fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Tomasz Pietryga: W Sądzie Najwyższym „zero tolerancji”

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Doprowadzenie do odroczenia wyboru nowego prezesa Izby Cywilnej SN pokazuje, że pojednawcza misja Małgorzaty Manowskiej nie powiodła się.

Z końcem sierpnia prezesem Izby Cywilnej przestanie być Dariusz Zawistowski. Sześć tygodni wcześniej powinny być znane nazwiska kandydatów na jego miejsce, które zostaną przedstawione prezydentowi. Decyzja tzw. starych sędziów o odroczeniu wyłaniania kandydatów na nowego prezesa do czasu wydania wyroków przez TSUE to wyraźny sygnał, że do wyboru następcy w standardowej procedurze nie dojdzie. A w Izbie Cywilnej SN awaryjnie najpierw pojawi się ktoś w rodzaju komisarza, a następnie wybór będzie się odbywał w trybie uproszczonym, w którym nie jest wymagany udział w głosowaniu nawet większości sędziów.

Dlaczego tzw. starzy sędziowie, czyli ci nominowani przed 2015 r., którzy stanowią w Izbie Cywilnej zdecydowaną większość, nie walczą o nowego prezesa z własnych szeregów? Odpowiedź, że ich kandydat stoi na przegranej pozycji, nie jest zadowalająca. Nie tak dawno na prezesa Izby Karnej SN został nominowany sędzia Michał Laskowski, były rzecznik SN, zdecydowany krytyk poczynań Prawa i Sprawiedliwości.

Odsiecz dla tzw. starego Sądu Najwyższego ze strony Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu raczej nie nadejdzie. Orzeczenie, które ma zapaść w lipcu, dotyczy tylko Izby Dyscyplinarnej. Dwa pozostałe rozstrzygnięcia, które zostaną wydane w nieokreślonym czasie, będą odpowiedziami na pytania prawne, które są punktowymi wskazaniami. Nie wywołają więc trzęsienia ziemi w sądownictwie.

Starzy sędziowie SN, wybierając strategię „zero tolerancji" dla nowych, nie chcą dać się wciągnąć w procesy decyzyjne podejmowane z nieuznawanymi sędziami. Autoryzacja wyborów oznaczałaby bowiem ryzyko podpisania się pod wyborem nowego prezesa Izby Cywilnej (i jego późniejszych decyzji), który wcześniej przeszedł przez kwestionowaną Krajową Radę Sądownictwa.

Starzy sędziowie w swoim sprzeciwie wydają się jednak z góry przegrani, a czas działa na ich niekorzyść. Wątpliwe jest, by TSUE zakwestionował status wszystkich nowych sędziów SN i zatrzymał rosnącą ich liczbę, która powoli, acz systematycznie, zmienia proporcje w tym sądzie. Oznacza to, że nowe kadry zyskują coraz większy wpływ na kluczowe decyzje SN, także w sprawie ewentualnych uchwał, które mogą tonować te zapadłe wcześniej, oceniające skutki reform sądownictwa.

Dzisiejszy bojkot nie zatrzyma zmian zachodzących w SN, pokazuje jednak, że pojednawcza misja I prezes SN Małgorzaty Manowskiej nie powiodła się.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA