fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy mogą prosić o wykładnię prawa wspólnotowego w intresie obywateli Unii

Fotolia.com
Sądy polskie obecnie stoją przed wręcz hamletowskim dylematem: pytać Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy nie pytać, zwłaszcza w obliczu groźby dyscyplinarek, chociaż przecież uprawnienie sądów do kierowania pytań prejudycjalnych do TSUE jak dotąd nie budziło żadnych kontrowersji.

Co więcej, dotychczas mechanizm pytań prejudycjalnych był postrzegany jako użyteczne narzędzie rozwijania polskiego i europejskiego prawa. Dzięki temu mechanizmowi obywatele mogli liczyć na skuteczną i efektywną ochronę, którą zapewniać im powinno prawo unijne. Orzeczenia TSUE pozwalały bowiem na odpowiednią korektę i prounijną wykładnię przepisów prawa krajowego. W wielu obszarach, jak choćby prawa pracy, prawa gospodarczego, nieuczciwej konkurencji czy prawa podatkowego, były one swoistymi liniami świetlnymi, które pozwalały sądom wyklarować właściwe rozumienie prawa unijnego.

Kierując pytanie do TSUE, sądy nawiązywały z nim bezpośredni dialog, mogąc w ten sposób rozwiać swoje wątpliwości co do wykładni czy rozumienia prawa unijnego. Dialog ten służył istotnie sądom polskim, jak też sprzyjał rozwojowi prawa w całej europejskiej wspólnocie.

„Polityczne" pytania do TSUE

Mechanizm pytań prejudycjalnych w pewnym momencie stał się jednak ryzykowny, zwłaszcza dla polityków. Stało się to wówczas, gdy Sąd Najwyższy i inne sądy powszechne skierowały niewygodne dla polityków pytania prejudycjalne do TSUE w sprawie reformy sądownictwa. Wówczas pojawiały się wypowiedzi polityków oraz nawet niektórych sędziów, że Sad Najwyższy nie miał takiego prawa, że sędziowie powinni mieć za takie działania postępowanie dyscyplinarne zwłaszcza za zawieszenie ustawy o Sądzie Najwyższym.

Minister sprawiedliwości skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności regulacji uprawniającej sądy do skorzystania ze ścieżki pytań prejudycjalnych, czyli art. 267 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Trybunał jeszcze nie zajął stanowiska, ale już rozgorzał kolejny spór, czy w ogóle ma on prawo orzekać w tej materii.

O wiele jednak ważniejsze aniżeli spór o kognicję TK są potencjalne konsekwencje stwierdzenia niekonstytucyjności regulacji dotyczącej pytań prejudycjalnych. Czy to będzie oznaczać, że mechanizm ten zostanie w ogóle wyeliminowany i polskie sądy nie będą mogły kierować pytań do TSUE? Czy też może TK ograniczy zakres materii, w których sądy będą mogły kierować swoje pytania, z wyłączeniem sądownictwa i niezawisłości sędziowskiej?

Test praworządności

Każda decyzja będzie zła, ponieważ może godzić w niezawisłość sędziowską. Ograniczenie przedmiotowe zakresu pytań trudno będzie również uzasadnić, zwłaszcza mając na uwadze fundamentalną wspólną wartość unijną, jaką jest zasada rządów prawa. Przecież złudna będzie ochrona innych wartości, jak godność ludzka, wolność, jeśli w krajach członkowskich nie będzie można liczyć na rzetelny proces. Wartości takie jak demokracja, równość, państwo prawne Unia ma przecież wypisane na swych sztandarach...

Ingerencja ustawodawcy w mechanizm pytań prejudycjalnych może też znacząco osłabić wizerunek Polski jako kraju prounijnego. Nie można przecież zapominać, że polskie sądy jak dotąd były częścią europejskiego krwiobiegu, jakim jest rodzina europejskich sądów krajowych państw członkowskich. Pierwszym wyłomem w tej materii był wyrok z 25 lipca 2018 r. TSUE, który otwiera innym sądom krajowym drogę do badania praworządności w Polsce w ramach konkretnego procesu. Takie uprawnienie innych sądów podważa zaufanie do polskiego sądownictwa jako całości.

Należymy do rodziny europejskich sądów krajowych

Wyeliminowanie mechanizmu pytań prejudycjalnych pozbawić może polskie sądy możliwości prowadzenia dialogu z TSUE i innymi sądami krajowymi. To zaś oznaczać może proces wychodzenia z europejskiej rodziny sądów krajowych. Dialog ten był częścią mechanizmu mającego zapewnić efektywność prawa unijnego.

Możność zadania pytania jest uprawnieniem sądu, w istocie jednak w przypadku decyzji ostatecznych jest ono wręcz obowiązkiem sądu. W przeciwnym razie państwo może się narazić na roszczenia odszkodowawcze za rozbieżności pomiędzy wykładnią prawa wspólnotowego przedstawioną przez TSUE a rozstrzygnięciem sądu krajowego, od którego nie przysługuje odwołanie. Sądy mają prawo pytać o wykładnię prawa wspólnotowego w interesie polskich obywateli, ale także każdego obywatela Unii Europejskiej. Pozbawienie polskich sądów takiego uprawnienia to będzie także sygnał dla innych sądów krajowych przeprowadzających w ramach swoich postępowań tzw. test praworządności.

Nierespektowanie orzeczeń TSUE

Ostatnim etapem wychodzenia z europejskiej rodziny sądów krajowych może być nierespektowanie przez sądy polskie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To zaś będzie równoznaczne z zaprzeczeniem pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym, pozbawieniem tego prawa jego realnej siły, efektywności i skuteczności.

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA