Dwuletni Julen Rosello 13 stycznia spadł do odwiertu o głębokości 110 metrów. Hiszpanie walczą z czasem, by uratować życie chłopca. Co się dokładnie wydarzyło i jak wygląda trwająca operacja?

Ratownicy wierzyli, że uda im się dotrzeć do chłopca we wtorek, jednak operacja przedłużyła się. Wczoraj nie udało się umieścić w tunelu metalowej osłony, która miała ochronić górników, którzy zejdą na głębokość 60 metrów. 

Elementy zablokowały się na głębokości 42 metrów. Trzeba było poszerzyć dotychczasowy tunel. 

Wczoraj po południu ratownicy zaczęli poszerzać i prostować wykopany otwór. Stworzone w czasie kopania zakręty uniemożliwiały sprowadzanie na dno metalowych elementów.

Foto: YouTube

Zdaniem inżynierów dziecko znajduje się na między 60 a 80 metrem wykopu. Gdy ratownicy wykopią swój tunel, powinni mieć do dwulatka zaledwie cztery metry.

Kolejnym krokiem jest zejście na dno ośmiu górników, którzy własnymi rękami wykopię ziemię, która dzieli ich od odwiertu. Będą pracować na kolanach z powodu ograniczeń wynikających z wielkości klatek, które będą ich chronić.

Koordynator akcji ratunkowej uważa, że ostatni etap operacji nie powinien trwać dłużej niż 24 godziny.

Jeśli ekipa ratownicza źle oceniła miejsce, w którym może znajdować się chłopiec, górnicy będą musieli poszerzać wykop i sprawdzać wyższe partie odwiertu.