Z zapowiedzianej pierwotnie periodyzacji serii „Dziejów” Andrzeja Nowaka wydaje się, że już nic nie zostało. W okolicach czwartego tomu było wiadomo, że początkowy podział nie zostanie w pełni utrzymany. Kolejne tomy miały bardzo różny rozstrzał dziejowy: od obejmującego blisko trzysta lat tomu pierwszego, po skupiony na czasach największego kryzysu Rzeczypospolitej tomie szóstym, obejmujący zaledwie czterdzieści lat. Można taką niekonsekwencję poczytywać jako wadę, ale i jako zaletę. Autor nie jest zakładnikiem własnego pomysłu i pracując z materiałem historycznym, widzi konieczność elastycznego podejścia do podziału w toku dalszych prac.