fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędzia Dariusz Mazur o karze za swoje krytyczne wobec władzy wykłady

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Za wygłaszanie wykładów krytycznych wobec obecnej władzy sędzia Dariusz Mazur z Sądu Okręgowego w Krakowie popadł w niełaskę prezes tamtejszego sądu.

Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie zakazała panu prowadzenia jakichkolwiek zajęć do końca tego roku. W grę wchodzą dwa szkolenia z wprowadzonych ostatnio dużych zmian w procedurze karnej dla adwokatów. To kara?

Sędzia Dariusz Mazur: Tak ten zakaz odbieram.

Co pan takiego zrobił?

Wziąłem udział w spotkaniu sędziów i prokuratorów z gośćmi szczytu OBWE w Warszawie. Ale to nie wszystko. Nie podoba się też moja aktywność jako rzecznika Stowarzyszenia Sędziów Themis.

O czym pan mówił i czym tak zdenerwował prezes?

O aferze hejterskiej, nadgorliwości rzeczników dyscyplinarnych sędziów czy utrudnianiu życia sędziom, którzy krytycznie odnoszą się do poczynań władzy.

Skąd pan wie, że akurat ten wykład był powodem zakazu prowadzenia dodatkowej działalności?

Mogę się tego domyślać, ale w tej sprawie zostałem wezwany na dywanik do prezes SO. I to w trakcie prowadzonej przez mnie rozprawy.

Jako oficjalny powód pani prezes podała, że wydział, którego jest pan przewodniczącym, ma duże opóźnienia w rozpoznawaniu spraw...

I tu prezes mija się z prawdą. Wydział, którym kieruję, co roku załatwia więcej spraw, niż do niego wpływa. Spada liczba tzw. spraw starych, czyli postępowań, które trwają dłużej niż pięć lat.

Może pani prezes chce, by najpierw sędziowie zaangażowali się bardziej w orzekanie, a dopiero potem w zajęcia dodatkowe?

Nie do końca tak chyba jest. Bo niemal w tym samym czasie otrzymałem zgodę na wygłoszenie wykładu na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ma dotyczyć ekstradycji. Prezes zażądała jednak, abym wziął na ten czas urlop.

Zakaz dodatkowych zajęć nie jest jedyną konsekwencją, jaką pan poniósł. Wcześniej stracił pan funkcję koordynatora do spraw współpracy międzynarodowej i praw człowieka w sprawach karnych...

Nie jest tajemnicą, że prezes od początku twierdzi, iż nie jest w stanie ze mną współpracować. Ale potrzeba takiej współpracy od czasu, gdy pełni funkcję, ani razu nie zaistniała.

Może się okazać, że wkrótce straci pan też funkcję przewodniczącego wydziału. Albo też przestanie istnieć wydział, którym pan kieruje. O takich planach już się mówiło.

Niewykluczone. Czas, kiedy można było odwołać przewodniczącego bez podania przyczyny, już jednak minął. Teraz prezes musiałaby wykazać, że sobie nie radzę. Ale wydział można zlikwidować w każdej chwili, to prawda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA