fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rząd planuje blokadę stron z pornografią

79 proc. dzieci trafia na treści pornograficzne, korzystając ze smartfona.
AdobeStock
Od września 2020 r. utrudniony dostęp do stron dla dorosłych?

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki spotka się z Radą Rodziny, by porozmawiać o ochronie dzieci przed dostępem do pornografii. Z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że na planowanej po tym spotkaniu konferencji Mateusz Morawiecki ogłosi program walki z dostępem najmłodszych do stron dla dorosłych.

– Pan premier był zainteresowany raportem o dostępie do pornografii przedstawionym w ubiegłym tygodniu przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa, jak i zaproponowanymi przez tę organizację rozwiązaniami wzorowanymi częściowo na ustawie hazardowej – mówi „Rzeczpospolitej" Barbara Socha, wiceminister rodziny i pracy, odpowiedzialna za sprawy demografii.

Z raportu opartego na danych Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej oraz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że wśród dzieci w wieku 14–16 lat blisko 60 proc. chłopców i ponad 20 proc. dziewcząt ma kontakt z pornografią. Aż 79 proc. z nich trafiło na takie treści podczas korzystania ze smartfona, 34 proc. – z laptopa, 26 proc. z komputera stacjonarnego, a 11 proc. z tabletu. „Chłopcy mający częsty kontakt z pornografią częściej rozpoczynają inicjację seksualną przed 15. rokiem życia" – zaznaczają autorzy raportu. Podkreślają, że ci, którzy mieli kontakt z porno przed 12. rokiem życia, „częściej wskazują na problemy związane z czerpaniem satysfakcji w związku, jak również na niższą gratyfikację seksualną".

Weryfikacja wieku lub blokada dostępu

Punktem wyjścia do rozmów będzie pomysł blokowania stron internetowych zawierających treści dla dorosłych. – Nie chodzi nam jednak o utrudnianie dostępu do takich stron dorosłym, ale dzieciom – zastrzega Izabela Karska, rzeczniczka Stowarzyszenia Twoja Sprawa. Jak podkreśla, ich propozycja to przede wszystkim wprowadzenie obowiązku przez dostawcę treści skutecznej weryfikacji wieku osoby, która wchodzi na taką stronę.

– Jeśli takich mechanizmów nie zastosuje, strona miałaby zostać zablokowana – tłumaczy Karska. – Trzeba skończyć z fikcją związaną z tym, że ktoś kliknie, potwierdzając, że ma ukończone 15 lat. Każde dziecko jest w stanie to zrobić.

Dostępne strony zawierające niedozwolone treści wpisywane miałyby być do specjalnej bazy. I jeśli dostawca internetu by ich nie zablokował, poniósłby finansową karę.

Proponowane rozwiązania nie dotyczyłyby dzieł o charakterze artystycznym, a także tych, które przedstawiają nagość w neutralny sposób. Jako treści pornograficzne uznane miałyby być takie, na których widoczne jest „zespolenie narządów płciowych", a także pozycje związane z seksem analnym, oralnym osób tej samej lub różnej płci, a także zoofilia i masturbacja.

Barbara Socha mówi jednak, że projekt stowarzyszenia to tylko jeden z pomysłów, który należy brać pod uwagę, przygotowując rozwiązania prawne. – Jeśli pojawią się nowe, łatwiejsze do wprowadzenia pod względem technicznym, będziemy o nich rozmawiać – zastrzega. Na razie jednak takich nie ma.

Przygotowanie regulacji prawnych wynika z obowiązku nałożonego przez dyrektywę audiowizualną, która nakazała, by państwa członkowskie zastosowały odpowiednie środki zmierzające do ochrony dzieci przed treściami o charakterze seksualnym czy przemocowym. – Przepisy unijne zobowiązują nas do tego, by takie rozwiązania prawne obowiązywały najpóźniej od 19 września 2020 r. – zwraca uwagę Socha i dodaje, że chciałaby, aby polskie przepisy weszły w życie przed nowym rokiem szkolnym.

To sprawa rodziców

Jednak zdaniem ekspertów blokada i kary finansowe nie muszą być skuteczną metodą ograniczającą dzieciom dostęp do pornografii. – Łatwy dostęp dzieci do pornografii, ale też filmików pokazujących, jak zabijać np. chomika to sprawa przerażająca i rzeczywiście należy zadbać, by dzieci tego nie oglądały – mówi Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięca. – Ale przerzucanie odpowiedzialności z rodziców na dostawców internetu niczego nie zmieni – dodaje. Jej zdaniem kluczowe jest to, by to rodzice blokowali dostęp do takich stron swoim dzieciom i zainteresowali się, co ich dzieci robią w wolnym czasie.

Również prof. Teresa Gardocka, specjalistka z zakresu prawa karnego, nie jest tą propozycja zachwycona. – Skuteczna weryfikacja wieku raczej nie będzie możliwa. A trudno karać dostawców internetu za to, że rodzice nie dopilnowali swoich dzieci i nie wypełnili ciążącego na nich obowiązku – wyjaśnia ekspertka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA