fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Policjanci chcieli wylegitymować sędziego. Jest reakcja środowiska

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Tego nie można bagatelizować – środowisko nie kryje oburzenia, mówiąc o próbie wylegitymowania przez policję sędziego w trakcie pracy orzeczniczej. Dodaje, że policja naruszyła powagę sądu.

Do tego niespotykanego zdarzenia doszło w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Policjanci wkroczyli do sali rozpraw i chcieli legitymować sędzię prowadzącą rozprawę. Wezwał ich mężczyzna, który, jak twierdził, poczuł się znieważony treścią uzasadnienia wyroku w sprawie o alimenty.

– To działanie kompletnie nieprofesjonalne – ocenił na gorąco rzecznik tamtejszego sądu. Zreflektowała się też policja. Przeprasza i zapowiada konsekwencje wobec nadgorliwych mundurowych.

Incydent wywołał ogromny niepokój wśród sędziów. Czy mogą się czuć bezpieczni w sali rozpraw?

– Nad naszym bezpieczeństwem w sądzie czuwa policja sądowa (czasem sędzia dostaje policyjną ochronę także poza sądem). W salach rozpraw pod stołem mamy zamontowany przycisk, który pozwala natychmiast zaalarmować funkcjonariuszy o niebezpieczeństwie – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis. Przyznaje, że w salach rozpraw zdarzają się niezrównoważone osoby. Czasem wzburzenie, także wśród publiczności, bierze górę. Sędzia nie może więc być pozostawiony sam sobie. Jak pokazuje jednak poznański przypadek, to nie przed podsądnymi sąd musiał się bronić.

– To rzecz niewyobrażalna – mówi sędzia Morawiec. I twierdzi, że środowisko nie zamierza tego bagatelizować, bo też nigdy wcześniej takich zdarzeń nie było.

Jaki jest powód?

– To upadek autorytetu urzędu sędziego – ocenia sędzia Morawiec.

W podobnym tonie wypowiada się sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Mówi, że widać to nie tylko w takich zachowaniach, ale i w pismach procesowych czy zachowaniu stron w salach rozpraw. Jego zdaniem nie bez znaczenia jest to, że sądy są od dłuższego czasu obiektem ataków władzy.

– Niektórym przychodzi więc do głowy, że można z nami zrobić wszystko. Oczekuję jasnego stanowiska MS i policji w tej sprawie – mówi sędzia.

Zgoła inny punkt widzenia prezentuje sędzia Barbara Piwnik.

– Nie chcę doszukiwać się w tej sprawie drugiego dna: kim był ten, kto wzywał itd. – mówi. Jej zdaniem to niski poziom wykształcenia społeczeństwa i luki w edukacji funkcjonariuszy powodują, że do takich incydentów dochodzi.

Na koniec żartobliwie dodaje: – Szkoda, że nie przyszli do mnie. Przysłuchujący się tej wypowiedzi inny sędzia stwierdza: – Gdyby na mnie trafiło, wymierzyłbym policjantowi karę porządkową za naruszenie powagi sądu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA