wywołać wojnę polsko-polską". Posłanka Koalicji Obywatelskiej zarzuciła prezesowi Prawa i Sprawiedliwości napuszczanie jednych Polaków na drugich oraz podżeganie do przemocy.

"Kaczyński wzywa pisowców do obrony kościołów. Zamierza prowadzić wojnę ze społeczeństwem, obronić Polskę przed nami" - napisała Wanda Nowicka (Lewica). Według niej, "zabrzmiało bardzo niebezpiecznie", a prezes PiS "wzoruje się na stanie wojennym i Łukaszence".

Odnosząc się do wystąpienia Kaczyńskiego prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że Polskę trzeba ratować, a nie podpalać.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Chodzi o art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania.

Wyrok TK nie został jak dotąd opublikowany.

Dowiedz się więcej: Protesty w ponad 60 miastach w Polsce. „To jest wojna!”

Po decyzji TK w całej Polsce doszło do protestów, organizowanych m.in. przez "Strajk Kobiet". Na ulicach i w mediach społecznościowych powtarzane było jedno z głównych haseł protestu, "wyp...". Demonstracje odbyły się m.in. przed domem wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed warszawską siedzibą PiS.

W niedzielę protesty organizowano przed kościołami. Uczestnicy części z nich wchodzili z transparentami do świątyń w czasie mszy. Na murach i drzwiach kościołów malowane były hasła, m.in. "aborcja bez granic".

W poniedziałek w wielu miastach protestujący blokowali ulice. "Hańba", "Myślę – czuję – decyduję", "Aborcja jest OK", "Moje ciało, mój wybór", "Piekło kobiet" - to niektóre z haseł na transparentach niesionych przez przeciwników decyzji TK. Na placu Trzech Krzyży demonstranci zaatakowali osoby związane ze środowiskiem narodowym, broniące dostępu do kościoła pw. św. Aleksandra.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA