fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie nie wyznaczali rozpraw. MS: to dowód arogancji

Od lewej: Paweł Juszczyszyn, Beata Morawiec, Igor Tuleya - sędziowie zawieszeni w czynnościach
Fotorzepa/ Jakub Czermiński, Paweł Rochowicz, materiały prasowe
Poniedziałek 18 stycznia był pierwszym dniem cyklicznej akcji protestacyjnej sędziów z Iustitii. Żądają przywrócenia do pracy kolegów zawieszonych przez Izbę Dyscyplinarną. W ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości strajk jest dotkliwym i perfidnym wyrazem lekceważenia zwykłych ludzi.

Protest polega na powstrzymywaniu się sędziów od wyznaczania rozpraw w każdym 18. dniu miesiąca, a w sądach oraz na ulicach miast całej Polski mają pojawić się plakaty i bannery. Organizatorzy liczą, że z każdym miesiącem zasięg protestu będzie coraz większy.

- Akcja ma z założenia charakter akcji narastającej, gdyż jeśli ktoś nie mógł jeszcze w styczniu odwołać rozpraw, to już w lutym, marcu itd. ich po prostu nie wyznaczy. Chodzi o to, aby na tej formie protestu nie ucierpieli obywatele – podkreśla rzecznik prasowy Iustitii Bartłomiej Przymusiński.

- Efekt działań Ministerstwa Sprawiedliwości pod rządami Zbigniewa Ziobry jest taki, że czas trwania postępowań wydłużył się o 38 proc., a sędziowie niewygodni dla polityków są usuwani. Zbigniew Ziobro nie oferuje więc Polakom nic, upolityczniając sądy na skalę niespotykaną. To zaraz może okazać się ogromnym problemem dla poszkodowanych skutkami lockdownu, protestujących czy broniących wolności słowa – jeśli ich sprawy mieliby rozpoznawać polityczni nominaci, a nie niezależni sędziowie – mówi prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz.

W pierwszym dniu protestu Ministerstwo Sprawiedliwości nadesłało oświadczenie, w którym strajk polegający na niewyznaczaniu terminów rozpraw uważa za uderzenie w Polaków dochodzących w sądach sprawiedliwości.

"Strajk jest wyrazem ich lekceważenia, tym bardziej dotkliwym i perfidnym wobec zwykłych ludzi mających sprawy w sądach, bo podejmowanym w okresie, gdy bieżące funkcjonowanie sądów utrudnia dodatkowo pandemia. Jest dowodem arogancji tej części sędziowskiego środowiska, które w obronie własnych korporacyjnych interesów od lat blokuje reformę sądownictwa zmierzającą do jego demokratyzacji i usprawnienia. Jest kompromitujący dla swoich inicjatorów, ponieważ ma służyć obronie sędziów, którym Sąd Najwyższy uchylił immunitety i sami mają stanąć przed sądem za poważne przestępstwa." - czytamy w oświadczeniu.

Zdaniem resortu Zbigniewa Ziobry, zarzuty stawiane sędziom  zawieszonym  przez Izbę Dyscyplinarną SN "wymagają rzetelnego procesowego wyjaśnienia, a nie zakrzyczenia w imię fałszywie pojmowanej sędziowskiej solidarności."

MS przypomina, że sędzi Beacie Morawiec (zawieszona od trzech miesięcy) prokuratura zamierza postawić zarzut łapownictwa za przyjęcie korzyści majątkowej od mężczyzny oskarżonego o znęcanie się nad żoną. Beata Morawiec ma również odpowiedzieć za przywłaszczenia środków publicznych w postaci wynagrodzenia za wykonanie umowy o dzieło na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie, której nie wykonała i nie miała nawet wykonać. Sędzia Morawiec zdecydowanie zaprzecza wszystkim zarzutom. We wrześniu, mimo immunitetu sędziowskiego, jej mieszkanie zostało przeszukane przez funkcjonariuszy CBA.

Sędziemu Igorowi Tulei (zawieszony od 2 miesięcy) prokuratura zamierza zarzucić ujawnienie tajemnicy postępowania przygotowawczego, gdyż rozpoznając na jawnym posiedzeniu zażalenie na umorzenie śledztwa dotyczącego obrad Sejmu pod koniec 2016 roku w Sali Kolumnowej, sędzia cytował w obecności przedstawicieli mediów zeznania świadków z postępowania prokuratorskiego, którzy mieli być ponownie przesłuchiwani bądź konfrontowani przez prokuraturę. Tym samym sędzia miał działać na szkodę interesu publicznego. Przy czym prokurator nie zgłosił sprzeciwu, gdy sędzia Tuleya dopuścił jawność posiedzenia.

"Od rozstrzygania o słuszności zarzutów wobec sędziów Beaty M. i Igora T. nie są stowarzyszenia sędziowskie, lecz niezawisłe sądy, do których protestujący sędziowie powinni mieć zaufanie, bo je reprezentują. Nawołując do strajku w obronie obojga, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia" stawia ich ponad prawo i pokazuje butę tej części sędziowskiego środowiska, które uważa się za „nadzwyczajną kastę ludzi". Szkodzi opinii wszystkich sędziów i lekceważy prawo, które nie dopuszcza możliwości strajku w przypadku najważniejszych dla bezpieczeństwa obywateli i państwa służb, jak Policja, Prokuratura i sądy." - brzmi oświadczenie Ministerstwa Sprawiedliwości.

W oświadczeniu MS nie odniosło się do sprawy sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna, zawieszonego od roku na skutek orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN. Źródłem jego kłopotów była jedna ze spraw rozpatrywanych w apelacji - sędzia Juszczyszyn uznał  za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez nową KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W efekcie wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne, decyzją ministra sprawiedliwości cofnięto mu delegację do SO. W lutym 2020 r. w II instancji  Izba Dyscyplinarna  zdecydowała, że zawiesi sędziego Juszczyszyna w czynnościach oraz na czas tego zawieszenia obniży mu wynagrodzenie o 40 proc.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA