fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

#RZECZoPRAWIE - Agata Łukaszewicz: Sędziowie ws. propozycji dotyczących SN i NSA mówią o cichej zemście ministra

Agata Łukaszewicz
tv.rp.pl
Stracimy najlepszych, najmądrzejszych sędziów - tak środowisko sędziowskie mówi o propozycji ministra sprawiedliwości dotyczącej ograniczenia działalności naukowej sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego na rzecz częstszego orzekania.

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje projekt zmian istotnych dla sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Mają oni przechodzić w stan spoczynku już w wieku 65 lat (teraz to 70 lat z możliwością przedłużenia do 72 lat). Resort Zbigniewa Ziobry chce także ograniczyć działalność naukową sędziów SN i NSA. Ministerstwo oficjalnie argumentuje, że zmiany mają na celu zrobienie miejsca młodszym sędziom, którym trudno dostać się do SN czy NSA, bo siłą rzeczy ilość etatów jest tam ograniczona.

Jak te propozycje oceniają sami sędziowie? – zapytała Agatę Łukaszewicz, dziennikarkę „Rzeczpospolitej", Anna Wojda w programie #RZECZoPRAWIE.

- Ocena propozycji , nie tylko przez środowisko sędziowskie, jest jednoznaczna: będziemy tracić najlepszych, najmądrzejszych, najbardziej doświadczonych sędziów. Przypominają bowiem, że szczyt kariery sędziowskiej to właśnie orzekanie w SN i NSA, gdzie potrzebne jest doświadczenie życiowe i wiedza. Nieoficjalnie sędziowie mówią, że propozycja ministerstwa sprawiedliwości jest cichą zemstą na sędziach NSA i SN za coraz częstszą i głośniejszą krytykę poczynań ministra Ziobry – mówiła Agata Łukaszewicz.

Dziennikarka sprawdziła wiek sędziów zatrudnionych w SN i NSA - wprowadzenie zasad proponowanych przez ministerstwo oznaczałoby odejście połowy kadry w jednym i drugim sądzie.

- Gdyby doszło do tego jednego dnia , a tak się może zdarzyć, to nabór musiałby być zrobiony na chybcika, mogliby nie trafić do tych sądów ci najlepsi - podkreśliła Łukaszewicz.

Ministerstwo chce też postawić sędziów przed wyborem: albo orzekają, albo wykładają.

- Z jednej strony pomysł jest dobry, bo rzeczywiście wielu sędziów SN i NSA to pracownicy naukowi jednej lub kilku uczelni. Prowadzą wykłady, zajęcia ze studentami. Padają zarzuty, że zaniedbują w ten sposób orzekanie. Sędziowie NSA i SN twierdzą, że to nieprawda, że mają taką samą liczbę wokand jak sędziowie, którzy zajmują się tylko orzekaniem. Ale w samych tych sądach słychać opinie, że dla wielu sędziów, którzy prowadzą karierę naukową, to nie sąd jest pierwszym miejscem pracy, lecz uczelnia – powiedziała Łukaszewicz.

Przypomniała, że w obu sądach sędziowie zarabiają godziwie: od 15 tys. zł przez pierwszych 7 lat do ponad 19 tys. zł. Wielu sędziów ma też spore dochody z wydanych książek.

Zdaniem Agaty Łukaszewicz minister Ziobro chce ograniczyć dorabianie sędziów lub zezwolić im na dodatkowe zajęcia wykonywane społecznie. W pierwszym przypadku sędzia, który jest profesorem i np. dziekanem wydziału prawu czy kierownikiem katedry miałby możliwość pracy na dotychczasowym stanowisku, ale nie mógłby prowadzić wykładów czy egzaminować.

- Sądownictwu potrzebne są zmiany, ale dobrze byłoby, żeby były robione z rozsądkiem, nie tylko dla sędziów, ale i dla ludzi, którym przyjdzie z tych sądów korzystać – stwierdziła dziennikarka.

Łukaszewicz w #RZECZoPRAWIE:

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA