Reklama

Zostały tylko skrzydła husarskie

Najtrudniejszym zadaniem jest określenie, czy Moniuszko uczy nas dziś patriotyzmu. I czy mamy nadal prowadzić na „Straszny dwór” uczniów, by zobaczyli, jak wyglądał kontusz i jak tańczyło się mazura, choć nie bardzo radzą sobie z nim nawet zawodowi tancerze?
Uwspółcześnione bohaterki „Strasznego dworu” w Teatrze Wielkim w Poznaniu

Uwspółcześnione bohaterki „Strasznego dworu” w Teatrze Wielkim w Poznaniu

Foto: TEATR WIELKI W POZNANIU

Najbardziej reprezentacyjny wizerunek kompozytora nazywanego ojcem naszej opery narodowej (co deprecjonuje wcześniejszych od niego twórców, zwłaszcza Karola Kurpińskiego) nosi tytuł „Apoteoza Moniuszki”. Namalował ją w 1921 r. Tadeusz Wolniewicz. Bohater dzieła stoi na tle zachmurzonego nieba z jasną poświatą w oddali, za nim są pola i piaszczysta droga. Po lewej stronie hołd oddają mu magnaci i zbrojny rycerz, po prawej polski lud (m.in. w strojach góralskich), skromniejsza szlachta oraz dwaj husarze. Jest też stary lirnik, co snuje pieśni o dawnych czasach, a obok Moniuszki grają pastuszek na fujarce oraz wiejski chłopiec na skrzypcach, zapewne Janko Muzykant, bohater innego narodowego twórcy Henryka Sienkiewicza.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama