fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Windą prosto do... grobu

Podobnym karawanem w przyszłym roku będą wożone trumny podczas pogrzebów organizowanych przez warszawski MPUK
materiały prasowe
Zmieniają się zwyczaje pogrzebowe. Coraz częściej rozbrzmiewa tam popularna muzyka, a na uroczystości pojawiają się mówcy, którzy na zlecenie rodziny wspominają zmarłego.

Podczas pogrzebów widać dwa trendy. - Z jednej strony biedniejsi ludzie szukają możliwości jak najtańszego pochówku, stąd popularność kremacji, a z drugiej - bogatsi chcą godnie pożegnać bliską osobę podczas bardziej eleganckiej uroczystości – opowiada „Rzeczpospolitej" Witold Sielewicz, wiceprezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Warszawie, które rocznie organizuje ponad 2 tys. pochówków.

Przyznaje, że przybywa rodzin, których zwyczajnie nie stać na pogrzeb i koszta skromnej uroczystości ponosi opieka społeczna, ale przybywa też osób majętniejszych, które nie żałują pieniędzy na organizację ostatniego pożegnania bliskich, bo ważny jest prestiż i elegancja.

– Coraz częściej się zdarza, że rodzina zamawia specjalne namioty wyściełane dywanami, gdzie są krzesła, by na cmentarzu w takich warunkach żegnać bliską osobę – mówi prezes Sielewicz.

Filmowe pożegnanie zmarłego

Wiele osób korzysta z usług wynajętych mówców, którzy w domu pogrzebowym wspominają zmarłego. – My sami na życzenie rodziny wynajmujemy takie osoby, które potem z rodziną umawiają się na treść przemówienia. Często dostają już gotowe, które wygłaszają tuż przed złożeniem ciała do grobu – tłumaczy wiceprezes stołecznego MPUK.

Z kolei Witold Skrzydlewski prezes Polskiej Izby Pogrzebowej i właściciel zakładu w Łodzi opowiada, że w Polsce przyjmują się zwyczaje z Holandii i USA, gdzie w czasie pogrzebu wyświetla się film z życia zmarłego.

– To takie filmowe pożegnanie z bliskim – opowiada. W jego nowym domu pogrzebowym będzie już odpowiedni sprzęt do pokazywania takich filmów.

Do samej trumny też wkłada się różne rzeczy. – Są nawet specjalne trumny ze skrytkami – mówi Skrzydlewski.

Opowiada on, że bliscy zostawiają najczęściej te rzeczy, które „mogą się przydać" zmarłemu m.in. telefony komórkowe. – To niby na wypadek, gdyby nagle się ocknął w trumnie. Ale nie słyszałem, by kiedyś do czegoś takiego doszło – dodaje szef Polskiej Izby Pogrzebowej.

Prezes Sielewicz przyznaje, że bliscy zostawiają też w trumnie ulubioną laskę zmarłego czy jego torbę.

Trumna w ulubionym kolorze

Rodzina zmarłego może wybrać kolor trumny. Teraz największą popularnością cieszą się brązy, ale matowe, choć też bywają nietypowe zlecenia.

–  Mieszkankę Łodzi chowaliśmy w różowej trumnie. Na pogrzebie wszystko było w różu. I to nie była żadna celebrytka. Zmarła kochała ten kolor - mówi Witold Skrzydlewski.

Sławomir Moch właściciel firmy Exitus-Moch z Otwocka, dodaje, że Cyganie często zamawiają kolorowe trumny, ale oni mają inne zwyczaje pogrzebowe niż Polacy. – My wciąż jesteśmy w tej sprawie tradycyjni – uważa Sławomir Moch.

Makijaż u zmarłego to norma. Coraz częściej zdarza się też częściowe balsamowanie zwłok. – Nawet, tych które będą potem skremowane. Zwłaszcza synom zależy, by ukochana mamusia dobrze wyglądała w tej ostatniej drodze – mówi Witold Skrzydlewski.

Zauważa, że coraz częściej podczas uroczystości na trumnie czy przy urnie stoi zdjęcie zmarłego. –To też zwyczaj, którzy przyszedł do nas z Zachodu – opowiada szef Polskiej Izby Pogrzebowej.

Zdradza, ze kiedyś nie do pomyślenia było, by zmarłego chować w używanych przez niego  ubraniach, zamiast w nowej sukience w przypadku kobiet, czy ciemnym garniturze u mężczyzn.

– Dziś bywają już przypadki, że do trumny kładzie się zmarłych w ich ulubionych ubraniach. Nawet w dżinsach  – zdradza Skrzydlewski.

Jaguarem na cmentarz

Dużą wagę rodzina zmarłego kładzie na wybór karawanu, którym będzie wieziona trumna. – Tu wymagania są bardzo wysokie – przyznają zgodnie właściciele zakładów pogrzebowych.

Krakowski „Karawan" ma specjalne karoce. Firma Skrzydlewskiego dysponuje najnowszymi mercedesami, a warszawski MPUK zamówił już... jaguara w wersji The Queen II, który będzie produkowany dopiero od przyszłego roku.

Zmianom podlegają nawet pogrzebowe wieńce. – Poza standardowymi wzorami bliscy zamawiają modele specjalne. Zmarłym pilotom robimy w kształcie szachownicy lotniczej, a żołnierzowi AK w kształcie kotwicy Polski Walczącej – opowiada prezes Sielewicz.

Wspomina, że rodzina zmarłego premiera Józefa Oleksego zamówiła wieniec w typie rzymskim, który ma kształt wielkiego, pustego w środku koła.

– A bywają też takie zamówienia, że bliscy chcą by wieńcem – kapą przykryć całą trumnę. Na jego zrobienie potrzeba nawet 500 kwiatów – mówi wiceprezes MPUK.
Tak ogromny  wieniec zamówili policjanci na pogrzeb zamordowanego pięć lat temu na Woli kolegi - Andrzeja Struja. - Trudno było go podnieść - wspomina wiceprezes MPUK.

Na pogrzebie jak na meczu

Ważną częścią uroczystości pogrzebowych jest muzyka. Skrzypków czy trębaczy, by odegrali np. "Ciszę" wynajmowano już dawno, ale teraz rodzina potrafi zamówić  zespół, który gra muzykę daleką od pogrzebowej. – Coraz częściej bliscy decydują się na ulubione utwory zmarłego – mówi prezes Sielewicz.

Witold Skrzydlewski mówi, że zdarza się, że na pogrzebie grany jest jazz czy muzyka filmowa. – Graliśmy motyw z „Ojca Chrzestnego" czy „Skrzypka na dachu" – wspomina.

A Sławomir Moch dodaje, że na pogrzebach organizowanych przez jego firmę zdarzało się puszczać muzykę góralską, choćby zespołu Trebunie-Tutki.

Opowiada on o jeszcze innej sytuacji związanej z muzyką podczas pogrzebu. – Rodzina zmarłego chłopaka zostawiła w grobie radio z kablem wystającym na zewnątrz, by puszczać mu  muzykę. – Był jej wielkim fanem – mówi właściciel firmy pogrzebowej z Otwocka.

Podczas pochówku zdarzają się nietypowe oprawy. Tak jest gdy umrze kibic piłkarski, czy miłośnik motorów.

- Koledzy motocykliści jadą wtedy w kondukcie na motorach, a u zmarłego kibica pogrzeb ma niemal oprawę stadionową. Są race i takie kibicowskie okrzyki, że aż się płyty na cmentarzu się ruszają – opowiada Witold Skrzydlewski.

Ale i tak zwycięża tradycja

Nawet moment samego złożenia trumny do grobu się zmienia. Warszawski MPUK ma w swojej ofercie specjalną windę, którą zwozi trumnę prosto do... grobu. – Dziś nie każdy sobie życzy, by ciało ich bliskiego spuszczano na pasach – opowiada prezes Sielewicz.

Sławomir Moch z Otwocka zauważa, że mimo zmian Polacy wciąż są tradycjonalistami. Pielęgnują zwyczaje ojców i dziadków. – I są z tej tradycji dumni – dodaje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA