fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wojciech Tumidalski: Senacki zespół byłby lepszy bez sędziego

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Udział byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego w senackim gremium eksperckim – wbrew intencji pomysłodawców tego powołania – może jedynie osłabić wydźwięk ekspertyz tego zespołu.

W Senacie powołano właśnie Zespół Doradców ds. kontroli konstytucyjności ustaw. Ma działać przy Marszałku Senatu jako organ opiniodawczo-doradczy. Marszałek Tomasz Grodzki już powołał to 15-osobowe gremium pod kierunkiem prof. Marka Chmaja, złożone z niekwestionowanych autorytetów prawniczych o rozległej wiedzy i doświadczeniu zawodowym.

Nie wiem, czy Senat naprawdę potrzebuje takiego stałego ciała, skoro ma Biuro Legislacyjne z fachowcami wysokiej klasy, którzy dali wyraz swej niezależności także w ubiegłej kadencji parlamentu. Może tak? Może potrzebna jest przeciwwaga dla Biura Analiz Sejmowych. Ale czy tylko mnie coś zgrzyta, że w tym nowo powołanym przez marszałka Senatu gronie zasiadł także sędzia TK w stanie spoczynku, ba – jego były prezes?

Prof. Andrzej Rzepliński, którego dorobek w dziedzinie kryminologii i ochrony praw człowieka jest powszechnie znany, zakończył kadencję w TK w grudniu 2016 r., ale sędzią być nie przestał. Tak bowiem skonstruowano te przepisy, że sędziowska służba nigdy się nie kończy, a obok przywilejów są powinności. Wśród nich – unikanie sytuacji mogących podać w wątpliwość bezstronność sędziego. To dlatego tak razi, że obecna prezes TK Julia Przyłębska spotyka się z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. Prof. Rzeplińskiemu też próbowano uszyć buty. Pokazywano zdjęcia jak on i Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf idą razem z posłami PO sugerując, że coś spiskują – podczas gdy były to legalne i całkowicie dopuszczalne spotkania, w których niczego niestosownego nie widziałem.

Oczywiście ani Sejm ani Senat nie są organami partyjnymi, tylko legalnie wybranymi izbami konstytucyjnej władzy ustawodawczej. Jak ważna jest przejrzystość uchwalania prawa Senat właśnie udowadnia pracując nad tzw. ustawą kagańcową. Dopuszczenie do głosu ekspertów z kraju i zagranicy poszerza wiedzę o tej szkodliwej ustawie. Nikt nie powinien zabraniać sędziom – czy to w służbie czynnej czy w stanie spoczynku – wypowiadania się w sprawach publicznych. To wręcz ich obowiązek, jeśli poważnie traktują swe powinności i złożoną przysięgę.

Jednak głos sędziego Rzeplińskiego wypowiedziany w ramach senackiego gremium – paradoksalnie może osłabiać siłę wypowiedzi Zespołu. Byłoby szkoda. Z drugiej strony jednak warto w końcu wymyśleć, jak – poza światem nauki – wykorzystać wielki zasób wiedzy sędziów w stanie spoczynku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA