Trasa tego wyścigu liczyła 1482 km - przez całą Antarktydę, najzimniejszy kontynent Ziemi - podkreśla BBC.

Kilka dni temu O'Brady przyznawał w rozmowie z BBC że jest wykończony, ale - jak dodawał - posuwa się naprzód każdego dnia.

Mężczyzna ciągnął za sobą - jak mówił - sanie, które - wraz z ekwipunkiem - ważyły 170 kg przez 12-13 godzin dziennie.

Jak pisze BBC O'Brady i Rudd spotkali się kilka dni przed wyruszeniem w drogę przez Antarktydę w Chile, gdzie uzgodnili, że zamiast oddzielnie pokonywać Antarktydę odbędą niezwykły wyścig o to, kto pierwszy przejdzie przez biegun samodzielnie.

O'Brady - jak przypomina BBC - w 2008 roku doznał poparzeń 25 proc. powierzchni ciała w czasie wakacji w Tajlandii. Lekarze podejrzewali, że nigdy nie będzie normalnie chodził.

O'Brady wrócił jednak do zdrowia i zaczął brać udział w triathlonach - zdobył też najwyższe szczyty gór na każdym z kontynentów.