Pierwsze kosze na śmieci zawisły na warszawskich latarniach w 1926 r. Tak oto wkraczała do nas cywilizacyjna nowość – o czym z dumą donosiły gazety. Z czasem i nasze podwórka zapełniły się śmietnikami. Wielkie pojemniki z hałaśliwie zamykanymi klapami lub zaciszne, wabiące zapachem odpadów, altanki, to ta uboczna i ukryta za pięknymi fasadami część miejskiego życia, której rzadko poświęcamy uwagę. Ale właśnie, czy śmietniki, toalety miejskie, różne pawilony handlowe, blaszaki itp., niezapisane w żadnych albumach, należą jeszcze do architektury? Czy sami architekci mogą być dumni z projektowania podobnej, nieciekawej, szarej tkanki miasta? Codziennych ludzkich potrzeb nie da się ominąć ani oszukać – można je lekceważyć, ale można także zaprojektować w wygodny, funkcjonalny sposób.