fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Amsterdam: Prostytutki nie chcą opuścić dzielnicy czerwonych latarni

Flickr/Not4rthur
Skąpo ubrane kobiety, które świadczą usługi w znanej na całym świecie dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie, chcą by tak pozostało.

Femke Halsema jest pierwszą kobietą, która została burmistrzem Amsterdamu. W lipcu zaproponowała rozwiązania, które mają poprawić sytuację kobiet pracujących w prostytucji.

Kolejną propozycją jest przeniesienie niektórych lokali do innych części miasta i utworzenie dzielnicy czerwonych latarni w nowym miejscu. Mowa również o utworzeniu odpowiedniego hotelu.

- Chcę powiedzieć jedną rzecz wszystkim osobom, które nazywają nas bezbronnymi, że w ogóle nas nie znają - powiedziała przewodnicząca Red Light United, nowo powstałego związku osób świadczących usługi seksualne.

Okna domów publicznych i seks-shopów są jedną z największych atrakcji Amsterdamu, który przyciąga każdego roku 18 mln turystów.

Rosnąca przestępczość i wzrost samej liczby odwiedzających przyczynił się do powstania dużej liczby problemów w rejonie, który był nazywany przez policję "kilometrem kwadratowym nędzy".

Za zmianami w dzielnicy są okoliczni mieszkańcy. - Kobiety są tu traktowane gorzej niż zwierzęta cyrkowe - powiedział w rozmowie z AFP jeden z nich.

Innego zdania są same prostytutki. - 93 proc. ze 170 przepytanych osób mówi, że nie chce stąd odejść - powiedziała pochodząca z Rumunii Anna. Kobiety godzą się tylko na jedno z proponowanych rozwiązań: stworzenie więcej punktów do świadczenia usług, co da możliwość legalnego zatrudnienia kobietom, które teraz robią to bez licencji.

- Nazywanie nas ofiarami i podatnymi na handel ludźmi nie jest dla nas korzystne. To tworzy wokół nas znamię. Przestańcie mówić o nas w ten sposób - tłumaczą.

Źródło: AFP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA