Reklama

„Świątynia i śmietnik. Architektura dla życia”: Siusiać po warszawsku

Codzienne ludzkie potrzeby muszą wyjść z cienia i stać się dla architektów i urbanistów równie ważne, co reprezentacyjne budowle.
„Świątynia i śmietnik. Architektura dla życia”, Grzegorz Piątek, wyd. W.A.B.

„Świątynia i śmietnik. Architektura dla życia”, Grzegorz Piątek, wyd. W.A.B.

Foto: materiały prasowe

Pierwsze kosze na śmieci zawisły na warszawskich latarniach w 1926 r. Tak oto wkraczała do nas cywilizacyjna nowość – o czym z dumą donosiły gazety. Z czasem i nasze podwórka zapełniły się śmietnikami. Wielkie pojemniki z hałaśliwie zamykanymi klapami lub zaciszne, wabiące zapachem odpadów, altanki, to ta uboczna i ukryta za pięknymi fasadami część miejskiego życia, której rzadko poświęcamy uwagę. Ale właśnie, czy śmietniki, toalety miejskie, różne pawilony handlowe, blaszaki itp., niezapisane w żadnych albumach, należą jeszcze do architektury? Czy sami architekci mogą być dumni z projektowania podobnej, nieciekawej, szarej tkanki miasta? Codziennych ludzkich potrzeb nie da się ominąć ani oszukać – można je lekceważyć, ale można także zaprojektować w wygodny, funkcjonalny sposób.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama