fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Spis powszechny. Rachmistrz nie przyjdzie, tylko zadzwoni

Narodowe spisy powszechne przeprowadzane są co 10 lat
Rzeczpospolita, Jakub Ostałowski
Rząd w ostatniej chwili zmienia zasady narodowego spisu powszechnego. Chce dostać od telekomów dane abonentów.

Do 26 lutego 2021 r. firmy telekomunikacyjne mają dostarczyć prezesowi Głównego Urzędu Statystycznego wszelkie dane dotyczące abonentów: imię i nazwisko, PESEL, NIP (jeśli osoba ta prowadzi działalność gospodarczą), adres zamieszkania, numer abonencki oraz identyfikator TERYT (terytorialny) – zakłada rządowa nowelizacja ustawy o narodowym spisie powszechnym 2021, która trafiła do Sejmu.

Minimalizacja ryzyka

Pozyskane w ten sposób numery telefonów Polaków wraz z adresami mają zostać wykorzystane do przeprowadzenia przez rachmistrzów spisowych wywiadów telefonicznych. Z uzasadnienia do ustawy wynika, że głównym powodem są oszczędności.

„Ta metoda przyczyni się do ograniczenia przeprowadzania wywiadów bezpośrednich generujących największe koszty po stronie statystyki publicznej oraz przyczyni się do poprawy kompletności zbieranych danych, a zarazem jakości wynikowych informacji statystycznych, w tym podstawowych wielkości i wskaźników dotyczących sytuacji społeczno-gospodarczej. Korzystanie z wywiadu telefonicznego przyczyni się także do ograniczenia dalszego rozprzestrzeniania się epidemii Covid-19" – czytamy w uzasadnieniu.

Firmy telekomunikacyjne na razie podchodzą do tematu ostrożnie i nie chcą komentować pomysłu. – Projekt ten trafił do pierwszego czytania w komisji sejmowej i obecnie nie będziemy komentowali tej sprawy. Jak zapoznamy się z ostatecznym kształtem ustawy i przeanalizujemy go, to ewentualnie wypowiemy się na ten temat – mówi „Rz" Arkadiusz Majewski z biura prasowego Plusa.

Szukanie oszczędności

Narodowy spis powszechny odbędzie się w kwietniu przyszłego roku. Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą o NSP wywiady telefoniczne miały być wyjątkiem – kiedy osoba np. z powodu wieku czy braku dostępu do internetu nie może wziąć udziału w samospisie internetowym (specjalna aplikacja z pytaniami), który po raz pierwszy w historii polskiej statystyki publicznej będzie podstawowym narzędziem zebrania informacji o Polakach. Teraz, jak uzasadnia rząd w nowelizacji: „Wywiad telefoniczny, obok samospisu internetowego, może okazać się główną metodą zbierania danych spisowych, zatem konieczne jest pozyskanie maksymalnej liczby numerów telefonów do respondentów w czasie gwarantującym ich przetworzenie na potrzeby spisu powszechnego".

Rząd nie ukrywa, że szuka oszczędności, bo walka z koronawirusem jest dramatycznie kosztowna. Spis miał kosztować 386 mln zł – dla porównania dekadę wcześniej koszty były aż o 150 mln zł większe właśnie z powodu zatrudnienia rachmistrzów spisowych do tradycyjnego zbierania informacji. Teraz miało być ich tylko ok. 16 tys. (będą pomagać lub uzupełniać nasze formularze), do tego GUS zatrudni także pracowników do infolinii, którzy będą instruować Polaków, jak poprawnie wypełnić formularz – ustawa nie wskazuje, by miało być ich mniej. Główny Urząd Statystyczny liczy jednak na to, że największa grupa Polaków sama spisze się przez internet, a wywiad telefoniczny będzie metodą uzupełniającą. W wyjątkowych sytuacjach rachmistrz przyjdzie do domu.

Kara za odmowę

– Jakie mogą być realne oszczędności dzięki zmianom, dowiemy się dopiero po spisie powszechnym – mówi Karolina Banaszak, rzeczniczka GUS.

Rząd przepycha nowelizację ustawy priorytetowo – ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu. Czas goni, bo 1 września tego roku odbędzie się Powszechny Spis Rolny, do którego telekomy już miały udostępnić dane Polaków.

Narodowe spisy powszechne przeprowadza się co dziesięć lat. Pozyskane w ten sposób informacje mają ogromne znaczenie społeczne i gospodarcze, a także dla polityki rządu. Spis jest obowiązkowy i obejmuje wszystkich (odmowa jest karana przez sąd grzywną) – formularz muszą wypełnić wszystkie osoby pełnoletnie, także w imieniu niepełnoletnich. W kwestionariuszu będziemy musieli podać m.in. jak długo mieszkamy w danym miejscu, skąd przybyliśmy, główne miejsce naszej pracy, ile urodziliśmy dzieci, czy odczuwamy przynależność do danej wspólnoty etnicznej czy narodu.

Dane ze spisu są przechowywane aż 100 lat. Formularz oraz nasze dane są w pełni zabezpieczone.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA