fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Armia opuści Cytadelę

Fotorzepa
Naszą intencją jest wzmocnienie identyfikacji wojska z tradycją narodową – mówi Wojciech Fałkowski, wiceminister w MON.

"Rzeczpospolita": Jaka będzie przyszłość warszawskiej Cytadeli? Ma w niej powstać „wyspa muzeów", ale dużą część obiektu wciąż zajmuje wojsko.

Prof. Wojciech Fałkowski: Cytadelę trzeba przywrócić warszawiakom i wszystkim odwiedzającym Warszawę. Zachowała charakter twierdzy, to unikalny zabytek. Nie powinna stanowić przestrzeni wyizolowanej z tkanki miasta – jak ma to miejsce teraz. Aby do tego doprowadzić, musimy wyprowadzić z niej jednostki wojskowe. Decyzja w tej sprawie już została podjęta. Wojsko będzie opuszczało Cytadelę od 2016 r.

Do kiedy?

Zgodnie z harmonogramem chcemy, aby do 2018 r. wszystkie jednostki wojskowe zostały wyprowadzone. Będą dyslokowane w innych miejscach, zgodnie z przyjętymi w wojsku procedurami. W dużej mierze miejsca te są już wyznaczone.

Czy Cytadela pozostanie w gestii MON? A może zostanie przekazana Agencji Mienia Wojskowego lub miastu?

Status prawny Cytadeli nie jest rozstrzygnięty, nad szczegółami będziemy jeszcze pracowali. Generalnie pozostanie przy wojsku, ale będzie to miejsce, które ma służyć zbliżeniu armii i społeczeństwa. Bo to wyjątkowe dobro kultury.

Zostanie stworzony kampus muzealny składający się z czterech placówek: Muzeum X Pawilonu oraz Katyńskiego – które już istnieją, a dodatkowo z muzeów Historii Polski oraz Wojska Polskiego.

Nie widzę przeszkód, aby po 2018 r. ta przestrzeń, z nowym wejściem od alei Wojska Polskiego (od zachodu – red.), była traktowana jako miejsce obcowania z szeroko pojmowaną sztuką, aby było to miejsce do spacerów. Chciałbym, aby Cytadela stanowiła osobną przestrzeń, ale była włączona w strukturę miasta.

W takim razie, kiedy Muzeum Wojska Polskiego opuści swoją dotychczasową lokalizację w Alejach Jerozolimskich, o którą przecież od lat dopomina się sąsiednie Muzeum Narodowe?

Te muzea sąsiadują ze sobą od 80 lat. Nie można zapominać, że w budowę gmachu muzealnego w Alejach Jerozolimskich przed wojną było zaangażowane wojsko. Ma ono prawo, aby w tym miejscu być.

To sąsiedztwo jest dzisiaj kłopotliwe dla obu stron, ponieważ żadna z placówek nie mieści się w swym obiekcie, jest za mało magazynów i miejsca przeznaczonego na ekspozycje. Dlatego po przeniesieniu MWP, co będzie mogło się stać po zakończeniu inwestycji w Cytadeli, najszybciej jak to możliwe cała powierzchnia Muzeum Narodowego powinna zostać na nowo zaaranżowana.

Czy stanie się to już za trzy lata?

Raczej w pobliżu roku 2020. Ale w perspektywie tych 80 lat, które już upłynęły, kolejne pięć to krótki czas.

Czy resort obrony planuje tworzenie nowych placówek, które mają utrwalać tradycję wojskową?

Naturalnie. Troską kierownictwa MON jest wzmocnienie identyfikacji wojska z tradycją narodową i tradycją narodowego wojska. Każdy żołnierz oprócz swoich kompetencji ściśle wojskowych musi mieć mocno zbudowane morale na gruncie patriotyzmu, identyfikacji ze wspólnotą narodową, znajomości historii Polski oraz historii wojska. Te elementy muszą być obecne zarówno w kształceniu oficerów i żołnierzy, jak i w świadomości społecznej.

Czy jest koncepcja powołania zajmującej się tym placówki?

Powołanie takiej nowej struktury jest możliwe, ale na razie nie bierzemy tego pod uwagę. Istnieje zła tradycja kształcenia politycznego, które przed laty spełniało w wojsku rolę indoktrynacji. W jaki sposób zatem zaszczepiać wartości narodowe? Moim zdaniem – na pewno przez szkolnictwo wojskowe, przez odwoływanie się do tradycji w ramach obchodzonych rocznic, świąt narodowych i wojskowych, ale również przez budowanie dobrego wizerunku armii w społeczeństwie.

Eksperci zwracają uwagę, że armia ma zbyt małe rezerwy mobilizacyjne. Jednocześnie od kilku lat powstaje wiele organizacji proobronnych, które same organizują szkolenia wojskowe. W jaki sposób wykorzystać potencjał ochotników?

Organizacje proobronne i ochotnicy, którzy zgłaszają się do wojskowych komend uzupełnień, aby zaliczyć szkolenie podstawowe, to olbrzymi potencjał entuzjazmu i postaw identyfikowania się z konkretnymi potrzebami obronnymi ojczyzny. Nie można jednak zapominać, że żadna organizacja obronna nie zastąpi wojska.

W jaki sposób członków tych organizacji zagospodarować? Należy ich szkolić w radzeniu sobie w sytuacji kryzysowej i to się już odbywa. Ich entuzjazm to ogromny powiew patriotyzmu. Oni powinni być widoczni i jednocześnie mieć wsparcie ze strony wojska. Na pewno te organizacje będziemy rozwijać.

Mogą stanowić zaplecze dla obrony terytorialnej?

Oczywiście, ale według wskazań lokalnych sztabów wojskowych i potrzeb konkretnych jednostek. Muszą być podporządkowane wojsku, a nie stanowić równoległe struktury organizacji paramilitarnych.

W szkołach średnich w tzw. klasach wojskowych uczy się ok. 30 tys. młodych ludzi, którzy potencjalnie mogą stanowić zaplecze armii. Czy MON będzie wspierało tworzenie takich klas?

Na pewno. Te klasy stanowią bardzo cenny ruch społeczny. Obejmuje on ludzi, którzy swoją przyszłość chcą wiązać z armią. Wojsko potrzebuje ludzi wykształconych, o bardzo wysokich kwalifikacjach i odpowiedniej tężyźnie fizycznej.

Czy uczniowie takich klas będą mogli liczyć na jakiś bonus ze strony wojska, np. na skrócenie okresu wojskowego szkolenia podstawowego?

Jak najbardziej. To jest możliwe. Trzeba tylko porównać program realizowany w szkole z cyklem szkolenia wojskowego. Na pewno będziemy ułatwiali wejście tych osób do systemu szkolenia wojskowego.

Czy MON we współpracy z resortem edukacji byłoby skłonne stworzyć program przedmiotu szkolnego na wzór realizowanego niegdyś przysposobienia obronnego?

Takie szkolenie powinno mieć miejsce, trzeba tylko stworzyć odpowiednie ramy organizacyjne. To jest temat do rozważenia wspólnie z Ministerstwem Edukacji. Nie ma wątpliwości, że umiejętność przytomnego reagowania w sytuacji zagrożenia na dużą skalę, jaką mogliśmy obserwować niedawno w Paryżu, to potrzeba chwili. Przecież takich zagrożeń będzie przybywać.

—rozmawiał Marek Kozubal

Wojciech Fałkowski jest profesorem UW, specjalizuje się w historii średniowiecza, w PRL był działaczem opozycji demokratycznej. W MON ma nadzór m.in. nad wojskowym szkolnictwem, muzeami i służbą zdrowia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA