Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku. Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
Nagrania z okolicznego monitoringu potwierdziły zeznania świadków: napastnik podbiegł do ofiary na parkingu i oddał kilka strzałów z bliskiej odległości, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Do tej pory go nie ujęto.
Ofiarą okazał się pułkownik Iwan Woronycz. 50-letni oficer przez dekady służył w SBU, a w ostatnich latach był związany z Centrum Operacji Specjalnych „Alfa”. Jego kariera rozpoczęła się w połowie lat 90., a z czasem objął dowództwo nad tzw. Piątą Dyrekcją – jednostką odpowiedzialną za operacje specjalne, w tym działania sabotażowe i likwidację wrogich dowódców na terenach okupowanych. Według byłych współpracowników Woronycz odegrał kluczową rolę w wielu tajnych operacjach wymierzonych w prorosyjskich separatystów.
Czytaj więcej
Tak potężnego powietrznego uderzenia jeszcze nie było. W nocy z wtorku na środę Rosja wystrzeliła 741 dronów i rakiet. Czy Ukraina przegra wojnę w...
Dochodzenie w sprawie śmierci Woronycza
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wszczęła dochodzenie w sprawie zabójstwa, jednak nie ujawniono żadnych szczegółów dotyczących potencjalnych sprawców ani motywów. Oficjalnie nie spekuluje się na temat ewentualnego rosyjskiego udziału, choć dawni współpracownicy nie wykluczają, że mogło to być zlecenie z Moskwy.
Według jednego z byłych oficerów ukraińskiego wywiadu, który wcześniej służył w Siłach Operacji Specjalnych i Głównym Zarządzie Wywiadowczym Ukrainy, pułkownik Iwan Woronycz założył w SBU w 2014 roku departament, który „teraz stwarza Rosji wiele problemów.
Jednostka, która otrzymała wsparcie techniczne od CIA, była odpowiedzialna m.in.za zabicie wysokiego rangą dowódcy rosyjskich separatystów o nazwisku Arsen Pawłow, znanego pod pseudonimem Motorola.
„NYT” zauważa, że gdyby za zabójstwem stała Rosja, stanowiłoby to jej rzadki sukces w eliminacji wysokich rangą ukraińskich oficerów.
Woronycz jednym z architektów operacji w obwodzie kurskim
Od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku SBU zyskała rozgłos dzięki śmiałym operacjom na terytorium Rosji – sabotażom, zamachom na kluczowe obiekty infrastrukturalne i eliminacji prorosyjskich liderów. Woronycz był jednym z architektów tych działań. Jego zespół odegrał istotną rolę m.in. w niespodziewanym ataku na rosyjski obwód kurski latem ubiegłego roku, gdzie ukraińskie oddziały przez kilka miesięcy utrzymywały zdobyte pozycje.
W ostatnich tygodniach SBU przeprowadziła również zuchwały atak dronami na rosyjskie lotniska wojskowe, niszcząc lub uszkadzając strategiczne bombowce. Operacja ta, nazwana „Pajęczyna”, była szeroko komentowana jako dowód na skuteczność ukraińskich służb w prowadzeniu wojny hybrydowej.
Rosja zadowolona. „Chcę wierzyć, że to się zaczęło”
W rosyjskich mediach prorządowych zamach został przyjęty z zadowoleniem, a komentatorzy określili go jako „sygnał”, że ukraińscy oficerowie nie mogą czuć się bezpiecznie nawet w stolicy swojego kraju.
„Chcę wierzyć, że to się zaczęło” – napisał na Telegramie Aleksandr Koc, korespondent wojenny głównego prokremlowskiego tabloidu w reakcji na zabójstwo. Koc, który jest znanym propagatorem rosyjskiej inwazji na Ukrainę, dodał: „Wróg musi się bać na swoim terytorium. Dla niego nie powinno być bezpiecznej strefy”.