fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Francja: Prostytucja schodzi do podziemia

AFP
Francja stanie się drugim po Szwecji krajem Unii, w którym korzystanie z usług prostytutek będzie karane.

Ustawa uchwalona w środę przez Zgromadzenie Narodowe jest na tyle kontrowersyjna, że prace nad nią trwały przeszło dwa lata. Odrzucił ją zdominowany przez prawicę Senat, ale ostatnie słowo należy do Izby Deputowanych, gdzie socjaliści mają większość.

– Dzięki nowym przepisom stopniowo zmienimy podejście do prostytucji, aż w końcu ją wyeliminujemy. To będzie fundamentalna zmiana społeczna – przekonuje inicjatorka projektu ustawy, socjalistyczna deputowana Maud Olivier.

Od tej pory korzystanie z płatnych usług seksualnych będzie we Francji zakazane. Temu, kto po raz pierwszy zostanie przyłapany na takim procederze, grozi kara 1,5 tys. euro, a za recydywę – 3,75 tys. euro.

Jednocześnie ustawa znosi wszelką odpowiedzialność karną dla samych prostytutek, łącznie z zachęcaniem klientów do nierządu. To ostatnie było zakazane od ustawy przeforsowanej w 2003 r. przez Nicolasa Sarkozy'ego.

Deputowani ustanowili niewielki (ok. 5 mln euro rocznie) program pomocy dla prostytutek, które będą chciały zmienić profesję. Cudzoziemki uprawiające nierząd, a mieszkające nielegalnie, będą w takim przypadku mogły liczyć na sześciomiesięczną kartę pobytu. We Francji każdego dnia płatne usługi seksualne oferuje ok. 40 tys. kobiet.

– Już teraz mamy dziesięciokrotnie mniej prostytutek, niż jest ich w Niemczech, bo od 1946 r. domy publiczne są zakazane. Teraz chcemy tę logikę działania doprowadzić do końca. Mężczyźni nie mogą wykorzystywać trudnej sytuacji finansowej niektórych kobiet, bo to jest forma niewolnictwa – mówi „Rz" Gregoire Thery, sekretarz generalny stowarzyszenia Nid, pomysłodawcy nowego prawa. Jego zdaniem co ósmy mężczyzna we Francji korzysta sporadycznie lub regularnie z usług prostytutek.

– Egzekwowanie tych przepisów nie będzie dla policji trudne. Owszem, trzeba będzie złapać klientów na gorącym uczynku, ale już samo negocjowanie ceny z prostytutką wystarczy – przekonuje Thery.

Wiele innych organizacji, w tym tak uznanych jak Lekarze bez Granic, uważa jednak, że zmiana przepisów nie ma sensu, może być wręcz szkodliwa. Ich zdaniem prostytucja będzie nadal istniała, tylko że kobiety zostaną zepchnięte do podziemia i aby ukryć klientów, zaczną pracować w znacznie mniej bezpiecznych (także pod względem zdrowotnym) warunkach.

– Oficjalnie w Niemczech rzeczywiście jest o wiele więcej prostytutek, ale tylko dlatego, że we Francji prawdziwy zasięg nierządu nie jest ujawniany. Dziewczyny, które szukają klientów na ulicy, to tylko wierzchołek góry lodowej. Na znacznie większą skalę proceder ten jest rozwinięty za pośrednictwem internetu i tu ukrócić się go nie da – mówi „Rz" Patrice Cudicio, znany francuski seksuolog. Jego zdaniem znacznie skuteczniejszą metodą walki z prostytucją byłoby rozwinięcie w szkołach edukacji seksualnej.

– Eksplozja pornografii przez internet całkowicie zaburzyła w młodym pokoleniu wizję tego, czym powinien być seks. Dominuje przedmiotowe podejście do kobiet, a to sprzyja prostytucji. Żadne odgórne zakazy tego nie zmienią. Niestety, we Francji istnieje tendencja wśród polityków do uszczęśliwiania ludzi na siłę. Wielu naszych przywódców uważa, że zdobyli dostęp do prawdy absolutnej i muszą ją narzucić innym – tłumaczy Cudicio.

W wywiadzie dla konserwatywnego dziennika „Le Figaro" filozof Pierre-Andre Taguieff uważa, że za nową ustawą stoją radykalne ruchy neofeministyczne, upatrujące wszelkiego złą w rzekomej agresywności mężczyzn, której ofiarą padają kobiety.

– W imię tej ideologii pozbawia się dochodów prostytutki wbrew ich własnej woli – tłumaczy Taguieff.

Zdaniem Cudicio prostytucja skończy się wtedy, gdy wszystkie kobiety będą miały dostęp do „normalnej" pracy. Ale w kraju, gdzie 6,5 mln osób nie ma w ogóle zajęcia lub z konieczności musi pracować na pół etatu, ta chwila jest jeszcze odległa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA