fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Pozycja Mariusza Błaszczaka w PiS nie jest słaba

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Pozycja Mariusza Błaszczaka w PiS nie jest słaba. Nie jest to osoba, która zostanie – jak się spekuluje – odsunięta na boczny tor.

W piątkowej audycji Radia Zet Paweł Soloch, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, komplementował ministra Błaszczaka i uciął spekulacje na temat zamiany na tym stanowisku, według których Błaszczaka miał zastąpić szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Soloch stwierdził też, że współpraca prezydenta z ministrem Błaszczakiem jest bardzo dobra. „Minister pokazał na paru polach, jak bardzo zależy mu na kwestiach bezpieczeństwa, i potrafi być niezwykle skuteczny – w wymiarze międzynarodowym i reform wewnętrznych" – dodał szef BBN. I zakończył stwierdzeniem: „ma pełne wsparcie prezydenta, test zdaje na 5".

Taka ocena pracy Błaszczaka ze strony prezydenckiego ministra nie jest przypadkowa, bo to właśnie Błaszczak zmienił w budynku przy Klonowej znienawidzonego przez urzędników Pałacu Antoniego Macierewicza – o co intensywnie Duda zabiegał.

A potem zrobił to, czego prezydent od niego oczekiwał, chociaż w rzeczywistości realizował zadania postawione przez Jarosława Kaczyńskiego. Zakopał topór wojenny na linii MON – Pałac Prezydencki, czyli wyciszył spór w obozie władzy, który jeszcze w poprzednim roku rozpalał polityków i media. Następnie wyczyścił instytucje wojskowe z ludzi Macierewicza. Od poniedziałku np. nowym dowódcą wojsk specjalnych – po odwołaniu nominata Macierewicza gen. Wojciecha Marchwicy – zostaje płk Sławomir Dumowicz.

Dzisiaj Błaszczak pełni rolę bufora – pomiędzy Dudą a premierem Mateuszem Morawieckim. Od dawna wiadomo, że pomiędzy tymi politykami nie ma chemii. Dystans spotęgowała decyzja premiera o zaprzestaniu rozmów na temat zakupu używanych australijskich fregat. Dlatego w sensie wizerunkowym wizyta prezydenta na antypodach zakończyła się fiaskiem.

Morawiecki buduje własne zaplecze w PiS. Z kolei Dworczyk też nie jest wygodny dla Pałacu, bo z jednej strony jest człowiekiem Morawieckiego, z drugiej bliskim współpracownikiem nieakceptowanego przez pałacowych urzędników Macierewicza.

Błaszczak w trakcie kilku miesięcy urzędowania w MON nie popełnił poważniejszych błędów, chociaż jego dorobek na tym stanowisku nie jest oszałamiający. Okazuje się, że to wystarcza, aby mieć pełne zaufanie w partii. Podpisał umowę – przygotowaną jeszcze przez Macierewicza – na zakup systemu Patriot, zapowiedział budowę Funduszu Obrony Narodowej, Agencji Uzbrojenia i utworzenia czwartej dywizji. Problem w tym, że nie znamy szczegółów tych projektów, dlatego trudno je ocenić. Nie wiemy też, jak będzie wyglądał program modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. MON ciągle analizuje sprawy zakupu dla wojska śmigłowców uderzeniowych, a specjalna komisja zastanawia się, jakie kupić okręty.

Zmiany w MON mogą nastąpić po wyborach samorządowych. Jeżeli wygra je w Radomiu wiceminister Wojciech Skurkiewicz, odejdzie z resortu. Z kolei o kolejnym wiceministrze Sebastianie Chwałku mówi się, że może przejść do PGZ. Sam Błaszczak wydaje się niezagrożony. Choć dzisiaj jest szefem MON, jednocześnie znajduje się w ścisłej rezerwie kadrowej PiS. Jeżeli taka będzie wola Jarosława Kaczyńskiego, może zostać wyznaczony na stanowisko szefa rządu (gdy Morawiecki się wypali) lub marszałka Sejmu, albo szefa NiK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA