fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wampir z Bytowa chciałby wrócić do domu

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj
Władze gminy Borzytuchom wycofały się ze sprzedaży domu, w którym mieszkał Leszek Pękalski. Ale nie jest wykluczone, że do tego wrócą.

Wstrzymano przetarg po tym jak "Wampir z Bytowa" zadzwonił do urzędu i stwierdził, że bardzo chciałby wrócić do Osiek.

Choć ponad dwa lata temu mężczyzna zakończył odsiadywać wyrok za gwałt i morderstwo młodej kobiety, to nie jest na wolności. Przebywa w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, na podstawie tzw. ustawy o bestiach.

W ubiegłym roku gmina Borzytuchom wpadła na pomyśl sprzedaży mieszkania, w którym mieszkał Leszek Pękalski. Gdy mężczyzna trafił za kraty na początku lat 90. ubiegłego wieku budynek popadł w ruinę, więc gmina chciała znaleźć nowego właściciela. Wartość 50-metrowego bliźniaka oszacowano na blisko 60 tysięcy.

Gdy informacja o sprzedaży domu Pękalskiego rozeszła się, w gminie rozdzwoniły się telefony. Jak podaje lokalny Głos Szczeciński padały nawet sugestie, aby „w tym miejscu było muzeum Pękalskiego".

Do wsi przyjeżdżało wielu ciekawskich obejrzeć dom „Wampira z Bytowa". To nie spodobało się władzom gminy. - Wolałbym, aby gmina była słynna z czystych jezior i powietrza, a nie z historii mordercy – przyznał wójt w rozmowie z „Głosem Szczecińskim".

Dodał, że przeraziło, go to zamieszanie wokół mieszkania. - Rozmawiałem nawet z kimś, kto twierdził, że siedział w więzieniu z Leszkiem Pękalskim. Przekonywał mnie o jego niewinności, twierdził, że cena nie gra roli, że on kupi to mieszkanie i będzie próbował udowadniać jego niewinność – opowiadał wójt.

Zdradził, że dziennikarz z Trójmiasta zadzwonił z pytaniem, czy władze na przetarg dotyczący sprzedaży nieruchomości przygotowały odpowiednio duże pomieszczenie, bo będzie duże zainteresowanie.

- Bardzo nie chcemy mieć tak negatywnej reklamy, też nie chcemy, by przez ten dom do miejscowości przyjeżdżali jacyś fanatycy Pękalskiego – mówił wójt lokalnej gazecie.

Do urzędu zadzwonił też sam Leszek Pękalski. - Rozmawiał z moją pracownicą. Nie chciał, aby go wymeldowywać. Dopytywał o zdrowie swojego wujka, pytał gdzie mieszka – opowiada wójt.

„Wampirowi z Bytowa" nie podano adresu krewnego. Urzędnicy zaproponowali, aby listy do niego przesłał na adres urzędu, który mu je przekaże. Pękalski był też zainteresowany tym, jak nastawieni są do niego ludzie w samych Osiekach, mówił, że chciałby tam wrócić.

Urząd wycofał się na razie z przetargu, ale gmina rozpoczęła działania w celu wymeldowania Leszka Pękalskiego. Procedura jest w toku.

54-letni obecnie Leszek Pękalski problemy z prawem miał od lat 90. ub. wieku. W listopadzie 1992 został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu za gwałt.

Miesiąc później trafił do aresztu w związku z brutalnym zabójstwem 17-letniej dziewczyny. W długim i głośnym procesie wampir z Bytowa został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo.

Został natomiast uniewinniony od dziewiętnastu innych zbrodni - głównie zabójstw ze zgwałceniem i szczególnym okrucieństwem. Zabrakło dowodów, by winę przypisać Leszkowi Pękalskiemu. Te sprawy do dzisiaj nie zostały wyjaśnione. Podobnie jak kilkadziesiąt innych zbrodni, do których Pękalski się przyznawał w początkowym etapie śledztwa. Przed sądem jednak odwołał wszystko.

Od 2007 mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie i robił to co roku, jednak zespół terapeutów negatywnie opiniował jego wnioski. Więzienie mężczyzna opuścił w 2017 roku. W tej chwili bezterminowo przebywa w ośrodku w Gostyninie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA