Służby mundurowe

Paweł Soloch: Nowi generałowie po Macierewiczu

Paweł Soloch
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Już w tym roku szef Sztabu Generalnego WP stanie się realnie pierwszym żołnierzem – zapowiada Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

W czwartek prezydent Andrzej Duda wręczy nominacje generalskie dla 14 oficerów. Awansowani zostaną m.in. szef Sztabu Generalnego WP Leszek Surawski, a także Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych Jarosław Mika i Dowódca Operacyjny SZ Sławomir Wojciechowski.

W ciągu trzech lat zostanie wprowadzony nowy system kierowania i dowodzenia SKiD) Siłami Zbrojnymi. Zmiany obejmą kilka tysięcy żołnierzy i będą wprowadzane stopniowo.

Rz: - Przez kilka miesięcy trwał impas pomiędzy MON a Pałacem Prezydenckim w sprawie awansów generalskich. Wystarczyło zdymisjonować ministra Antoniego Macierewicza i sprawa błyskawicznie ruszyła z miejsca.

Paweł Soloch, szef BBN: - Z formalnego punktu widzenia o awanse generalskie wnioskuje minister obrony, a wyraża na nie zgodę prezydent. W rzeczywistości jednak zanim wpłynie wspólny wniosek, kandydatury są wcześniej uzgadniane. I tak też było wcześniej.

Równolegle uważaliśmy, że w przypadku wniosków, które dotyczyły wyższych stanowisk generalskich, awanse powinny nastąpić w ramach uzgodnień w sprawie nowego systemu kierowania i dowodzenia (SKID). W tej kwestii przyspieszenie nastąpiło po objęciu stanowiska ministra przez Mariusza Błaszczaka. M.in. dlatego czwartą gwiazdkę generalską otrzyma szef Sztabu Generalnego WP gen. broni Leszek Surawski, co będzie wyrazem podkreślenia jego pierwszoplanowanej roli w Siłach Zbrojnych.

Rz: Argumentem za wstrzymaniem awansów w sierpniu i listopadzie poprzedniego roku rzeczywiście był brak uzgodnień nowego systemu kierowania i dowodzenia. Dzisiaj jednak ciągle tej koncepcji nie mamy.

- Dyskusja wokół reformy SKiD była tylko jednym z czynników braku awansów. Drugim powodem opóźnienia były pewne trudności z uzyskaniem przez Prezydenta pełnych informacji dotyczących kandydatów ze strony MON.

Jeżeli chodzi o SKiD, dzisiaj sytuacja jest na tyle odmienna, że działa wspólny zespół MON i BBN, który pracuje nad reformą. Nowy model kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi zakłada przede wszystkim wzmocnienie szefa Sztabu Generalnego. Obecnie prowadzone są dyskusje, aby otrzymał on odpowiednie narzędzia prawne. Rozmawiamy o tym, w jakich etapach reforma powinna zostać wprowadzana, czy jak weryfikować niektóre rozwiązania przedstawiane przez BBN i MON. Pewne zmiany chcemy wprowadzić już wkrótce.

Rz: - Kiedy byłoby to możliwe?

- Kluczowe są uzgodnienia, które zapadną między prezydentem a ministrem obrony. Mam nadzieję, że to nastąpi jeszcze przed wakacjami, a w niektórych wymiarach nawet szybciej.

Rz: Czy to oznacza, że elementy nowego systemu kierowania i dowodzenia mogłyby być wprowadzone jeszcze w tym roku? To wydaje się nierealne.

- Nowy system będzie wprowadzany stopniowo i racjonalnie, chcemy też, aby został rozpisany na etapy. Powinniśmy unikać nagłych zmian, które groziłyby zdestabilizowaniem struktury dowodzenia. Nie można zapominać, że zmiana obejmie nawet kilka tysięcy żołnierzy. Pełną zdolność do działania nowa struktura powinna osiągnąć w ciągu około 3 lat.

Rz: Czy jest możliwe, że ten nowy system będzie obowiązywał od 1 stycznia 2020 r.?

- Jeżeli zespół MON i BBN będzie pracował w obecnym tempie, zostanie przygotowany oraz uzgodniony scenariusz wprowadzania stopniowych zmian oraz zapadną decyzje, jest to możliwe.

Rz: - Jakie wymierne straty dla funkcjonowania armii spowodował brak awansów generalskich przez ostatnich kilka miesięcy?

- Oceniając relacje z poprzednim kierownictwem MON, nie można zapominać, że wspólnie przeprowadziliśmy też wiele potrzebnych działań. Np. rozpoczęliśmy budowę Wojsk Obrony Terytorialnej, zwiększyliśmy wydatki na obronę narodową, zwiększyliśmy obecności wojsk amerykańskich w Polsce, doprowadzono też do decydującej fazy rozmowy w sprawie realizacji programu obrony powietrznej „Wisła", które najpewniej niebawem zostaną sfinalizowane. Pomimo pewnych napięć, w wielu obszarach współpraca się rozwijała.

Jednak dzisiejsze awanse generalskie to też krok na drodze do rozwiązania w Siłach Zbrojnych problemu związanego z częstym brakiem tożsamości stopnia wojskowego oficera z zajmowanym przez niego stanowiskiem. Dotyczy to przede wszystkim stanowisk dowódczych. Dlatego też większość z dzisiejszych nominacji generalskich dotyczy właśnie tych stanowisk.

Rz: Czyli armia nie miała odpowiedniej ilości oficerów o odpowiedniej randze, na odpowiednich stanowiskach?

- Tak. Przy zastrzeżeniu jednak, że oficerowie na najwyższych stanowiskach powinny spełniać odpowiednie wymagania.

Rz: Niepokoiła Pana sytuacja, gdy kursy generalskie można było zaliczyć w czasie kilkumiesięcznych zajęć weekendowych?

- „Kariery napoleońskie" zdarzały się i zdarzają się najczęściej w warunkach bojowych. Jednak Amerykanie, którzy prowadzą działania wojenne w różnych regionach świata od czasów zakończenia II wojny światowej, zakładają, że aby zostać generałem trzeba zdobywać doświadczenie dowódcze 20 – 25 lat. Najlepszymi dowódcami, a później sztabowcami są ludzie, którzy byli odpowiedzialni za duże jednostki wojskowe, w naszych warunkach mówimy o brygadzie i dywizji.

Rz: Zatem powinniśmy wrócić do pewnego – zachwianego przez ministra Macierewicza, porządku, czyli stopniowego, mozolnego i powolnego kształcenia kadr dowódczych?

- Jestem zwolennikiem konsekwentnie realizowanego cyklu kształcenia i doskonalenia dowódcy. Żołnierze powinni wiedzieć jakie są zasady i wymagania związane z awansem. Lekarz nawet najzdolniejszy zaraz po studiach nie przeprowadzi od razu operacji na sercu.

Rz: Czy dobrze odczytuję, pana oczekiwania wobec resortu obrony, aby awanse następowały nie w sposób gwałtowny, jak to miało miejsce za Macierewicza?

- Każdy przypadek który miał miejsce w poprzednich miesiącach był inny. Przypomnę, że za rządów PO-PSL latami zwlekano z awansami oficerów zajmujących stanowiska, do których przypisane były wyższe stopnie. Najlepszym modelem jest taki, dzięki któremu osoby, które są przygotowywane do najwyższych stanowisk w wojsku wiedzą o tym z pewnym wyprzedzeniem i przygotowują się do ich objęcia. Pracujemy nad tym wspólnie z MON. Proces rozwoju zawodowego powinien być planowy. Zdecydowanie jestem za tym, aby ścieżka kariery wojskowej była jasna, kadra wojskowa była odmładzana, ale oczywiście posiadała odpowiednie doświadczenie. Przyszły generał powinien mieć doświadczenie dowódcze oraz sztabowe, jak również być na misjach i posiadać umiejętność współpracy z sojusznikami.

Rz: - Ciągle zawieszona jest sprawa gen. Jarosława Kraszewskiego, najbliższego doradcy wojskowego prezydenta, któremu SKW odebrało dostęp do informacji niejawnych. Jakie oczekiwania w tej sprawie są ze strony BBN?

- Liczymy, że wkrótce zostanie podjęta decyzja w sprawie generała. Zgodnie z procedurami premier ma czas na rozstrzygnięcie tej sprawy do końca marca.

Rz: - Prezydent ma zaufanie do generała?

- Dopóki nie zostaną mu przedstawione fakty, które podważałyby to zaufanie, nie zmienia swojego stanowiska - ma do niego zaufanie.

Rz: - Izrael wycofał dla Pana zaproszenie do wizyty w tym kraju, z powodu perturbacji wokół nowelizacji ustawy o IPN. Czy sprawy historyczne przesłoniły, wydaje się zawsze pragmatyczne spojrzenie na bezpieczeństwo, przez stronę izraelską?

- Jestem przekonany, że napięcie, które powstało w związku z nowelizacją ustawy o IPN, po wyjaśnieniu kwestii spornych związanych z historią, doprowadzi do złagodzenia sporu na poziomie emocjonalnym. Wspólne strategiczne interesy w sprawach bezpieczeństwa, które ma Izrael i Polska są na tyle istotne, że ten dialog będzie kontynuowany. Łączy nas wspólna wizja ładu i porządku międzynarodowego opartego na rządach prawa, oraz wspólna percepcja zagrożeń.

Rz: - Czy spór wokół tej ustawy ma wpływ na nasze kontakty wojskowe z USA?

- Nie zauważamy w tym zakresie nic niepokojącego. Stany Zjednoczone są od lat naszym stabilnym sojusznikiem i kluczowym gwarantem bezpieczeństwa globalnego oraz Europy.

Rz: - Eksperci BBN obserwują środowisko bezpieczeństwa cybernetycznego. Czy w ostatnim czasie zauważyli szczególną aktywność środowisk prorosyjskich, którzy mogą wykorzystywać sytuację związaną z nowelizacją ustawy o IPN do działań zaostrzający spór na linii Polska – Izrael, lub Polska – Ukraina?

- Obserwujemy rosyjską aktywność – w agresywnym tego słowa znaczeniu – w przestrzeni mediów elektronicznych. A pogorszanie relacji Polski z Izraelem, czy Ukrainą bez wątpienia jest Rosji na rękę.

Rz: - BBN przygotowuje założenia nowej strategii bezpieczeństwa. Jakie będzie miała znaczenie ten dokument dla funkcjonowania sił zbrojnych?

- Samą Strategię przygotuje rząd a zatwierdza Prezydent. Zakładamy, że do wakacji przygotujemy w BBN rekomendacje do Strategii. Zależałoby nam, aby powstała ona szybko i w tej kwestii pozostajemy w bliskim kontakcie z innymi instytucjami, a zwłaszcza z resortem obrony.

Strategia jest najważniejszym dokumentem w państwie dotyczącym bezpieczeństwa, w tym obronności. Jej zapisy m.in. determinują treść głównych dokumentów bezpośrednio związanych z funkcjonowaniem Sił Zbrojnych, jak Polityczno-Strategiczna Dyrektywa Obronna czy Główne kierunki rozwoju Sił Zbrojnych RP oraz ich przygotowań do obrony państwa.

Rz: - Strategia może być gotowa na 11 listopada?

- To byłaby piękna, symboliczna data na podpisanie takiego dokumentu, ale dzisiaj nie kierujemy się tym założeniem. Najważniejsze powinno być, to aby Strategia powstała w ramach szerokiego konsensusu instytucji państwowych oraz decydentów politycznych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL