fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

TK: wybór trzech sędziów jest zgodny z konstytucją, a dwóch – nie

Fotorzepa, Marta Bogacz
Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepis pozwalający na wybór przez poprzedni Sejm trzech sędziów jest zgodny z konstytucją, a dwóch – nie.

Procedura wyboru trójki sędziów powinna więc być kontynuowana, a niezwłoczne odebranie od nich ślubowania jest obowiązkiem prezydenta – wskazał Trybunał Konstytucyjny. Ograniczeniem dla prezydenta nie są uchwały obecnego Sejmu o braku mocy prawnej październikowego wyboru sędziów TK. Jest to jedynie polityczne stanowisko Sejmu, które nie wiąże prawnie prezydenta.

Trójka PO, dwójka PiS

Nadal zatem w grze są wybrani do TK przez poprzedni Sejm zamiast trójki sędziów, których kadencja upłynęła 6 listopada 2015 r.: Roman Hauser, Krzysztof Ślebzak i Andrzej Jakubecki (wszyscy kandydaci PO). Z gry o stanowiska w TK wypadli natomiast Bronisław Sitek (kandydat PSL), wybrany na miejsce sędziego, którego kadencja upłynęła 2 grudnia 2015 r., oraz Andrzej Sokala, kandydat SLD, wybrany na miejsce sędzi, której kadencja upłynie 8 grudnia. W ocenie Trybunału ci dwaj sędziowie zostali wybrani „przez organ nieuprawniony", gdyż wyboru sędziego TK powinien dokonać Sejm, za którego kadencji zostaje opróżnione stanowisko sędziego Trybunału. Inaczej Sejm mógłby wybierać sędziów na zapas – wskazał Trybunał w uzasadnieniu orzeczenia. Wygląda więc na to, że wybór dwóch nowych sędziów przez PiS na stanowiska zwolnione w grudniu nie powinien być kwestionowany. Chodzi o Julię Przyłębską (od której prezydent ma odebrać ślubowanie po upływie kadencji sędzi Teresy Liszcz) oraz Piotra Pszczółkowskiego, już zaprzysiężonego.

Prawa obu stron

Więcej kłopotów prawnych może być z obsadzeniem stanowisk opróżnionych 6 listopada 2015 r., na które poprzedni Sejm wybrał trzech sędziów, a obecny kolejną trójkę. Wskazówki udzielił jednak sędzia Marek Zubik, mówiąc w uzasadnieniu, że ograniczenie składu Trybunału do 15 sędziów, o czym mówi konstytucja, dotyczy tylko ich urzędniczego statusu, że może być coś w rodzaju listy sędziów Trybunału czekających na objęcie obowiązków. Jak jednak liczyć kolejność, nie powiedział.

– Nie ulega wątpliwości, że wybór sędziego należy do wyłącznej kompetencji Sejmu – stwierdził Trybunał. Przyznał, że nie należy do jego kompetencji badanie uchwał Sejmu, ale dotyczących rozstrzygnięć o charakterze indywidualnym, w tym co do wyboru sędziego TK. Zasada ta nie dotyczy jednak „wygaszenia" wyboru i apelu do prezydenta, aby nie przyjmował ślubowania. Uchwały te były związane z badanym przez Trybunał art. 137 o jednorazowym wyborze pięciu sędziów na styku kadencji, co wywołało ten spór.

Jednocześnie, jak powiedział sędzia Leon Kieres, wprowadzenie do Regulaminu Sejmu szczególnego terminu na wybór piątki sędziów przez PiS wykraczało poza autonomię regulaminową Sejmu. Procedura wyboru sędziego TK nie jest kwestią wyłącznie Sejmu, gdyż może ona wpływać na pozycję i status Trybunału.

Sama rozprawa w Trybunale należała do zupełnie wyjątkowych. Trwała zaledwie ok. trzech godzin i brało w niej udział tylko pięciu sędziów, bo do pełnego składu zabrakło dziewięciu sędziów, choć od rana było czterech nowych zaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Ten pięcioosobowy skład TK nie uwzględnił na początku rozprawy wniosku przedstawiciela Sejmu posła Marka Asta (PiS), by poszerzyć skład orzekający. – Konstytucja nakłada na Trybunał powinność rozpoznania sprawy, a mniejszy skład nie ma wpływu na moc orzeczenia – uzasadniła odmowę przewodnicząca orzekającej piątki sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Formalnie sędzia ma rację, ustawa dopuszcza badanie ustawy przez pięciu sędziów, ale pierwotnie prezes Andrzej Rzepliński, który ze sprawy się wyłączył, gdyż brał udział w pracach nad sporną ustawą, wyznaczył do jej badania pełny skład.

Precedensów było jednak więcej. Mówił o nich na koniec rozprawy Marek Ast: – Sejm nie zdążył uzgodnić stanowiska, nie mogę się więc w jego imieniu wypowiadać, a twórcy ustawy – posłowie PO – ustawili się w roli skarżących, Trybunał nie powinien być zaś wykorzystywany do politycznych gier.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA