fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Arkadiusz Krupa: Zawsze mnie bolała arystokracja sędziowska

Rysuje Arkadiusz Krupa
Rzeczpospolita
Arkadiusz Krupa, sędzia Sądu Rejonowego w Łobzie, rysownik

Rzecznik dyscyplinarny zainteresował się sędzią Arkadiuszem Krupą. To już kolejna osoba, której może grozić dyscyplinarka – grzmią na forum sędziowie. Czuje się pan zagrożony?

Arkadiusz Krupa: Przede wszystkim moja sprawa wygląda nieco inaczej niż sędziów, którzy zostali wezwani przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów powszechnych. Przynajmniej na razie. Toczy się jakby obok mnie. Z tego, co jest mi wiadome, to w sądzie, w którym orzekam, poproszono o przygotowanie akt spraw, w których sądziłem. Chodzi o statystykę i – najogólniej rzecz ujmując – o ocenę mojej postawy w sądzie.

Powodem takiej prośby jest bliżej nieokreślone i na razie nieskonkretyzowane co do mojej osoby postępowanie wyjaśniające dotyczące przekroczenia granic wypowiedzi przez sędziów. Przyznam, że nie jest to sytuacja komfortowa i, lekko parafrazując, czuję się troszkę jak niejaki Józef K.

Najśmieszniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że ja bynajmniej nie czuję się rewolucjonistą. Nie podzielam wielu pomysłów Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, którego zresztą jestem członkiem. Mam swoje pasje, piszę felietony, popełniam rysunki.

To może o to właśnie chodzi? Rysunki wyśmiewają rzeczywistość? Pomysły władzy?

Ja raczej chciałbym w tym widzieć błyskotliwą pointę rzeczywistości. A jeśli nie błyskotliwą, to przynajmniej inteligentną. Dodam, że rzeczywistości tej obecnej i tej sprzed paru lat. Patrzę, obserwuję, wyciągam wnioski, starając się wszakże nikogo nie urazić i zachować odpowiedni dystans. A co do pomysłów władzy, to nie stoję regularnie ze świeczką pod sądami w ich obronie, choć zdarzało mi się to robić. Uważam przede wszystkim, że naprawa wymiaru sprawiedliwości i w konsekwencji środowiska sędziowskiego jest niezwykle potrzebna, ale powinna się zaczynać od refleksji samego środowiska.

A co trzeba w nim naprawić?

Mój świętej pamięci tata zwykł mawiać, gdy się żaliłem na problemy zawodowe: Ale powiedz, czy można się w tym poprawić i coś zrobić lepiej? I tak naprawdę miał rację, jakkolwiek do zrobienia jest wiele, ale w pierwszej kolejności każdy z nas, sędziów, powinien zadać sobie pytanie, co mogę uczynić, aby lepiej wypełniać swoje obowiązki.

A w sądach?

Pierwsze, co mi się nasuwa, to to, że powinno się postawić na sędziów – doświadczonych prawników. Pamiętam, jak mając 27 lat, wyszedłem na salę rozpraw jako asesor. Uparty, butny, czasami arogancki. Teraz po latach dostrzegam różnicę, choć – jak wspomniałem wcześniej – cały czas staram się poprawić. I cały czas nie zawsze się to udaje.

A co się panu nie podoba w wymiarze sprawiedliwości?

Od lat to samo. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Zawsze bolało mnie, że jest jakaś sędziowska arystokracja. Przed laty zniwelowanie tych dysproporcji i zmiana ukierunkowana na demokratyzację środowiska były postulatem nie tylko moim, ale i całej Iustitii, łącznie choćby z Łukaszem Piebiakiem, Rafałem Puchalskim – dziś u władzy.

Asesor tudzież młody stażem sędzia niezależnie od swojej wiedzy mają dalece mniejsze doświadczenie życiowe, a w przypadku asesorów dochodzi jeszcze lęk o statystyki i ocenę drugiej instancji. Siłą rzeczy może to prowokować do wydawania orzeczeń obliczonych na to, aby taką aprobatę uzyskać. To łatwy sposób, bo przecież można wydać formalnie poprawny wyrok, który bynajmniej nie jest wyrokiem sprawiedliwym.

Sędzią powinna zostawać osoba z dużym doświadczeniem. A na pewno taka, która nie boi się konsekwencji złożenia podpisu pod swoją decyzją. Do tego oczywiście musi mieć odpowiednie poczucie swobody orzekania i swobody podejmowania decyzji.

Czuje pan, że ma taką swobodę?

Gdybym nie czuł i jej nie miał, nie mógłbym orzekać. Wychodzę na salę i robię swoje. I staram się robić to jak najlepiej.

Od kiedy jest pan sędzią?

Od grudnia 2003 roku. A od lipca 2001 roku byłem asesorem sądowym.

Był pan już kiedyś w podobny sposób sprawdzany?

Tak, przez poprzednią KRS.

Za co?

Za rzekomą jej krytykę.

I jak to się wtedy skończyło?

Rozmową, sugestiami, że może nie powinienem, etc. W każdym razie czułem się podobnie jak teraz. Bardzo mało komfortowo.

Jak pan ocenia pracę nowej KRS?

W prawie karnym istnieje instytucja odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie. Może to nie przesłuchanie, ale korzystam z tego prawa.

Prezydent właśnie wręczył nominacje sędziom Izby Dyscyplinarnej SN. Może się okazać, że stanie pan przed jej obliczem...

Nie mogę tego wykluczyć. To może się zdarzyć, ale na pewno w najbliższych tygodniach przed moim obliczem stanie kilku oskarżonych o kradzieże, oszustwa, pedofilię i parę jeszcze innych przestępstw. I o tym przede wszystkim muszę myśleć, bo w moich rękach spoczywa los tych ludzi. Oraz los pokrzywdzonych. Jak mówiłem: robię swoje. ©?

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA