fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Szerzy się kult małej klimatycznej Grety

Greta Thunberg, rocznik 2003
AFP
Szwecja wylansowała nie tylko ombudsmana i szwedzki stół. Teraz świat przyswaja też nową terminologię flygskam, czyli wstyd z powodu latania.

Fenomen uczucia wstydu z powodu latania to w tej chwili najbardziej szwedzkie pojęcie. Pojawia się, gdy ktoś zapowiada np., że zamierza polecieć na safari do Kenii w celach czysto rekreacyjnych. Choć od razu usprawiedliwi swój godny potępienia, bo antyekologiczny, czyn, tym że jest wegetarianinem. To powinno zadośćuczynić przyczynianiu się do emisji gazów cieplarnianych, za które samoloty globalnie odpowiadają zresztą w nieznacznym stopniu (3 proc. emisji). Chodzi jednak o symbol naszej troski o klimat, a właściwie moralnego niepokoju wywołanego zmianami klimatycznymi. Elektrycznych samolotów wszak nie ma.

Postawa rezygnowania z eskapad samolotem to bezsprzecznie zasługa klimatycznej aktywistki i uczennicy gimnazjum Grety Thunberg, uważanej już za ikonę i porównywaną z Joanną d'Arc. Jej kult osiągnął taki bezmiar, że Szwedka doczekała się nawet porównań z Jezusem. Od sierpnia ubiegłego roku do wrześniowych wyborów nastolatka strajkowała codziennie „dla klimatu" przed sztokholmskim parlamentem. By potem w imię walki z globalnym ociepleniem nie chodzić do szkoły w każdy piątek. Jest zdeterminowana strajkować tak długo, jak długo Szwecja nie zrealizuje polityki zgodnej z porozumieniem klimatycznym w Paryżu, zakładającym ograniczenie ocieplenia do 1,5 stopnia C. A to wymaga, jak sama mówi, cierpliwości.

Swoimi spektakularnymi akcjami Greta Thunberg ściągnęła na siebie uwagę całego świata, inspirując do klimatycznych strajków młodzież ze wszystkich kontynentów (wyjątkiem, jak sama komentuje, jest obszar Arktyki, gdzie pingwiny muszą się zmobilizować) i stała się symbolem globalnego ruchu ekologicznego. Ostatnio 16-latka strajkowała na rzecz klimatu razem z 35 tys. osób w Wiedniu, by następnie brać tam udział w konferencji na szczycie poświęconej klimatowi, na którą przybyła na zaproszenie byłego gubernatora Kalifornii Arnolda Schwarzeneggera.

Wcześniej wystąpiła na szczycie klimatycznym w Katowicach, o którym powiedziała, że miała wrażenie, że jego uczestnicy znaleźli się tam jedynie dlatego, że było to spotkanie ONZ. – Nie odczuwałam tego jako czegoś autentycznego. Np. w stołówce wszyscy jedli hamburgery – podkreślała.

Greta przemawiała w Parlamencie Europejskim, spotkała się z papieżem, otrzymała pochwałę od Baracka Obamy. I we wszystkich wystąpieniach zadawała wszystkim podobne pytania: „Dlaczego wy, którzy macie władzę, nie działacie, bym ja, jako młoda osoba, mogła wierzyć w przyszłość?".

W popularnym programie szwedzkiej telewizji prowadzonym przez Norwega Fredrika Skavlana Greta zadeklarowała, że dzięki niej jej rodzice – ojciec aktor i matka słynna śpiewaczka operowa – przestali latać samolotem. Mama Malena Ernman zrezygnowała z międzynarodowej kariery i pracuje nad musicalami w Sztokholmie, by nie być zależną od podróżowania samolotem. 16-latka w międzynarodowych misjach jeździ najczęściej pociągiem. Podróż na forum ekonomiczne w Davos w tę i z powrotem zajęła jej 65 godzin, które wykorzystała na pisanie przemówień. Etos bojkotowania samolotów jest u Grety na tyle silnie zakodowany, że kiedy w ubiegłym roku spółka Telge Energi nominowała ją do nagrody dla dzieci i młodzieży za pracę na rzecz zrównoważonego rozwoju, odmówiła przyjęcia laurów. Finaliści z całego świata mieli bowiem przylecieć do Sztokholmu samolotem.

Rodzina Grety zafundowała też sobie elektryczne auto, choć dziewczynka wyraziła sceptycyzm, czy to stanowi najbardziej optymalne rozwiązanie w aspekcie emisji gazów cieplarnianych, jeżeli chodzi o produkcję. Greta, która ma postawioną diagnozę zespołu Aspergera, wprowadziła w domu restrykcję co do kupowania nowych rzeczy. Mówi, że sprawdza paragony ze sklepów. Jest też weganką.

Otrzymała wiele wyróżnień. Została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla i uznana za jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie. W kraju – oprócz przyznania jej wielu laurów – skomponowano dla niej piosenkę. Znalazł się nawet Szwed, który na jej cześć zmienił swoje nazwisko na Gretasson. Doczekała się także tytułu naukowego. Uniwersytet w belgijskim Mons ujawnił, że szwedzka aktywistka m.in wraz z byłym francuskim ministrem ds. środowiska Nicolasem Hulotem otrzyma tytuł honoris causa za przyczynianie się do wzrostu świadomości o zrównoważonym rozwoju.

Zaangażowanie nastolatki okazało się trudne do pogodzenia z nauką w gimnazjum. Greta nie zasiądzie w uczniowskiej ławce w sierpniu, kiedy się zacznie nowy rok. Zamierza wziąć wolne od nauki na rok. We wrześniu będzie uczestniczyć w klimatycznym szczycie ONZ w Nowym Jorku, a w grudniu – w spotkaniu w Santiago w Chile. Ponieważ nie dotrze tam samolotem, podróż przeciągnie się w czasie. Przyznała, że jeszcze nie jest w stanie powiedzieć, w jaki sposób przedostanie się na amerykański kontynent.

Według eurobarometru aż 79 proc. Szwedów uznaje, że zmiany klimatyczne stanowią najbardziej palącą kwestię do rozwiązania. Za to spadło nieco zainteresowanie migracją, niedawno uważaną za jeden z najważniejszych problemów. To bez wątpienia efekt Grety Thunberg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA